Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. A prawdziwego zdecentralizowanego stablecoina wtedy, gdy rynek kryptowalut się wali. Jak DAI radził sobie podczas kryptowalutowego krachu 12 marca 2020 roku?

Jak działa DAI

O DAI pisałem i mówiłem już nie raz. Teraz przypomnijmy sobie podstawy jego działania. 

DAI to zdecentralizowany stablecoin dla amerykańskiego dolara. To, że jest zdecentralizowany oznacza, że za jego emisją nie stoi żadna firma, jest on całkowicie transparentny i w całości oparty o blockchain. To, że jest stablecoinem dolara amerykańskiego oznacza, że utrzymuje on stabilny kurs wobec tej waluty. Mniej więcej jeden do jednego.

Ponieważ jest on oparty o blockchain i nie ma żadnej firmy odpowiedzialnej za jego emisję, to utrzymanie jego stabilnej ceny nie może odbywać się na zasadzie gwarancji wymiany jeden do jednego do rzeczywistego dolara. Dlatego, że po pierwsze rzeczywisty dolar nie znajduje się (jeszcze) na blockchanie. Po drugie nie mamy firmy bądź innego podmiotu, który mógłby być (pozornym) gwarantem takiej wymiany.

Dlatego emisja DAI odbywa się na podstawie tworzenia nadmiarowych zastawów z kryptowalut. Nadmiarowość jest bardzo ważna. Jest ona wymagana, ponieważ kryptowaluty charakteryzują się bardzo dużą zmiennością cen. A my musimy zawsze być w stanie na podstawie zastawu wykupić z rynku ilość DAI z niego utworzonych, aby je zniszczyć w razie spadku wartości zastawu. Wtedy mamy pewność, że każdy token DAI ma całkowite pokrycie wartości amerykańskiego dolara.

Emisja nowy monet DAI może być przeprowadzona przez każdego, kto umieści odpowiedni zastaw kryptowalutowy w systemie. Dla przykładu, jeśli chcę stworzyć 100 tokenów DAI, to może w zastawie umieścić kryptowaluty (ETH bądź BAT) o wartości co najmniej 150 dolarów. Gdy cena zastawionych kryptowalut spada, spada też wartość zastawu. Jeśli spadnie ona poniżej 150% wartość utworzonych z zastawu DAI, wtedy rozpoczyna się likwidacja pozycji. System wystawia zastaw na aukcji za DAI. Po to, aby odzyskać ilość monet DAI, która została z niego utworzona. Do tego naliczana jest opłata dodatkowa, tzw. liquidation penalty. Następnie system niszczy zakupione monety w ilość równej utworzonych DAI na podstawie tego zastawu. W wyniku tego utrzymywana jest pewność, że w systemie nie ma monet, których zastaw nie wystarcza na pokrycie ich wartości. To co zostało z zastawu jest zwracane użytkownikowi, który go utworzył i wyemitował DAI.

Więcej na temat mechanizmów emisji DAI oraz jak w praktyce przeprowadzić ten proces dowiesz się z zapisu z webinaru:

Co się stało z DAI w czasie krachu?

Dla tak działającego systemu krytyczny jest moment gwałtownych spadków wartości kryptowalut, które są używane w zastawach. Do takiej sytuacji doszło 12 marca 2020 roku. Był to dzień, kiedy wszystkie światowe rynki finansowe zanotowały rekordowe straty. Nie inaczej było z kryptowalutami. Używane w zastawach ETH oraz BAT straciły w ciągu doby ponad 40 procent swojej wartości. Z czego większość w przeciągu kilkudziesięciu minut. Jak zachował się wtedy system?

