Dla początkujących

Bitcoin jest królem kryptowalut. Charakteryzuje się zarówno największą wartością, jak i rozpoznawalnością oraz zaufaniem. Ma też niestety swoje mankamenty. Jednym z nich jest brak obsługi smart contractów. W wyniku czego nie ma natywnego DeFi na Bitcoinie. I w tym miejscu na scenę wchodzą projekty Rootstock (RSK) oraz Sovryn (SOV).

Rootstock, czyli smart contracty dla Bitcoina

Rootstock (RSK) jest projektem liczącym sobie już ponad 5 lat, który postawił przed sobą bardzo ambitną wizję. Dostarczenie technologii, która będzie pozwalała na wykonywanie smart contractów w ekosystemie Bitcoina.

Ze względu na bardzo dużą decentralizację Bitcoina ciężko mówić o możliwości drastycznej zmiany protokołu samej sieci Bitcoin. Tak aby wprowadzić tam bezpośrednio obsługę smart contractów. Dlatego zespół RSK postanowił dokleić obsługę smart contractów do blockchaina Bitcoina. Samego go w ogóle nie modyfikując. Tworząc tzw. sidechain Bitcoina o nazwie Rootstock.

Sidechain jest z jednej strony odrębną siecią blockchian. A z drugiej strony wczepia się on w już istniejący łańcuch (w tym przypadku Bitcoina), korzystając z jego bezpieczeństwa oraz umożliwiając między nimi transfer środków.

Kilka tygodni temu omawialiśmy sobie ekosystem Polygon, który jest sidechainem dla Ethereum. Polygon co pewien czas zapisuje informacje o stanie swojego łańcucha w głównej sieci Ethereum. Dzięki czemu niemożliwe jest skuteczne cofnięcie jego historii, bowiem zmiany spowodują niezgodzenie się stanu z tym zapisanym na Ethereum. Rootstock poszedł tutaj o dwa kroki dalej. Nie tylko zapisuje swój stan w sieci Bitcoin. Ale także wykorzystuje jego moc obliczeniową do zabezpieczenia sieci. Oraz traktuje Bitcoina jako natywną monetę swojej sieci, za pomocą której uiszcza się opłaty transakcyjne. 

Rootstock wykorzystuje mechanizm tzw. merge miningu. Dzięki któremu górnicy Bitcoina, po zainstalowaniu odpowiedniego oprogramowania, w tym samym czasie i tą samą mocą obliczeniową zabezpieczają zarówno Bitcoin jak i Rootstock. Nie zmniejsza to ich mocy obliczeniowej w kontekście kopania Bitcoina, jednocześnie pozwalając zwiększyć zyski. Dzięki opłatom transakcyjnym z sieci RSK. Które jak wspomnieliśmy wcześniej są rozliczanie w Bitcoinie. A dokładnie w przeniesionym na RSK Bitcoinie, który tutaj ma swoją nazwę SmaRt Bitcoin (RBTC). Jak dokładnie działa to przenoszenie Bitcoina omówimy sobie w osobnej sekcji za chwilę.

Teraz skupmy się na tym, jak RSK obsługuje smart contracty. Tutaj nie ma specjalnie dużej niespodzianki. Podobnie jak większośc innych obecnie funkcjonujących platform dla smart contractów, równiez Rootstock zaimplementował obsługę maszyny wirtualnej Ethereum (EVM) z pewnymi modyfikacjami. Co za tym idzie z sieci możemy korzystać za pomocą portfeli takich jak Metamask. A nasz adres będzie taki sam jak w sieci Ethereum. Z drugiej strony również developerzy mogą korzystać z tych samych narzędzi i technologii, co w przypadku tworzenia zdecentralizowanych aplikacji na Ethereum. Co powinno znacząco ułatwić powstawanie nowych wdrożenia na Rootstocku. Chociaż tutaj na razie ekosystem nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Jednym z ciekawszych projektów jest platforma DeFi o nazwie Sovryn. Umówimy ją sobie w przedostatniej sekcji tego artykułu. 

