ETH2.0 jest jednym z najgłośniejszych tematów tego roku. Nic dziwnego, ma to być w końcu nowa odsłona drugiej najpopularniejszej, po Bitcoinie, kryptowaluty. Niekwestionowanego lidera jeśli chodzi o platformy do budowania zdecentralizowanych aplikacji opartych o smart contracty. W sieci pojawiło się sporo artykułów i filmów na ten temat. Jednak cały czas brakuje kompleksowego omówienia tego tematu w języku polskim. Ten tekst ma za zadanie pokryć tę lukę i dostarczyć Ci pełnego zrozumienia tego tematu.

Dlaczego potrzebujemy nowej wersji Ethereum?

Jeśli miałeś przyjemność korzystania z Ethereum w ostatnich tygodniach czy miesiącach to zapewne znasz odpowiedź.

Ethereum staje się coraz bardziej użyteczne. Inwazja stablecoinów oraz rozwój coraz to nowych projektów DeFi sprawiają, że sieć jest cały czas wykorzystywana na dość wysokim poziomie. Niezależnie od tego, co akurat dzieje się z ceną. Obecna przepustowość sieci jest mocno ograniczona. Jest to mniej więcej 20 transakcji na sekundę. Czyli z całej sieci Ethereum, w tym samym momencie, może korzystać maksymalnie około 20 osób.

Brzmi to co słabo, prawda. Wyobraźmy sobie, że w przypadku Facebooka bądź Instagrama tylko 20 osób mogłoby postować w tym samym momencie. Albo, że tylko 20 osób może dokonywać transakcji kartami płatniczymi w tej samej sekundzie. Są to sytuacje właściwie nie do wyobrażenia. Jeśli te sieci miałyby takie ograniczenia technologiczne, to nigdy nie stałyby się globalnymi liderami swoich rynków. Nie mogłyby być wykorzystywane przez setki milionów ludzi na całym świecie.

Ethereum również musi pozbyć się tych ograniczeń, jeśli kiedykolwiek ma być rozwiązaniem pozwalającym na tworzenie produktów, z których korzystają miliony użytkowników. Bo w przeciwnym razie, po prostu nie będzie w stanie ich obsłużyć. Tak więc główny cel ETH2.0 to stworzenie zdecentralizowanej platformy która będzie w stanie zapewnić obsługę milionów użytkowników. Tysięcy transakcji na sekundę. Tak, by stała się możliwa masowa adopcja rozwiązań opartych o Ethereum.

Inne sieci zapewniają już przepustowość tysięcy transakcji. Dlaczego dla Ethereum to takie trudne?

Zacznijmy od tego, co w blockchainie jest najważniejsze. Co sprawiło że Bitcoin, a potem inne sieci oparte o tą technologię, dostarczyły wartość, która wcześniej nie istniała?

Tą wartością jest wolność. Całkowita otwartość i niezależności sieci. Która jest odporna na jakąkolwiek formę kontroli czy manipulacji. Co sprawia, że na Bitcoinie, Ethereum i częsci innych kryptowalut możemy robić co tylko chcemy. Nikt nie jest w stanie nas kontrolować czy czegokolwiek nam zabronić. A nasze środki są naprawdę nasze. Żadna korporacja, żaden bank, żadne państwo nie jest w stanie położyć ręki na środkach, które trzymamy na blockchainie. Publicznym, zdecentralizowanym blockchainie.

Właśnie decentralizacja jest tą kluczową cechą, która sprawia, że Bitcoin czy Ethereum są tym czym są. Niezależnym, alternatywnym systemem, w którym każdy jest sobie kapitanem, statkiem, okrętem oraz rybom. Stracimy decentralizację i stracimy wszystko. Dostaniemy system, który na dobrą sprawę mógłby być zastąpiony PayPalem czy infrastrukturą internetową Amazona. Pod kontrolą korporacji oraz rządów. Zostaniemy wtedy z niczym.

Dlatego kluczowym elementem jest utrzymanie zdecentralizowanego charakteru sieci. Zapewnienie większej przepustowości sieci, bez troski o odpowiednią decentralizację, jest zadaniem trywialnym. Wystarczy zwiększyć rozmiar bloków i częstotliwość ich powstawania. Wtedy bez problemu będziemy przyjmować tysiące transakcji. Oddajmy proces tworzenia bloków pod pieczę kilkunastu bądź kilkudziesięciu organizacji, które będą w stanie zapewnić odpowiednie zasoby technologiczne do szybkiego przesyłu oraz składowania ogromnej ilości danych. I po problemie, mamy skalowalny blockchain, który jest w stanie obsłużyć tysiące transakcji na sekundę.

