NFT zyskują coraz to większy rozgłos. Nie tylko w świecie krypto. A to wszystko za sprawą rekordowych wartości tokenów. Sięgających czasem dziesiątek milionów dolarów. Jedni mówią, że NFT nowy symbol statusu. Drudzy, że symbol głupoty. Gdzie leży prawda? I jaka jest cena odpowiadającego jej tokenu NFT?

Co kupujesz kupując NFT?

Odpowiedź brzmi: to zależy. Ale w większości wypadków brzmi: nic. Nic po za samym tokenem NFT.

Zacznijmy jednak od tego, że NFT to tylko nazwa technologii, która może mieć różne zastosowania. O różnych zastosowaniach napiszemy sobie pod koniec tego artykułu. W tym miejscu skupimy się na najgłośniejszym zastosowaniu. Czyli kupowanie cyfrowej sztuki czy patrząc szerzej, cyfrowych dóbr.

W tej kategorii mieszczą się więc:

  • Digital art “Everydays – The First 500 Days” sprzedany w renomowanym domu aukcyjnym Christie’s za 69,3 mln dolarów. Warto nadmienić, że jest to trzecia największa wartość uzyskana na całym rynku sztuki dla dzieła żyjącego artysty.
  • Pierwszy wpis na Twitterze, dokonany przez jego założyciela Jacka Dorseya, który został zakupiony za 2,9 mln USD
  • Momenty odsłaniania kart Pokemon przez youtubera Logana Paul. Każdy z nich sprzedany za kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów
  • Tysiące, dziesiątki tysięcy cyfrowej sztuki czy momentów, sprzedanych na wszelkiej maści marketplacach w ostatnich tygodniach. W cenach od kilkuset dolarów nawet do setek tysięcy, czy milionów za sztukę.

Co takiego nabyli kupcy? Dlaczego zdecydowali się zapłacić tak dużo? Na drugie pytanie odpowiemy sobie za chwilę, teraz skupmy się na tym, co dostajesz nabywając token NFT.

Przede wszystkim dostajesz token NFT. Nie jest powiedziane, że automatycznie dostajesz jakiekolwiek prawa do wykorzystania powiązanej z tokenem grafiki. Nie mówiąc już o przekazaniu majątkowych praw autorskich.

Wracając do najdroższego do tej pory dzieła sztuki cyfrowej NFT –  “Everydays – The First 500 Days”. Tam nabywca, za ponad 69 milionów dolarów nabył pewne prawa do wyświetlenia skorelowanego z tokenem dzieła. Co pozwoliło mu na legalne umieszczenie nabytego działa w jego wirtualnych muzeach digital art. Jednak materialne prawa majątkowe do samego dzieła są cały czas w posiadaniu twórcy. Który może je odsprzedawać innym podmiotom. 

Trzeba jednak stwierdzić, że to i tak dobrze, że tutaj nabywca ma jakikolwiek prawa do wykorzystywania tych grafik. Zazwyczaj tak bowiem nie jest. Musimy być świadomi, że NFT jest młodą technologią. I nie istnieją żadne regulacje, które mówią, że jak sprzedajesz token NFT i reklamujesz go obrazkiem, to nabywca tokenu musi też dostać prawa do wykorzystywania tego obrazka. Więc domyślnie nie dostajesz nic po za tokenem. Twórca musi jasno przy sprzedaży zakomunikować, że oprócz samego tokenu nabywasz coś jeszcze. Na przykład prawa do komercyjnego wykorzystania działa.

Skoro zazwyczaj nie dostajemy nic, poza samym tokenikiem, to co sprawia, że osiągają one tak duże wartości?

Czynniki wpływające na wartość NFT

Po pierwsze, musimy zauważyć, że eksplozja zainteresowania i wartości NFT nastąpiła w okresie kryptowalutowej hossy. Co to oznacza?

Po pierwsze, że twórcy i projekty z tej branży miały kapitał, by przeprowadzić proces początkowego nadmuchiwania wartości. Handlowania NFT z coraz większymi wartościami między sobą, tak aby tymi wycenami wzbudzić zainteresowanie samego świata krypto czy potem main streamowych twórców, firm i influencerów. Gdy zainteresowanie zostało wzbudzone, to okazało się, że ludzie ze świata krypto zarobili już na tyle dużo, że zaczęli wydawać pieniądze luźniejszą ręką. Bo to jest po prostu cool.  Dobrze widziane w krypto społeczności. Sam nabywca “Everydays” przyznał w wywiadzie, że celowo przepłacił, bo i tak zarobił fortunę na krypto, a tym aktem chciał wzbudzić większe zainteresowanie całym rynkiem. I swoim własnym projektem opartym o kolekcje digital art. Chciał sprawić, że większa fala NFT inwestorów podbije ceny również mniej znanych twórców. 