MądRy Bitcoin – SmaRt Bitcoin (RBTC)

Tak jak wspomnieliśmy wcześniej natywnym coinem sieci Rootstocka jest sam Bitcoin. Noszący w tej sieci nazwę Smart Bitcoin (RBTC). To właśnie nim będziemy uiszczać opłaty transakcyjne za wykonywanie smart contractów i przeprowadzanie transakcji w sieci Rootstock. Z miejsca nadmienię, że opłaty te nie należą do sporych: zazwyczaj są to kwoty o wartości poniżej jednego dolara amerykańskiego. 

Oczywiście RBTC powstają poprzez przeniesienie z blockchainu Bitcoina do sieci RSK za pomocą specjalnego mostu. Za obsługę tego most odpowiada specjalna federacja. Więc jest tu pewne podobieństwo do najpopularniejszego tokenu Bitcoina na Ethereum – WBTC. Z tą różnicą, że federacja obsługująca PowPeg dla RBTC nie ma fizycznej możliwości sprawowania bezpośredniej kontroli nad Bitcoinami zamrożonymi w moście. Dzieje się to dzięki wykorzystaniu specjalnych kryptograficznych sprzętowych modułów bezpieczeństwa (ang. Hardware Security Module). To na nich przechowywane są klucze prywatne wykorzystywane podczas transakcji przenoszenia środków. Nad którymi członkowie PowPeg nie mają bezpośredniej kontroli. Nie mogą więc ręcznie przelać na dowolny adres środków zgromadzonych na moście. Jest to więc dość znaczące osiągnięcie w kierunku budowania mostów między różnymi sieciami, w których nie jest wymagane zaufanie do organizatora tego mostu. Praktyczne przenoszenie naszych Bitcoinów do sieci RSK będzie jednym z tematów naszego najbliższego webinaru. Tutaj trwają darmowe zapisy. 

Sovryn – wielopoziomowa platforma DeFi

Finalnie przyjrzyjmy się platformie Sovryn. Słowo platforma jest tutaj jak najbardziej na miejscu, ponieważ projekt ten realizuje wiele funkcjonalności. Które w ekosystemie Ethereum są oferowane przez wiele projektów. Tutaj dostajemy je w jednym miejscu. A w przyszłości mają dochodzić kolejne. Przyjrzyjmy się przez chwilę temu, co na chwilę obecną ma do zaoferowania Sovryn.

Przede wszystkim mamy aż trzy opcje handlowania na kryptowalutach.

Po pierwsze jest to opcja SWAP, gdzie wymieniamy tokeny natychmiast po obecnej cenie rynkowej. Mamy tutaj do czynienia z modelem Automatic Market Maker (AMM), znanym nam już bardzo dobrze z takich DEXów jak Uniswap czy SushiSwap..

Druga opcja nazywa się SPOT. Na pierwszy rzut oka wygląda jak interface giełdy opartej o książkę zleceń (ang. order book). W rzeczywistości jednak nie umożliwia składania zleceń, lecz służy do wymiany tokenów po cenie rynkowej. Jest więc najprawdopodobniej po prostu nakładką do opcji SWAP dla tych, którzy są przyzwyczajeni do interface’u tradycyjnych giełd i widoku wykresu kursu danego krypto.

Trzecią opcją jest MARGIN. Gdzie z wykorzystaniem dźwigni możemy zajmować pozycje krótkie bądź długie na wybranych przez nas kryptowalutach i tokenach.

Drugim segmentem Sovryn jest platforma lokatowo-pożyczkowa. Schemat działania jest prosty i doskonale nam już znany z rozwiązań takich jak Compound czy AAVE. Możemy tutaj umieścić nasz kapitał na lokacie, aby generował dla nas nieduże roczne stopy zwrotu. Nasz zysk pochodzi tutaj z drugiej strony równania, gdy ktoś pożycza umieszczona przez nas kapitał na lokacie. Płacąc za to odpowiednie wyższe odsetki. My też możemy brać tutaj pożyczki. Pod warunkiem, że wcześniej umieścimy odpowiedni kapitał na lokacie innego coina i potraktujemy go jako zastaw nadmiarowy pod naszą pożyczkę.