No nie do końca. Jak pokazują doświadczenia systemów opartych o podobne schematy (np. Delegated Proof of Stake) podmioty utrzymujące taką sieć są w stanie zbyt łatwo dogadać się między sobą i skorumpować całą sieć. Złamać jej reguły po to, aby zadbać o własny interes.

Ethereum chce być skalowalne i jednocześnie zdecentralizowane. Chce, aby w procesie powstawania bloków brały udział dziesiątki tysięcy komputerów (walidatorów). Wymaga to innego podejścia do architektury sieci. Zwiększenie bloku się nie sprawdzi. Utrzymanie maszyny do walidacji będzie bardzo drogie a wymiana danych czasochłonna. Stąd sharding w ETH2.0.  Dla samego startu migracji do ETH2.0 system będzie wymagał zgłoszenia się co najmniej 16 tysięcy osób gotowych do zostania walidatorami. A każda z nich będzie musiała zastakować (zastawić) 32 ETH. Właśnie synchronizacja danych pomiędzy taką ilością użytkowników jest ogromnym wyzwaniem technologicznym.

Czym jest w końcu to ETH2.0?

Jest to nowa sieć blockchain oparta o nową architekturę. Jej podstawą jest mechanizm konsensusu znany jako Proof of Stake. W skrócie polega on na tym, że w walidacji nowych bloków może brać udział każdy, kto zamrozi pewną ilość coinów. W naszym przypadku będzie to 32 ETH. Jeśli wykonujemy poprawnie (czyli tak jak większość sieci) walidacje, to w nagrodę otrzymujemy nowoutworzone coiny. Jeśli jednak z jakich sposób nie wykonasz walidacji bądź wykonasz ją niewłaściwie (spróbujesz zrobić wałek), to zostaniesz ukarany odebraniem części z zamrożonej przez Ciebie kwoty.

Drugim fundamentem architektury ETH2.0 jest sharding. W uproszczeniu oznacza on podzielenie blockchaina na kawałki. W obecnej wersji Ethereum mamy cały blockchain w jednym kawałku. Oznacza to, że każdy uczestnik sieci musi zarówno przechowywać wszystkie dane zgromadzone do tej pory (wszystkie powstałe do tej pory bloki) jak i wykonywać wszystkie transakcje dokonywane w sieci. Jeśli mielibyśmy przetwarzającą tysiąc transakcji na sekundę, to każdy komputer walidujący tą sieć musiałby przetworzyć ten tysiąc transakcji w ciągu sekundy. Co wymagałoby naprawdę solidnej maszyny. A właściwie farmy serwerów. Co sprawiłoby, że stałoby się to poza zasięgiem nie tylko przeciętnego Kowalskiego, ale także większości małej i średniej wielkości podmiotów z branży krypto. Do tego taka ilość transakcji to ogromna ilość danych. Które po pierwsze trzeba szybko i sprawnie rozesłać po sieci podczas procesu walidacji. Po drugie, trzeba je także potem przechowywać. Co po raz kolejny jest wyzwaniem technologicznym i ekonomicznym dla uczestników sieci. Co sprawia, że ograniczona liczba użytkowników będzie partycypować w procesie walidacji i utrzymywania sieci. Co ułatwia nielicznym, którzy to robią, dogadanie się i przejęcia kontroli nad siecią. Złamania jej otwartego, odpornego na cenzurę, zdecentralizowanego charakteru.

Duży blok transakcyjny można pociąć na kawałki. Tworząc tak zwane shardy.

Dlatego, aby nie narzucać na walidatorów i użytkowników wysokich wymagań technologicznych i ekonomicznych, Ethereum zdecydowało się pociąć swój nowy łańcuch na kawałki. Każdy taki kawałek nazywany jest właśnie shardem. Wtedy przechowujemy tylko dane z naszego sharda. Co z powodzeniem może robić każdy nawet na domowej maszynie.  Walidatorzy też w danym momencie sprawdzają i wykonują transakcje z danego sharda.