  1. Wraz ze spadkiem wartości ETH i BAT kolejne zastawy przekraczały krytyczny poziom 150% wartości utworzonych z nich tokenów DAI. Uruchamiało to system ich likwidacji
  2. System smart contractów MakerDAO odpowiedzialny za ten proces wystawiał likwidowane zastawy na aukcji. Co jest ważna, akcja ta odbywa się na blockchainie Ethereum
  3. Aby wziąć udział w aukcjach trzeba wchodzić w bezpośrednie interakcje ze smart contractami. Oznacza to konieczność dokładnej znajomości architektury systemu i pracy programistycznej aby przystąpić do tych aukcji.
  4. Kolejne aukcje są przeprowadzane. Kolejne zastawy są sprzedawane za DAI, które następnie są zgodnie z planem niszczone. Wszystko na razie działa jak należy
  5. Gwałtowne spadki ceny wywołują panikę na rynkach. Ludzie chcą transferować swoje środki na giełdy, aby je sprzedać, póki są jeszcze (według nich) coś warte. Powoduje to ogromne oblężenie sieci. Opłaty transakcyjne gwałtownie wzrastają, na potwierdzenia transakcji trzeba czekać godzinami (albo zapłacić za nią dwa dzbany złota).
  6. Punkt 5 powoduje dwie poważne reperkusje dla pracy całego systemu
    1. Po pierwsze osoby posiadające  swoje zastawy pod emisję DAI w wyniku przeciążenia sieci nie są w stanie wykonać działań, które mogę ochronić je przed likwidacją. Działania te poznasz w tekście Emisja DAI – Jak chronić się przed likwidacją.
    2. Kolejni uczestnicy aukcji zastawowych odpadają. Przestają zgłaszać swoje oferty w aukcjach. Albo nie są w stanie wykalkulować odpowiedniej ceny gazu, aby ich transakcja z ofertą doszła do skutku. Albo uznali, że to się im dalej nie opłaca. Albo z powodu stale spadającej ceny. Albo wysokich opłat transakcyjnych 
  7. Co doprowadziło do tego, że w akcjach brał udział jeden uczestnik. Który składał oferty wykupu zastawu za bezcen. Ponieważ była to jedyna oferta złożona w aukcji, to system ją akceptował i sprzedawał zastawy za bezcen. 
  8. W wyniku tego nie udało się skupić z rynku i zniszczyć monet DAI, które powstały na podstawie sprzedanych zastawów. Spowodowało to powstanie tak zwanego złego długo. Monet DAI bez pokrycia w zastawie. Jest to strata protokołu.
  9. Drugim tego skutkiem było nieotrzymanie reszty zastawu przez osoby, których zastaw został upłynniony. Jest to strata dla poszczególnych właścicieli pozycji.

Ten schemat wystąpił dwukrotnie, podczas dwóch fal najsilniejszych spadków tamtej dobry. Wynik tego mamy dwa rodzaje strat, problemów. Z jednej strony mamy monety DAI o wartości prawie 6 milionów dolarów, które powinny zostać zniszczone podczas likwidacji zastawów. A nie zostały, bo zastaw sprzedano za bezcen, więc nie było za co ich skupić i zniszczyć. Z drugiej strony mamy straty emitentów DAI, których zastawy zostały zlikwidowane i sprzedane za bezcen. Spodziewali się oni otrzymać część swojego zastawu z powrotem, tymczasem skończyli z niczym. Przyjrzyjmy się teraz, jak oba te problemy będą rozwiązywane.

W jaki sposób Maker pozbędzie się monet DAI bez pokrycia?

Na szczęście protokół MakerDAO, który odpowiada za emisję DAI, przewiduje sytuacje, że coś pójdzie nie tak i w systemie znajdą się monety bez pokrycia. W takiej sytuacji system emituje nowe tokeny Maker (MKR), sprzedając je na aukcjach za DAI. Następnie uzyskane w ten sposób DAI są niszczone. Do czasu, aż problem monet bez pokrycia nie zostanie rozwiązany.

Odpowiedzialnością za niepowodzenie systemu zostaną więc obciążeniu posiadacze tokenów Maker (MKR). Zostaną stworzone nowe tokeny, które trafią na rynek poprzez aukcje. Co z pewnością odbije się negatywnie na cenie tokenu. A co za tym idzie, na zasobności portfeli jego posiadaczy.

Ten model wydaje się być najbardziej rozsądny. Ponieważ taka rola tokenu MKR była komunikowana od zawsze. W sytuacjach nadzwyczajnych, kiedy system sobie nie radzi, to emisja nowych tokenów MKR i ich sprzedaż jest ostatnią deską ratunku dla systemu. Z drugiej strony, jeśli system pracuje dobrze i wydajnie, to przeznacza on swoje zyski (pochodzące ze Stability i Liquidation Fee) na kupno tokenów MKR na rynku i ich likwidację. Dokładnie w tym samym schemacie, co skup akcji własnych przez spółki giełdowe. W wyniku tego zmniejsza się ilość walorów dostępnych na rynku, co sprawia że cena jednostkowa pojedynczego waloru wzrasta.

Emisja nowy tokenów MKR oraz ich aukcja początkowo były planowane na weekend 14-15 marca 2020. Następnie zostały przełożone na środę, czwartek (18-19 marca 2020).

Co z nadmiernymi stratami emitentów DAI?