Kolejna pozycja to możliwość dostarczania płynności dla par dostępnych w opcji SWAP. Gdzie możemy zarabiać na opłata od handlujących. A dodatkowo, za dostarczanie płynności dla niektóry par, będziemy wynagradzani tokenami zarządzającymi protokołu SOV.

Jeśli już wspominamy o tokenie zarządzającym SOV, to w tym miejscu należałoby również powiedzieć o module zarządzającym protokołu: Bitocracy. To tutaj są podejmowane wszystkie decyzje na temat rozwoju platformy. Aby mieć prawo głosu, musimy tutaj zamrozić nasze tokeny SOV. Na im dłuższy okres to zrobimy, tym większą siłę głosu uzyskamy proporcjonalnie do ilości naszych tokenów i okresu czasu zamrożenia. Jeśli zdecydujemy się na wypłatę tokenów przed upływem tego okresu, to zapłacimy odpowiednio wysoką karę umowną. Która trafi do puli na rzecz pozostałych stakujących.

Na koniec wspomnę jeszcze o zakładce Origins. Jest to swoisty launchpad, dzięki któremu na bardzo wczesnym etapie możemy zainwestować w nowe projekty z ekosystemu RSK. 

Praktyczne zastosowanie Sovryn pokażemy sobie podczas webinaru, w niedzielę 13ego czerwca 2020 o godzinie 13:00. Tutaj trwają darmowe zapisy. 

Bitcoin w DeFi w innych sieciach

Już wcześniej wspomnieliśmy o tokenie Bitcoina na Ethereum Wrapped Bitcoin (WBTC). Dosłownie w czasie pisania przeze mnie tego artykułu ogłoszono, że już ponad 1 procent z wszystkich istniejących Bitcoinów został przeniesiony na Ethereum w formie tokenów WBTC. Główną motywacją do przenoszenia Bitcoinów jest oczywiście chęć osiągania przy jego pomocy zysku w protokołach DeFi. Na przykład dostarczając płynność dla różnych tokenów Bitcoina w Curve, gdzie możemy zarobić do 7-8 procent rocznie. Z drugiej strony możemy go wykorzystywać w różnych farmach, np. w yearn finance gdzie możemy zarabiać nawet do kilkunastu procent rocznie na naszym Bitcoinie. 

Na oddzielną uwagę, zasługuje projekt BadgerDAO. Który już od ponad pół roku realizuje misję jak największej aktywacji Bitcoina w świecie DeFi. Opakowujące już istniejące produkty w bardziej przyjazną i zyskowną formę. Oraz tworząc całkiem nowe rozwiązania. Takie jak między innymi DIGG – algorytmiczny rebalansowany token podążający za kursem Bitcoina. Czy ibBTC (Interest Bearing Bitcoin), który jest tokenem automatycznie akumulującym w sobie dodatkową wartość z umieszczenia znajdującego się pod spodem Bitcoina w protokołach DeFi. 

Chociaż BadgerDAO wystatował na sieci Ethereum, to coraz więcej dostępnych przez niego rozwiązań trafia również na inne sieci. Pierwszym krokiem była sieć Binance Smart Chain. A obecnie protokół usilnie pracuje nad integracją z siecią Polygon.

Przegląd przez różne protokoły DeFi, dzięki którym możemy czerpać pasywny dochód z naszego Bitcoina, będzie jednym z tematów naszego najbliższego webinaru. Tutaj trwają darmowe zapisy. 

NFT zyskują coraz to większy rozgłos. Nie tylko w świecie krypto. A to wszystko za sprawą rekordowych wartości tokenów. Sięgających czasem dziesiątek milionów dolarów. Jedni mówią, że NFT nowy symbol statusu. Drudzy, że symbol głupoty. Gdzie leży prawda? I jaka jest cena odpowiadającego jej tokenu NFT?

Co kupujesz kupując NFT?

Odpowiedź brzmi: to zależy. Ale w większości wypadków brzmi: nic. Nic po za samym tokenem NFT.