Dzięki zastosowaniu tych rozwiązań możliwe stanie się wykonywanie tysięcy transakcji na sekundę. 

Jak wygląda droga do ETH2.0?

Druga wersja Ethereum nie powstanie z dnia na dzień. Nie będzie tak, że mamy obecny łańcuch Ethereum i nagle pewnego dnia zostanie on zastąpiony nową wersją. Powstawanie ETH2.0 to długotrwały i złożony proces. Podczas trwania którego nowo powstała sieć będzie przez długi współistnieć z obecnym łańcuchem. Rozwój sieci będzie składać się z następujących faz.

Faza 0: Uruchomienie Proof of Stake

Planowany na ten rok pierwszy etap migracji. Jego najważniejszym elementem jest uruchomienie głównego łańcucha przyszłej sieci ETH2.0. Łańcuch ten nazywany jest beacon chainem i w przyszłości będzie odpowiadał ze zapewnianie bezpieczeństwo oraz synchronizację danych pomiędzy poszczególnymi shardami sieci. Na łańcuchu tym będzie wprowadzony mechanizm konsensusu oparty o Proof of Stake. Walidacja sieci będzie odbywać się przez osoby, które zastawiły 32 ETH w systemie. W zamian za tą pracę będą otrzymywać wynagrodzenie w postaci nowopowstających monet ETH. Kluczowym elementem jest to, aby system był w stanie działać i synchronizować swoją pracę, gdy będziemy mieli do czynienia z dziesiątkami tysięcy walidatorów.

Jest to pierwsza faza migracji, ale nie bez powodu nazywa się ona fazą zerową. A to dlatego, że podczas jej trwania, sieć nie będzie w stanie robić niczego innego, poza utrzymywaniem konsensusu. Będzie można tylko zastakować monety (przenosząc je z obecnego łańcucha), wykonywać pracę walidatora i otrzymywać za to nagrodę. Nic więcej nie będzie można robić. Nie będzie nawet działających transakcji. Świadomość tego faktu jest bardzo ważna podczas podejmowania decyzji o ewentualnym stakowaniu swoich coinów. Ponieważ w domyślnym scenariuszu coiny które umieścimy w ETH2.0 będą tam uwięzione na kilka bądź kilkanaście miesięcy (najprawdopodobniej do fazy drugiej). Będziesz zarabiał na nich nowe coiny. Ale nie będziesz mógł ich przenieść w miejsce, gdzie zwrot z inwestycji byłby większy (np. emisja DAI czy lokata Compound). Ani sprzedać ich na giełdzie, gdy cena osiągnie zadowalający Cię poziom. Na szczęście pojawiają się rozwiązania pozwalające zachować płynność na ETH, które będziemy wykorzystywać do stakowania. Więcej na ich temat mówiliśmy podczas webinaru o Ethereum 2.0.

Faza 1: Sharding

W fazie zerowej utrzymywaliśmy konsensus tylko dla głównego łańcucha. Beacon chaina. W fazie pierwszej zostanie do tego dodania funkcjonalność shardów. Kluczowym aspektem będzie losowe przydzielanie walidatorów do obsługi poszczególnych shardów. Minimalna ilość walidatorów w systemie ETH2.0 będzie wynosić 16 tysięcy. Z tej liczby część z nich będzie przydzielana do obsługi beacon chaina, a część do obsługi poszczególnych shardów. Przydział ten będzie losowy i tylko na pewien krótki czas. Po to, aby walidatorzy w obrębie danego sharda nie zdołali się ze sobą skomunikować i dogadać odnośnie ewentualnych przekrętów. Co byłoby pewnie możliwe jeśli przydział byłby nielosowy i na długi okres czasu. Bowiem nad danym shardem, w danym momencie, opiekę sprawować będzie kilkuset walidatorów. 

W tym momencie ETH2.0 cały czas będzie niefunkcjonalne. Dalej nie możemy przeprowadzać transakcji i uruchamiać smart contractów.  ETH wykorzystywane do stakowania nie mogą ani wrócić na obecny łańcuch Ethereum, ani nie mogą zostać sprzedane na giełdzie.

Faza 2: Uruchomienie smart contractów i pełnej funkcjonalności

Etap podczas którego wydarzą się dwie bardzo ważne rzeczy.