Nie zapominajmy o narracja: to jest dopiero początek NFT – wszystko co teraz kupisz, za jakiś czas będziesz mógł sprzedać wielokrotnie drożej. Tak jak z kupowanymi lata temu coinami. Czy ta narracja okaże się być prawdziwa? Dla części rynku prawdopodobnie tak. Dla większości nie. Oto trzy powody, które sprawiają że nie każdy token NFT jest w stanie nabrać wartości. I nie każdy z tych, który ją nabył, będzie w stanie utrzymać ją w czasie.

W kontekście wykorzystania NFT tak naprawdę najmniejsze znaczenie ma to, co jest podłączane pod ten token. Ta cyfrowa grafika czy nagranie. Ważne jest, kto ten token wypuszcza. Jaka ma markę, rozpoznawalność oraz zasięgi.

Owszem, ja mogę wystawić swojego pierwszego tweeta na sprzedaż. Ale raczej nie osiągnę za niego kwoty prawie 3 mln USD, jaką uzyskał Jack Dorsey. Pewnie mógłbym być szczęśliwy, jakby któryś z moich czytelników kupił go dla żartu za 3 dolary. Podobnie raczej nie sprzedałbym wszystkich “momentów” odsłaniania pokemonów. Każdy po 20k USD. Mógłbym być szczęśliwym, gdybym sprzedał jeden za 20 USD. 

Widzimy więc, że NFT jest świetnym narzędziem do monetyzacji swojej popularność. Wpisuje się w trwający od lat trend ekonomii twórców. Którzy za pomocą internetu mogą ze swoimi treściami docierać do szerokiego grona odbiorców. Monetyzując to na różne sposoby. Tokeny NFT są jednym ze sposobów na taką monetyzację. Potencjalnie mogącą przynieść naprawdę godne przychody. Nic więc dziwnego, że influencerzy i topowe marki (jak NBA), śmiało sięgają po to narzędzie. Propagując je tym samym wśród szerokich rzesz ludzi.

Inne zastosowania NFT

Skupmy się jeszcze na chwilę na innych potencjalnych zastosowaniach tokenów NFT. Patrząc na ten trend całościowo, możemy dostrzec tutaj podobne przymioty co w kontekście cyfrowych waluty. O ile Bitcoin i potem inne kryptowaluty uwalniały cyfrowy pieniądz spod panowania rządów i korporacji, to tokeny NFT robią to samo odnośnie cyfrowych dóbr. Obecnie zamkniętych w silosach poszczególnych firm czy marketplaceów. Tworząc ich reprezentację w postaci tokenów NFT znikają granice poszczególnych ekosystemów. Takie cyfrowe dobro może być wykorzystywane tam, gdzie tylko jego posiadacz zapragnie. W sposób nad którym nawet twórca tokenu nie ma kontroli. Bo ktoś inny może potem dodać dodatkową funkcjonalność do stworzonego tokenu. Nie zapominajmy bowiem, że tokeny są programowalne. Programowalne z zewnątrz. Dowolny projekt może wykorzystać już istniejące tokeny NFT w nowo powstających rozwiązaniach.

Gaming

Spójrzmy na chwilę na branżę gier. Rośnie ona rok do roku. Zarówno w kontekście indywidualnej rozgrywki, jak i gier online. Spędzamy w grach coraz więcej czasu, a światy w nich przedstawione są dla nas coraz bardziej realne, coraz ważniejsze. Zwłaszcza, jeśli wchodzimy w nich w interakcje i możemy w nich eksponować swoją cyfrową tożsamość.

Jednym z potencjalnych zastosowań jest więc tokenizacja przedmiotów z gier. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że jesteś mega dużym fanem serii Diablo. I załóżmy, że w kolejnej jej odsłonie najciekawsze przedmioty, artefakty będą miały stokenizowaną postać. Co oznacza, że nie będą one już zamknięte tylko w ekosystemie Blizzarda. Będzie można z nimi robić co się tylko chce. Na przykład inni twórcy zrobią nową grę, w której będzie można korzystać z przedmiotów, które już się zdobyło w Diablo. Bez pytania się Blizzarda o zgodę. Już widzę to hasło reklamowe: “Zagraj w XYZ – Twój przepotężny miecz z Diablo już tam jest”.