Zacznijmy jednak od tego, że NFT to tylko nazwa technologii, która może mieć różne zastosowania. O różnych zastosowaniach napiszemy sobie pod koniec tego artykułu. W tym miejscu skupimy się na najgłośniejszym zastosowaniu. Czyli kupowanie cyfrowej sztuki czy patrząc szerzej, cyfrowych dóbr.

W tej kategorii mieszczą się więc:

  • Digital art “Everydays – The First 500 Days” sprzedany w renomowanym domu aukcyjnym Christie’s za 69,3 mln dolarów. Warto nadmienić, że jest to trzecia największa wartość uzyskana na całym rynku sztuki dla dzieła żyjącego artysty.
  • Pierwszy wpis na Twitterze, dokonany przez jego założyciela Jacka Dorseya, który został zakupiony za 2,9 mln USD
  • Momenty odsłaniania kart Pokemon przez youtubera Logana Paul. Każdy z nich sprzedany za kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów
  • Tysiące, dziesiątki tysięcy cyfrowej sztuki czy momentów, sprzedanych na wszelkiej maści marketplacach w ostatnich tygodniach. W cenach od kilkuset dolarów nawet do setek tysięcy, czy milionów za sztukę.

Co takiego nabyli kupcy? Dlaczego zdecydowali się zapłacić tak dużo? Na drugie pytanie odpowiemy sobie za chwilę, teraz skupmy się na tym, co dostajesz nabywając token NFT.

Przede wszystkim dostajesz token NFT. Nie jest powiedziane, że automatycznie dostajesz jakiekolwiek prawa do wykorzystania powiązanej z tokenem grafiki. Nie mówiąc już o przekazaniu majątkowych praw autorskich.

Wracając do najdroższego do tej pory dzieła sztuki cyfrowej NFT –  “Everydays – The First 500 Days”. Tam nabywca, za ponad 69 milionów dolarów nabył pewne prawa do wyświetlenia skorelowanego z tokenem dzieła. Co pozwoliło mu na legalne umieszczenie nabytego działa w jego wirtualnych muzeach digital art. Jednak materialne prawa majątkowe do samego dzieła są cały czas w posiadaniu twórcy. Który może je odsprzedawać innym podmiotom. 

Trzeba jednak stwierdzić, że to i tak dobrze, że tutaj nabywca ma jakikolwiek prawa do wykorzystywania tych grafik. Zazwyczaj tak bowiem nie jest. Musimy być świadomi, że NFT jest młodą technologią. I nie istnieją żadne regulacje, które mówią, że jak sprzedajesz token NFT i reklamujesz go obrazkiem, to nabywca tokenu musi też dostać prawa do wykorzystywania tego obrazka. Więc domyślnie nie dostajesz nic po za tokenem. Twórca musi jasno przy sprzedaży zakomunikować, że oprócz samego tokenu nabywasz coś jeszcze. Na przykład prawa do komercyjnego wykorzystania działa.

Skoro zazwyczaj nie dostajemy nic, poza samym tokenikiem, to co sprawia, że osiągają one tak duże wartości?

Czynniki wpływające na wartość NFT

Po pierwsze, musimy zauważyć, że eksplozja zainteresowania i wartości NFT nastąpiła w okresie kryptowalutowej hossy. Co to oznacza?

Po pierwsze, że twórcy i projekty z tej branży miały kapitał, by przeprowadzić proces początkowego nadmuchiwania wartości. Handlowania NFT z coraz większymi wartościami między sobą, tak aby tymi wycenami wzbudzić zainteresowanie samego świata krypto czy potem main streamowych twórców, firm i influencerów. Gdy zainteresowanie zostało wzbudzone, to okazało się, że ludzie ze świata krypto zarobili już na tyle dużo, że zaczęli wydawać pieniądze luźniejszą ręką. Bo to jest po prostu cool.  Dobrze widziane w krypto społeczności. Sam nabywca “Everydays” przyznał w wywiadzie, że celowo przepłacił, bo i tak zarobił fortunę na krypto, a tym aktem chciał wzbudzić większe zainteresowanie całym rynkiem. I swoim własnym projektem opartym o kolekcje digital art. Chciał sprawić, że większa fala NFT inwestorów podbije ceny również mniej znanych twórców. 