Po pierwsze na poszczególnych shardach zostaną uruchomione funkcjonalności dobrze znane z dzisiejszego łańcucha Ethereum. Będziemy mogli realizować transakcje i przeprowadzać interakcje ze smart contractami. System ma oferować funkcjonalność zbliżona do obecnej, ale ze zdecydowanie większą przepustowością.

Po drugie, obecny łańcuch Ethereum ma zostać włączony do sieci ETH2.0 jako jeden z shardów. Od tego momentu będziemy możliwy obustronny transfer środków pomiędzy obydwiema sieciami. A właście to obecne Ethereum stanie się częścią sieci ETH2.0. Najprawdopodobniej wcześniej będzie musiało przejść hard fork, który zmieni mechanizm konsensusu na Proof of Stake.

Na temat tego etapu mamy na chwilę obecną najmniej informacji. Czeka nas jeszcze wiele godzin researchu oraz ciężkiej pracy setek programistów, zanim ta faza ujrzy światło dzienne. IMHO nie należy się jej spodziewać wcześniej, niż za kilkanaście miesięcy.

Jak będzie działał sharding w ETH2.0?

Shardy to oddzielne łańcuchy, wysyłające co blok informację o swoim stanie do łańcucha głównego. Dzięki temu łańcuch główny jest gwarantem stałości danych zapisanych w shardach.

Sharding to w dużym uproszczeniu podzielenie blockchaina na kawałki. Myślę, że możemy to porównać do podziału Polski na województwa. 

Początkowo ETH2.0 ma składać się z 64 shardów (województw). Potem system ma pozwalać na tworzenie i dodawanie nowych.

Każdy z shardów to odrębna podsieć. Ma on przydzielonych walidatorów do sprawdzania i zatwierdzania transakcji. Są oni wybierani losowo z ogólnej puli walidatorów ETH2.0. Przydział taki trwa tylko kilka minut, po czym walidatorzy przydzielani się do innego sharda. Ma to zapobiec ich ewentualnym zmowom wymierzonym w bezpieczeństwo sieci.

Przejdźmy teraz do tego, jak będą wyglądać transakcje w shardzie. Jeśli transakcja odbywa się pomiędzy adresami znajdującymi się w tym samym shardzie to sprawa jest mega prosta. Jest ona realizowana analogicznie do transakcji w obecnym łańcuchu Ethereum. Jest ona sprawdzana i wykonywana przez wszystkich aktualnych walidatorów sharda. Jeśli jest ona poprawna, to po walidacji i wykonaniu jest zapisywana w łańcuchu danego sharda.

Sprawa jest bardziej skomplikowana, jeśli chcemy przeprowadzić transakcję pomiędzy adresami znajdującymi się w odrębnych shardach. Tutaj najpierw źródłowy shard musi zwalidować i wykonać transakcję po swojej stronie. Następnie przekazują ją do beacon chaina (o nim za chwilkę), który przekierowuje ją do docelowego sharda. Ten znowu musi je zwalidować i wykonać. Po czym informacja o statusie transakcji, za pośrednictwem beacon chaina, przekazywana jest do sharda źródłowego. Jest to złożony proces, którego efektywna implementacja jest bardzo ambitnym wyzwaniem. Dla nas najważniejsze jest to, aby zrozumieć że transakcje pomiędzy shardami będą bardziej kosztowne oraz ich walidacja będzie zajmować więcej czasu.

Co to jest beacon chain?

Jest to główny łańcuch ETH2.0. To właśnie od ma być uruchomiony już w tym roku.

Będzie on miał trzy główne zadania. 

Po pierwsze utrzymywać konsensus w obrębie całej sieci. To na nim walidatorzy stakują swoje coiny. To on przeprowadza losowy proces przypisywania walidatorów do poszczególnych shardów.

Po drugie jest on gwarantem bezpieczeństwa dla wszystkich shardów. Wraz z powstawaniem bloków w shardach krytograficzna informacja na ich temat trafia na beacon chain. Jeśli ktokolwiek zmodyfikował by zapisany już łańcuch sharda, to jego informacja zmieni się i nie będzie zgodna z tym, co zostało zapisane na beacon chainie. Co sprawia, że wszelkie próby oszustw są bardzo łatwe do wykrycia.