To oczywiście nie wszystko. Gry coraz bardziej ewoluują w formę wirtualnych światów. W których panuje lokalna waluta i system ekonomiczny. W których możemy wyrażać siebie przez swój avatar i należące do niego dobra. Takie jak ubiór czy nieruchomości. Nie trzeba szukać daleko. Wystarczy spojrzeć na oparty o krypto wirtualny świat decentraland. W którym kwitnie handel przedmiotami czy gruntami. Na których to gruntach wiele krypto projektów stworzyło swoje wirtualne przedstawicielstwa. A to dopiero początek. Co czeka nas w przyszłosci? Polecam obejrzeć film Ready Player One.

Finanse

Kolejny aspekt zastosowania NFT to finance. Zdecentralizowane finanse.

Tutaj to wykorzystanie NFT nie jest takie sexy, bo nie sprawia od razu, że to do czego jest wykorzystywane nabiera milionowej wartości. W tym kontekście NFT to po prostu technologia, która pozwala na budowanie coraz to ciekawszych, bardziej innowacyjnych i zaawansowanych produktów finansowych. Jeśli jesteś aktywnym uczestnikiem trendu DeFi to być może z części z nich nawet korzystałeś. Ale nie zdawałeś sobie z tego sprawy.

Takim finansowym przykładem wykorzystania NFT mogą być opcje. W których dla poszczególnego waloru musimy określić unikalne cechy, takie jak termin i cenę rozwiązania. Podobnie w zbliżającej się nowej wersji giełdy Uniswap tokeny pul płynności będą miały formę NFT. Ponieważ będą zawierać w sobie unikalną informację o tym, w jakich przedziałach cenowych udostępniamy swoje tokeny handlującym. Premiera nowej wersji Uniswap już w maju. Zapisz się na newsletter, aby być na bieżąco.

.

Bilety

Kolejna branżą, które może znacząco skorzystwać na wykorzystaniu technologii NFT są wszelkiej maści wydarzenia. Zarówno te w świecie rzeczywistym, jak i wirtualne. Przyjrzyjmy się teraz z bliska kwestii biletów na takie wydarzenia.

Bilety mogą być dwóch rodzajów:

  • bez powiązania z konkretnym miejscem – po prostu wchodzisz dzięki niemu na event. Nie daje Ci on prawa do zajęcia konkretnego miejsca. Takie bilety mogłyby być zwykłymi tokenami ERC-20. Bowiem każdy z nich daje takie same prawa jak każdy inny. Ma więc dokładnie taką samą wartość i są one wymienialne jeden do jednego.
  • Powiązane z konkretnym miejscem – nie tylko wchodzisz dzięki niemu na event, ale także przypisane Ci jest też konkretne miejsce. Np. miejsce w pierwszym rzędzie podczas sztuki teatralnej. I w tym kontekście poszczególne bilety dają Ci różne prawa, a co za tym idzie mają one inną wartości. Jest to więc idealny kontekst do zastosowania NFT.

Symbol statusu czy głupoty?

Na koniec wróćmy jeszcze na chwilę do kontekstu cyfrowej sztuki i szerzej dóbr cyfrowych. 

Można często spotkać się z narracją, że kupowanie twitta czy ogólnodostępnej grafiki ma znaczenie statusowe. Jasne, Ty możesz sobie na to patrzeć. Ale to ja zapłaciłem za to parę baniek. Jestem gość. Stać mnie.

Z drugiej strony część osób twierdzi, że to jest raczej symbol głupoty. Za kilka lat będzie Ci wypominane, że byłeś kretynem, który zapłacił parę milionów za jpega.

A jakie jest Twoje zadanie na ten temat?

Aby zweryfikować Wasze opinie przygotowałem mały eksperyment. W formie tokenów NFT właśnie. Jeden mówiąc o tym, że NFT to symbol statusu. Drugi, że jest raczej symbolem głupoty.

1 comment add yours

  1. Piotrze, świetny pomysł! Ja bym dodał trzeci, być może najbardziej prawdziwy NFTek – ‘symbol czasów’ 🙂

Leave a Comment