Nie zapominajmy o narracja: to jest dopiero początek NFT – wszystko co teraz kupisz, za jakiś czas będziesz mógł sprzedać wielokrotnie drożej. Tak jak z kupowanymi lata temu coinami. Czy ta narracja okaże się być prawdziwa? Dla części rynku prawdopodobnie tak. Dla większości nie. Oto trzy powody, które sprawiają że nie każdy token NFT jest w stanie nabrać wartości. I nie każdy z tych, który ją nabył, będzie w stanie utrzymać ją w czasie.

W kontekście wykorzystania NFT tak naprawdę najmniejsze znaczenie ma to, co jest podłączane pod ten token. Ta cyfrowa grafika czy nagranie. Ważne jest, kto ten token wypuszcza. Jaka ma markę, rozpoznawalność oraz zasięgi.

Owszem, ja mogę wystawić swojego pierwszego tweeta na sprzedaż. Ale raczej nie osiągnę za niego kwoty prawie 3 mln USD, jaką uzyskał Jack Dorsey. Pewnie mógłbym być szczęśliwy, jakby któryś z moich czytelników kupił go dla żartu za 3 dolary. Podobnie raczej nie sprzedałbym wszystkich “momentów” odsłaniania pokemonów. Każdy po 20k USD. Mógłbym być szczęśliwym, gdybym sprzedał jeden za 20 USD. 

Widzimy więc, że NFT jest świetnym narzędziem do monetyzacji swojej popularność. Wpisuje się w trwający od lat trend ekonomii twórców. Którzy za pomocą internetu mogą ze swoimi treściami docierać do szerokiego grona odbiorców. Monetyzując to na różne sposoby. Tokeny NFT są jednym ze sposobów na taką monetyzację. Potencjalnie mogącą przynieść naprawdę godne przychody. Nic więc dziwnego, że influencerzy i topowe marki (jak NBA), śmiało sięgają po to narzędzie. Propagując je tym samym wśród szerokich rzesz ludzi.

Inne zastosowania NFT

Skupmy się jeszcze na chwilę na innych potencjalnych zastosowaniach tokenów NFT. Patrząc na ten trend całościowo, możemy dostrzec tutaj podobne przymioty co w kontekście cyfrowych waluty. O ile Bitcoin i potem inne kryptowaluty uwalniały cyfrowy pieniądz spod panowania rządów i korporacji, to tokeny NFT robią to samo odnośnie cyfrowych dóbr. Obecnie zamkniętych w silosach poszczególnych firm czy marketplaceów. Tworząc ich reprezentację w postaci tokenów NFT znikają granice poszczególnych ekosystemów. Takie cyfrowe dobro może być wykorzystywane tam, gdzie tylko jego posiadacz zapragnie. W sposób nad którym nawet twórca tokenu nie ma kontroli. Bo ktoś inny może potem dodać dodatkową funkcjonalność do stworzonego tokenu. Nie zapominajmy bowiem, że tokeny są programowalne. Programowalne z zewnątrz. Dowolny projekt może wykorzystać już istniejące tokeny NFT w nowo powstających rozwiązaniach.

Gaming

Spójrzmy na chwilę na branżę gier. Rośnie ona rok do roku. Zarówno w kontekście indywidualnej rozgrywki, jak i gier online. Spędzamy w grach coraz więcej czasu, a światy w nich przedstawione są dla nas coraz bardziej realne, coraz ważniejsze. Zwłaszcza, jeśli wchodzimy w nich w interakcje i możemy w nich eksponować swoją cyfrową tożsamość.