Po trzecie pośredniczyć w przekazywaniu informacji pomiędzy shardami.

Jak działa staking w ETH2.0?

Stakowanie to zapewnienie sobie prawa do walidacji transakcji w nowo powstałej sieci. Jeśli będziemy tą walidację wykonywać poprawnie i uczciwie, to będziemy wynagradzani nowo powstałymi monetami ETH. Analogicznie do sposobu, w jaki są wynagradzani obecnie górnicy kopiący ETH na karta graficznych. 

Jeśli jednak często nie będziemy wykonywać  walidacji, gdy będzie to konieczne bądź gdy zrobimy to niepoprawnie, nieuczciwie, to zostaniemy ukarani. Utracimy część stakowanych środków.

Aby zostać walidatorem będziemy potrzebować zdeponować 32 ETH oraz posiadać specjalne oprogramowanie podłączone na stałe do sieci.

Zaczniemy od stakowanej kwoty. Musi to być dokładnie 32 ETH. Jeden walidator w momencie rozpoczynania swojego udziału w pracach sieci musi mieć dokładnie 32 ETH zamrożone w specjalnym smart contracie. Smart contract ten będzie znajdował się na obecnym łańcuchy Ethereum. Umieszczenie tam środków, sprawi że znikną one z obecnego łańcucha i pojawia się na nowym łańcuchu. Co ważne, przez dwie pierwsze fazy rozwoju ETH2.0, nie będzie drogi powrotnej. Nie będzie można wrócić z Etheremi na obecny łańcuch.

Jeśli mamy mniej niż 32 ETH a chcemy stakować, to musimy skrzyknąć z innymi osobami, tak aby robić to razem. Będą powstawały specjalne usługi, które będą łączyć osoby posiadające kilka mniejsze ilości ETH i wspólnie dla nich brać udział w stakingu.

Jeśli masz więcej niż 32 ETH, to możesz uruchomić więcej niż jednego walidatora. Każdy walidator musi mieć na starcie dokładnie 32 ETH.

Walidator, to specjalne oprogramowanie, które będzie wykonywać pracę weryfikacji transakcji i zabezpieczania sieci. Aby zmaksymalizować nasz zysk, walidator powinien być cały czas podpięty do sieci. Po to, aby dokonywać walidacji i odbierać za to wynagrodzenie za każdym razem, gdy jest ku temu okazja. Jeśli tego nie zrobi (bo będzie np. odłączone od sieci) to traci okazję na zysk. Jeśli będziemy regularnie nie aktywni, to oprócz utraty szansy na zarobek system ukarze nas także utratą części stakowanego kapitału. Aby tego uniknąć powinniśmy być online przed ponad ⅔ czasu. 

Jeśli chodzi o wymaganie sprzętowe dla walidatorów, to nie są one wygórowane. Będzie je uruchamiać nie tylko na domowych PCtach, ale także na urządzenia w rodzaju Raspberry Pi. Aczkolwiek wraz z wchodzeniem w kolejne fazy migracji te wymagania sprzętowe będą wzrastać. Musimy być więc przygotowani na ewentualny upgrade naszej infrastruktury.

Czego potrzebuje, aby móc przystąpić do stakowania?

Są cztery główne kryteria do spełnienia:

  1. Posiadanie 32 ETH, które zostaną zastakowane. Jako gwarancja tego, że będziesz wykonywał uczciwą pracę jako walidator
  2. Oprogramowanie będące klientem beacon chaina. Dzięki temu będziesz miał informacje o tym, co się dzieje na łańcuchu głównym ETH2.0
  3. Oprogramowanie walidatora. Pozwala ono na wykonanie walidacji nowych bloków. To właśnie za realizację tego zadania jesteś wynagradzany nowymi monetami.
  4. Komputer, na którym będzie uruchomione oprogramowanie i który będzie na stałe podłączony do internetu. Może to być posiadana przez Ciebie maszyna bądź wynajęta usługa w chmurze. Podczas fazy zerowej do uruchomienia wymaganego setupu powinno wystarczyć Raspberry Pi z podłączonym dyskiem twardym. Jednak wraz z pojawieniem się shardów i możliwości realizacji smart contractów na nich, wymagania te mogę z czasem ulec zwiększeniu.

Ile zarobię na stakingu?

To zależy. Od kilku czynników.