Teraz zastanówmy się co z sytuacją osób, który zostały upłynnione za bezcen. Nie odzyskały one nic ze swojego zastawu. A powinny one odzyskać z niego co najmniej kilkanaście procent. Dlaczego kilkanaście procent? Ponieważ przy współczynniku zastawu 150% co najmniej ⅔ zastawu jest przeznaczane na skup DAI do likwidacji. Do tego dodajemy opłatę likwidacyjną. Na tamten czas było to 13% wartości długu DAI utworzonego z tego zastawu.

W przypadku gdy zastaw został sprzedany za bezcen, to został on sprzedany w całości, a i tak nie udało się skupić odpowiadających mu monet. Dla emitenta nic nie zostało.

Osoby, których pozycja została zlikwidowana czują się oszukane. Nie tego się spodziewały. Nie były świadome tego, że mogą skończyć z niczym.

Na forach społeczności Maker rozpoczęła się dyskusja, czy protokół powinien w jakich sposób pokryć niespodziewane straty emitentów. Z jednej strony były głosy na tak (głównie ze strony samych zlicytowanych do zera). Ale na chwilę obecną nie wydaje się, aby jakiekolwiek kroki były w tym kierunku zrealizowane.

Wpływ na cenę DAI

Na chwilę obecną, pomimo istnienia monet bez pokrycia w zastawie, cena DAI jest bardzo mocna. Na chwilę obecną przewyższa ona cenę dolara i innych stablecoinów o kilka centów. Dlaczego? Czy nie powinno być udwrotnie?

Wygląda na to, że po pierwsze rynek cały czas wierzy w DAI. Kupuje to, że strata zostanie pokryta z emisji nowych tokenów MKR i system wróci do równowagi.

Po drugie likwidacja zastawów pod zakup DAI wiąże się z zwiększeniem popytu na nie. Co zwiększa cenę. Dodatkowo wiemy, że system będzie chciał skupić jeszcze około 6 mln DAI, aby zlikwidować monety bez pokrycia. Co także może wpłynąć na chwilowy wzrost ceny DAI.

Aby jak najszybciej doprowadzić cenę jak najbliżej wartości dolara podjęto kroki zmniejszające Stability Fee oraz DAI Saving Rate z 8 do 4 procent. Co zmniejsza atrakcyjność przechowywania DAI i powinno zwiększyć podaż DAI na rynku. Zwłaszcza, że może z powodzeniem stosować arbitraż do innych stablecoinów.

Jeszcze dwa zdania o przyczynach

Głównym “winowajcą” zaistniałej sytuacji wydaje się być niewydolna infrastruktura Ethereum. Gwałtowne spadki ceny wywołały znacznie większy ruch w sieci. W wyniku tego sieć była znacząco przeciążona. Opłaty transakcyjne wystrzeliły w kosmos. Trzeba było płacić małe fortuny opłat transakcyjnych, żeby nie musieć czekać na ich realizację. Z jednej strony znacząco utrudniło to obronę swoich pozycji przez emitentów. Nawet jeśli byli świadomi gwałtownych zmian kursu, to przeciążona sieć nie pozwalała wystarczająco szybko zareagować. Najprawdopodobniej z tego samego powodu zawiódł system aukcyjny. Wzięcie udziału w akcjach stało się trudniejsze i bardziej kosztowne, co przyczyniło się do tego, że na placu boju został jeden aktor. Działający we własnym interesie, drylując zastaw z protokołu za bezcen. Pokazuje to, że obecna infrastruktura Ethereum nie jest gotowa do roli gospodarza dla poważnych usług. A na powstanie sprawnej, przetestowanej wersji ETH 2.0 przyjdzie nam pewnie jeszcze poczekać.  

Czy Maker się skończył?

Jeszcz nie. Piszę jeszcze, bo wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądał rynek w najbliższych tygodniach. Jeśli czekają nas kolejne gwałtowne spadki, to jest duże ryzyko, że będziemy mieć powtórkę z rozrywki. Protokół Maker zmienia pewne parametry systemu aukcji, aby zapobiec podobnym sytuacją na przyszłość. Ale nie można mieć pewności ich skuteczności. Z drugiej strony kolejny spadek o 50% wartości, nawet z poprawnie działającym systemem aukcji, może wykosić tyle pozycji, tak bardzo spotęgować strach, że praktycznie nikt nie będzie zainteresowany emisją DAI. Pożyjemy zobaczymy. Kluczowe są najbliższe dni i tygodnie. Tymczasem warto zadbać o ochronę swojego zastawu przed likwidacją.

2 comments add yours

  1. Ahh żebym ja tak umiał pięknie pisać o crypo 😉
    Pozdrawiam i zachecam do dalszej pracy

Leave a Comment