Jednym z potencjalnych zastosowań jest więc tokenizacja przedmiotów z gier. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że jesteś mega dużym fanem serii Diablo. I załóżmy, że w kolejnej jej odsłonie najciekawsze przedmioty, artefakty będą miały stokenizowaną postać. Co oznacza, że nie będą one już zamknięte tylko w ekosystemie Blizzarda. Będzie można z nimi robić co się tylko chce. Na przykład inni twórcy zrobią nową grę, w której będzie można korzystać z przedmiotów, które już się zdobyło w Diablo. Bez pytania się Blizzarda o zgodę. Już widzę to hasło reklamowe: “Zagraj w XYZ – Twój przepotężny miecz z Diablo już tam jest”.

To oczywiście nie wszystko. Gry coraz bardziej ewoluują w formę wirtualnych światów. W których panuje lokalna waluta i system ekonomiczny. W których możemy wyrażać siebie przez swój avatar i należące do niego dobra. Takie jak ubiór czy nieruchomości. Nie trzeba szukać daleko. Wystarczy spojrzeć na oparty o krypto wirtualny świat decentraland. W którym kwitnie handel przedmiotami czy gruntami. Na których to gruntach wiele krypto projektów stworzyło swoje wirtualne przedstawicielstwa. A to dopiero początek. Co czeka nas w przyszłosci? Polecam obejrzeć film Ready Player One.

Finanse

Kolejny aspekt zastosowania NFT to finance. Zdecentralizowane finanse.

Tutaj to wykorzystanie NFT nie jest takie sexy, bo nie sprawia od razu, że to do czego jest wykorzystywane nabiera milionowej wartości. W tym kontekście NFT to po prostu technologia, która pozwala na budowanie coraz to ciekawszych, bardziej innowacyjnych i zaawansowanych produktów finansowych. Jeśli jesteś aktywnym uczestnikiem trendu DeFi to być może z części z nich nawet korzystałeś. Ale nie zdawałeś sobie z tego sprawy.

Takim finansowym przykładem wykorzystania NFT mogą być opcje. W których dla poszczególnego waloru musimy określić unikalne cechy, takie jak termin i cenę rozwiązania. Podobnie w zbliżającej się nowej wersji giełdy Uniswap tokeny pul płynności będą miały formę NFT. Ponieważ będą zawierać w sobie unikalną informację o tym, w jakich przedziałach cenowych udostępniamy swoje tokeny handlującym. Premiera nowej wersji Uniswap już w maju. Zapisz się na newsletter, aby być na bieżąco.

.

Bilety

Kolejna branżą, które może znacząco skorzystwać na wykorzystaniu technologii NFT są wszelkiej maści wydarzenia. Zarówno te w świecie rzeczywistym, jak i wirtualne. Przyjrzyjmy się teraz z bliska kwestii biletów na takie wydarzenia.

Bilety mogą być dwóch rodzajów:

  • bez powiązania z konkretnym miejscem – po prostu wchodzisz dzięki niemu na event. Nie daje Ci on prawa do zajęcia konkretnego miejsca. Takie bilety mogłyby być zwykłymi tokenami ERC-20. Bowiem każdy z nich daje takie same prawa jak każdy inny. Ma więc dokładnie taką samą wartość i są one wymienialne jeden do jednego.
  • Powiązane z konkretnym miejscem – nie tylko wchodzisz dzięki niemu na event, ale także przypisane Ci jest też konkretne miejsce. Np. miejsce w pierwszym rzędzie podczas sztuki teatralnej. I w tym kontekście poszczególne bilety dają Ci różne prawa, a co za tym idzie mają one inną wartości. Jest to więc idealny kontekst do zastosowania NFT.

Symbol statusu czy głupoty?

Na koniec wróćmy jeszcze na chwilę do kontekstu cyfrowej sztuki i szerzej dóbr cyfrowych. 

Można często spotkać się z narracją, że kupowanie twitta czy ogólnodostępnej grafiki ma znaczenie statusowe. Jasne, Ty możesz sobie na to patrzeć. Ale to ja zapłaciłem za to parę baniek. Jestem gość. Stać mnie.

Z drugiej strony część osób twierdzi, że to jest raczej symbol głupoty. Za kilka lat będzie Ci wypominane, że byłeś kretynem, który zapłacił parę milionów za jpega.

A jakie jest Twoje zadanie na ten temat?