Po pierwsze od tego jaki procent czasu Twój walidator będzie online. Im więcej tym lepiej. To pozwoli mu częściej wykonywać pracę na rzecz protokołu i odbierać nagrody.

Po drugie od tego, przez jaki czas będą średnio online inni walidatorzy. Jeśli Twój uptime będzie większy od średniej systemu, to Twoje zarobki także będą ponad średnią.

Kolejne bardzo ważne kryterium, to ilość środków jakie zostaną globalnie wykorzystane do stakingu. Pula nagród dla walidatorów zwiększa się wraz ich ilością. Ale wzrost ten nie jest proporcjonalny. Oznacza to, że wraz ze wzrostem ilości walidatorów rośnie inflacja w sieci Ethereum, ale jednocześnie spada zarobek dla pojedynczego walidatora. Rozpatrzmy to na przykładzie.

Źródło: https://docs.ethhub.io/ethereum-roadmap/ethereum-2.0/eth-2.0-economics/#staking-rewards

Jeśli w stakingu będzie zamrożone 1 000 000 (mln) ETH, to w ciągu roku na nagrody dla walidatorów zostanie utworzone 181,019 nowych monet ETH. Co będzie oznaczały roczny zwrot z inwestycji dla walidatorów na poziomie 18,10 procent. Przy rocznej inflacji 0,17 procent dla całej sieci Ethereum.

Jeśli jednak zamrożona w stakingu kwota będzie 10 krotnie większa, 10 mln USD, to wtedy na nagrody zostanie wyemitowane 572,433 nowych Etherów. Będzie to oznaczało dla sieci 0,54 procent rocznej inflacji. A roczna stopa zwrotu dla walidatora to 5,72 pocenta.

Widzimy więc, że im mniej stakujących, tym lepiej dla nas. Więcej zarobimy.

Decydując się na stakingu musimy być świadomi, że potencjalnie wysoka stopa zwrotu może już na starcie zachęcić spore rzesze stakujących. Jeśli to się nie wydarzy, to możemy być pewni że kilkunastu procentowe stopy zwrotu szybko przyciągną kolejnych inwestorów. Wystarczy popatrzeć na trwające właśnie szaleństwo zwane jako yield farming związane z wypuszczeniem tokenu COMP. Ludzie zrobią wszystko dla dużej stopy zwrotu. W tym przypadku jednocześnie ją zbijając w dół.

I tutaj musimy mieć świadomość że przez pierwsze kilka, a najpewniej kilkanaście, miesięcy nie będziemy mieli możliwości się wycofać, gdy stopa zwrotu spadnie do poziomu, który nie będzie nas zadowalał. Gdy okaże się, że gdzie indziej możemy mieć więcej zwrotu. A to dlatego, że podczas zerowej i pierwszej fazy działania ETH2.0 sieć nie będzie nawet obsługiwać transakcji. Oznacza to, że nie tylko nie będziemy mogli bezpośrednio cofnąć naszych Etherów na obecny łańcuch. Nie będziemy mogli także przelać ich na giełdę. Aby tam je sprzedać bądź za jej pośrednictwem wrócić z nimi na obecny łańcuch Ethereum. Będziemy tam z nimi uwięzieni aż do czasu wdrożenia drugiej fazy migracji. Aczkolwiek już powstają rozwiązania pozwalające niwelować zamknięcie Etherów w klatce ETH2.0. Mówiliśmy o nich podczas webinaru na temat Ethereum 2.0

Oprócz nowych monet do stakujących będa także trafiać opłaty transakcyjne. Są one uiszczane przez osoby wykonujące transakcje w sieci. Tutaj także występuje zależność, że im mniej stakujących, tym lepiej dla nas. Większy udział z puli opłat transakcyjnych trafi do naszego portfela.

W sieci powstały już kalkulatory obliczające potencjalny zwrot z inwestycji. Pozwalają one wprowadzić różne parametry sieci i wyestymować nasz potencjalny zysk, gdyby sieć rzeczywiście pracowała w tych warunkach. Jeden z nich znajdziesz tutaj

Co z obecnym Ethereum?

