Wszystkie moje zakupy w 2019 podsumowane w jednym miejscu. Sprzedaży nie ma, bo tym jako hodler się nie zajmuje. Moje zarobki i straty są oczywiście umowne, bo pozycje nie są zamknięte. To chwilowe rozliczenie z rzeczywistością odbywa się na podstawie kursów z dnia 10 stycznia 2020. Rzeczywiste ma mieć miejsce na wzgórkach kolejnej bańki w przeciągu najbliższych dwóch lat.

Pan Bitcoin

Na Bitcoinie realizowałem plan systematycznych, comiesięcznych zakupów. Bez specjalnego patrzenia na aktualne ceny. Pojawia się wypłata na koncie, transferujemy środki na giełdę i robimy zakupy BTC. Plan ten mniej więcej udało się zrealizować. Wyłamałem się z niego jedynie w czerwcu, kiedy to postanowiłem kupować tylko ETH. 

Z przeglądu roku widać, że owszem jesteśmy około połowę niżej niż lokalny szczyt na przełomie czerwca i lipca. Ale jesteśmy też o 100% wyżej, niż w analogicznym momencie rok temu.

Moja strategia zakłada też różne poziomy zakupowe. Im Bitcoin jest tańszy, tym kupuje go za większe kwoty. Im droższy tym kupuję go za mniej, by przy poziomach 20k w ogóle przestać to robić. To sprawiło, że na lokalnych dołkach kupowałem za więcej, niż na lokalnych górkach.

W przeciągu całego roku wrzuciłem w Bitcoina 17265,19 USD. Nabyłem za to prawie 3 BTC. Na dzień 10 stycznia ich wartość, przy kursie 7764,93 USD, wynosi 23262,72 USD. Co oznacza 5997,54 USD zysku. Daje to zwrot z włożonego kapitału na poziomie 34,74%

Pani Ethereum

Ethereum zasługuje na odrębną kategorię, ponieważ jego zakup nie był jednorazowym wydarzeniem. Tak jak w przypadku Bitcoina, były to systematyczne zakupy. Z tą różnicą, że tutaj granicą kończącą zakupy, obok kursu, była ilość posiadanych przeze mnie ETH. Tą granicą były okolice 40 ETH.

Jak widzimy zakupy te trwały tylko pół roku. Trwałyby dłużej, gdyby nie czerwcowa decyzja, aby w tamtym miesiącu cały budżet zakupowy przeznaczyć właśnie na ETH. Przesłanką ku temu była obawa, że może rzeczywiście rynek już wchodzi w fazę hossy. I alty, w tym ETH, mają tutaj więcej do odrobienia niż Bitcoin i większy potencjalny zysk. Jak pokazała rzeczywistość, przesłanki te były błędne. W wyniku tego największe zakupy ETH zrobiłem na lokalnej górce. Ale na dzień dzisiejszy to i tak nie ma znaczenia, bo jakbym za te pieniądze wtedy kupował Bitcoina, to on też tworzył wtedy roczne szczyty. I na chwilę obecną zakupy z czerwca też miałyby około 40 procentową stratę.

W sumie w ETH wrzuciłem 5301,45 USD, co pozwoliło mi nabyć 29,69 coinów. Na dzień 10 stycznia 2020, przy kursie 136,41 USD są one warte 4050,07 USD. Daje nam to więc stratę o wartości 1251,38 USD. Czyli -30,9 procent włożonego kapitału.

Gówniaki, czyli shitcoiny

Na koniec shitcoiny. Dla nich każdy zakup to jednorazowa akcja. 

Z powyższego obrazka wyłania się obraz nędzy i rozpaczy. Na chwilę obecną, na niemal wszystkich zakupionych w 2019 altach straciłem. Może to świadczyć o co najmniej trzech rzeczach. Jestem antywskaźnikiem dla altów i nigdy nie powinieneś zadawać mi pytania, jakie alty powinieneś kupić. Sezon na alty jeszcze się nie zaczął. Kupowanie altów z myślą aby hodlować je do początku 2020 było słabym pomysłem. Na szczęście nie był to mój pomysł. Mój pomysł to przyhodlować je do kolejnej bańki. Pewnie jeszcze rok, dwa. I część z tych coinów wygeneruje mi zysk x100.

Ale przyjrzyjmy się temu obrazowi nędzy i rozpaczy z bliska. W 2019 roku zainwestowałem w alty 5039,04 USD. Na dzień dzisiejszy są one warte 4718,14 USD. Co oznacza stratę o wartości 320,90 USD, czyli -6,37% włożonego kapitału.

Zaraz zaraz, wszystko się świeci na czerwono, i tylko 6 procent strat? Coś tam chłopaku źle policzyłeś!

Nie, tak po prostu działają alty. Na jednym alcie nie możesz stracić więcej niż 100% (x1). Ale możesz zyskać wielokrotnie, nawet do tych przysłowiowych razy 100. I w moim przypadku wejście w Chainlinka, zanim to było modne, dało mi taki zysk, który rekompensuje w znacznym stopniu straty na innych shitach. 

Podsumowanie

Suma sumarum w krypto w 2019 wrzuciłem 27605,69 USD. Ich łączna wartość na 10 stycznia 2020 to 32030,94 USD. Daje to więc zysk o wartości  4425,25 USD. Co stanowi 16,03 procent włożonego kapitału.

Co i tak jest bez znaczenia, bo przecież hodlujemy.

Leave a Comment