Pojawienie się Eth2.0 jest początkowo zupełnie obojętne dla obecnego łańcucha. Będzie on sobie dalej żył swoim życiem. Nie będzie musiał przechodzić żadnych forków. Posiadacze Etherów czy dowolnych innych tokenów ERC-20 nie muszę robić dosłownie nic. Tak samo będą dalej działać wszystkie projekty i Dappsy uruchomione na obecnym Ethereum. Wszystko pozostaje bez zmian. Ethereum dalej działa tak jak działało.

Sytuacja zmieni się podczas wchodzenia w drugą fazę migracji (najprawdopodobniej za kilkanaście miesięcy). Wtedy obecny łańcuch Ethereum ma zostać włączony do sieci ETH2.0 jako jeden z shardów. Będzie to najprawdopodobniej wymagać wcześniejszego hard forka i przejścia na mechanizm konsensusu Proof of stake. Ale na razie to melodia odległej przyszłości.

Posiadam Ethery na obecnym łańcuchu. Czy muszę coś robić, jeśli nie zamierzam stakować?

Nie, nie musisz nic robić. Obecny łańcuch nadal będzie działał. Wszystko pozostanie bez zmian. Możesz na razie zupełnie zignorować pojawienie się ETH2.0.

Czy ETH2.0 to hard fork Ethereum?

Nie. To zupełnie odrębna sieć. Obecny łańcuch Ethereum oraz ETH2.0 będa istnieć równolegle przez zerową i pierwszą falę migracji.

W drugiej fazie (najprawdopodobniej za kilkanaście miesięcy) obecny łańcuch Ethereum będzie włączony do sieci ETH2.0, jako jeden z jej shardów. Wtedy najprawdopodobniej będziemy mieli hard fork na obecnym Ethereum, aby również i on przeszedł na algorytm utrzymywania konsensusu oparty o mechanizm Proof of Stake. Ale tak jak piszę, to się wydarzy najwcześniej po kilkunastu miesiącach od uruchomienia łańcucha ETH2.0.  

Czym ryzykuję podczas stakowania?

Największe ryzyko, to bycie ukaranym utratą części środków, gdy nienależycie wykonamy proces walidacji na rzecz protokołu. O co konkretnie tutaj chodzi?

Po pierwsze, możemy dokonać walidacji niezgodnej z zasadami protokołu. Może to z jednej strony wynikać z naszych nikczemnych intencji. Chęci oszukania sieci. Co nam nie grozi, jeśli nie podejmiemy świadomych, nikczemnych działań. Z drugiej strony może to wynikać z niewłaściwego działania oprogramowania, które jest używane na naszym walidatorze. Co zazwyczaj również nie będzie przypadkowe, tylko wynikało z czyichś nikczemnych, celowych działań. Dlatego musimy starannie dbać o bezpieczeństwo komputera, na którym uruchomiony jest nasz walidator. 

Druga sytuacja, gdy możemy zostać ukarani utratą środków ma miejsce wtedy, gdy zbyt często nasz walidator jest odłączony od sieci. Nie musimy być podłączeni do sieci i gotowi do pracy cały czas. Jeśli będziemy niedostępni sporadycznie, to po prostu stracimy okazję do zarobienia w tym okresie. Jeśli jednak będziemy dostępni rzadziej niż przez ⅔ czasu, to system zacznie nas karać za nieobecności.

Kolejnym ryzykiem jest tak zwany koszt alternatywny. Możliwość większego zarobienia na naszym Eterze gdzie indziej. Przypomnijmy, że podczas zerowej i pierwszej fazy ETH2.0 nasze Etery będziemy mogli przenieść tylko z obecnego łańcucha na nowy ETH2.0. A w drugą stronę nie będzie to możliwe. Oznacza to, że jeśli zdecydujemy się na staking, to przez co najmniej kilka(naście) miesięcy nie będziemy mogli się z tego wycofać. Nawet jeśli gdzie indziej (np. emisja DAI) moglibyśmy zarobić więcej. Albo chcielibyśmy spieniężyć nasz Ether. Nie będzie takiej możliwości, dopóki Eth2.0 nie przejdzie do drugiej fazy rozwoju. A to nastąpi najprawdopodobniej po kilkunastu miesiącach od uruchomienia sieci. Aczkolwiek powstają mechanizmy mające nasz zabezpieczyć przed tak długim zamrożeniem naszych Eterów. Mówiliśmy o nich podczas webinaru na temat Ethereum 2.0.

Czy ETH2.0 będzie miało nowego coina?

Nie. Zarówno na obecnym jak i na nowy łańcuchu będzie ten sam Ether.

Od samego początku będziemy mogli przenosić ETH z obecnego łańcuch na nowy, aby tam wykorzystać go do stakowania i zabezpieczania sieci. 

Początkowo nie będzie jednak możliwa migracja w drugą stroną. Z nowego łańcucha ETH2.0 na obecny łańcuch Ethereum. Możliwość ta pojawi się dopiero podczas drugiej fazy powstawania sieci ETH2.0.

Podczas zerowej i pierwszej fazy ETH2.0 zarówno nowy jak i obecny łańcuch będą tworzyć nowe coiny Etheru. Obecny łańcuch aby wynagrodzić swoich górników. ETH2.0 aby wynagrodzić walidatorów proof of stake. Oznacza to, że przez ten czas inflacja Etheru będzie zwiększona. Bowiem trzeba będzie za jego pomocą wynagrodzić zabezpieczenie obu łańcuchów. Przy czym nowo powstałe monety w łańcuchu ETH2.0 nie będą dostępne na rynku do czasu wejścia projektu w drugą fazę. Wtedy też obecny łańcuch Ethereum zostanie wcielony jako shard to sieci ETH2.0 i zaprzestanie on wydobywania nowych monet Etheru. Szacuje się, że od tego czasu inflacja sieci będzie znacząco niższa niż obecnie.

Czy będę mógł stakować, gdy posiadam mniej niż 32 Etherów?

Samodzielnie nie. Ale powstają usługi i poole stakujące, które będą łączyć osoby posiadające mniejsze liczby ETH, aby mogły wspólnie stakować. Usługi tego typu świadczyć będą m.in. Coinbase, Staked czy Rocket Pool.  

Czy ETH2.0 może się nie udać?

Tak, jest takie ryzyko. To bardzo skomplikowany projekt. Cały czas niektóre obszary są w fazie badań i researchu. Nie są znane technologiczne odpowiedzi na wszystkie pytania i wyzwania związane z działaniem nowej wersji Ethereum. Szczególnie dużo niewiadomych jest odnośnie ostatnich faz uruchamiania sieci. Faza zerowa już od miesięcy jest uruchamiana na sieciach testowych. Tam podstawowe zagadnienia są już znane. Pozostaje kwestia ich właściwej i wolnej od błędów implementacji. Natomiast fazy pierwsza, a szczególnie druga, mają jeszcze wiele koncepcyjnych znaków zapytania. Jak to mawiają, im dalej w las, tym ciemniej. Dlatego nie należy zakładać, że finalna, pełna wersja Ethereum powstanie szybciej niż w ciągu kilkunastu miesięcy.

Czy Ethereum może się skalować bez ETH2.0?

Może, za pomocą tzw. rozwiązań drugiej warstwy. Co więcej rozwiązania też już pojawiają się na mainnecie Ethereum. Więcej o skalowalności Ethereum na poziomie drugiej warstwy, ze szczególnym uwzględnieniem technologii Optimistic Rollups, przeczytasz tutaj. O innych rozwiązaniach drugiej warstwy dowiesz się na moim kanale na YouTube: tutaj o Loopring, a tutaj o zkSync.

Jakieś pytania?

Po lekturze tekstu dalej masz jakieś pytania bądź wątpliwości? Podziel się nimi śmiało w komentarzu. Nie tylko Ci na nie odpowiem, ale być może przyczynisz się do aktualizacji tego artykułu.

Podaj też ten artykuł dalej, aby inni również mieli dostęp do rzeczowej wiedzy o ETH2.0. I mogli w pełni świadomie podjąć decyzję o ewentualnych stakingu.

źródła:

6 comments add yours

  1. Bardzo dobry artykuł. Uzupełnia wiele braków.
    Ether dopiero się rozpędza a hard fork doda mu dodatkowo pikanterii.
    Oj będzie się działo, nie mogę się już doczekać.

  2. Fajnie jakbys popełnil artykul porownujacy aktualne coiny opare o shardy np. Z Elrond.

  3. ETH 2.0 w pigułce. Świetny materiał. Warto wypuścić w formie e-booka. Jako programista mogłbyś dodać jakie wprowadzenie do tworzenia smart kontraktów (Solidity).

Leave a Comment