Aby zweryfikować Wasze opinie przygotowałem mały eksperyment. W formie tokenów NFT właśnie. Jeden mówiąc o tym, że NFT to symbol statusu. Drugi, że jest raczej symbolem głupoty.

Jest taka teza, we współczesnej teorii konsumpcji mediów internetowych, że jak w tytule artykułu pojawia się pytanie, to odpowiedzią na nie jest zawsze nie. Bo gdyby było tak, to tytuł byłby twierdzący i krzyczący, co konwertuje dużo bardziej. A wiadomo, konwersja jest najważniejsza.

W tym konkretnym przypadku jest trochę inaczej. Nie liczę, że skonwertuje Cię tytuł, tylko właśnie ten wstęp. A odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi: “Coraz bardziej”.

Coraz więcej osób chce nie tylko przyjmować, ale i płacić krypto. A za parę lat, znów będziemy płacić Bitcoinem za pizze czy kawę. Dowiedz się dlaczego!

Co jest nie tak z płaceniem kryptowalutami?

Tak naprawdę istnieją aż trzy różne problemy, które sprawiają że kryptowaluty nie są pierwszym wyborem odnośnie preferowanej formy płatności. Są to: duża zmienność kursowa, względnie duży sposób skomplikowania przeprowadzania transakcji, a po trzecie sam jej koszt. Na szczęście każdy z nich jest rozwiązywalny. Przyjrzyjmy się więc każdemu z nich pod kątem tego, w którym miejscu jesteśmy odnośnie ich rozwiązania.

Duża zmienność kursowa

Bitcoin oraz pozostałe kryptowalury są znane ze swojej dużej zmienności cenowej. Jest to wspaniała cecha, jeśli patrzymy na krypto pod kątem inwestycyjnym. Jednak jest to istotny problem jeśli chodzi o funkcje użytkowe kryptowalut.

Jeżeli przyjmowane przeze mnie kryptowaluty mogą w ciągu doby zmienić swoją cenę o kilkanaście czy nawet więcej procent to trudno mi na podstawie ich przechowywania zaplanować aktywności ekonomiczne w przyszłości. Co jeśli cena krypto między rozliczeniem z klientem a dostawcą, zmieni się na tyle, że całkowicie “zje” moją marżę? Oczywiście nie chcemy takiej sytuacji. Jak się przed tym zabezpieczyć?

Po pierwsze większość, jeśli nawet nie wszystkie, procesory płatnicze dla krypto oferują usługę natychmiastowej konwersji otrzymanej płatności w krypto na wskazaną przez nas walutę. Na przykład na złotówki czy dolary. Obsługujemy wtedy klientów, którzy chcą płacić krypto, samemu jednak nie narażając się na bezpośredni kontakt z nimi. Jest to dla nas super wygodne, ale nie polecam tej opcji. Dlaczego? Ponieważ wtedy środki z naszych płatności przechodzą przez system procesora płatniczego. A te, w związku z coraz silniejszymi regulacjami, wymagają od nas coraz większej ilości zaświadczeń i dowodów odnośnie  pochodzenia i przeznaczenia środków. Ze świecą szukać człowieka, który prowadzi większy biznes online, zwłaszcza międzynarodowy, i nie miał nigdy problemów albo z dezaktywacją jakiegoś kanału płatności bądź zamrożeniem środków do czasu wyjaśnienia, że nie jest się słoniem.

Drugie rozwiązanie tego problemu to stablecoiny. Czyli tokeny, które znajdują się na blockchainienie, ale których kurs jest powiązany do jednej z tradycyjnych walut. Najczęściej dolara amerykańskiego. Mamy wtedy środek płatniczy, nad którym mamy bezpośrednią kontrolę (możemy otrzymywać płatności bezpośrednio na nasz portfel, bez ryzyka zamrożenia środków do wyjaśnienia), a odpada nam kwestia ryzyk kursowych. Jest to jednym z powodów, które stoją za dynamicznym wzrostem emisji tego typu monet. Tylko w tym roku segment ten zanotował kilkudziesięcioprocentowy wzrost, osiągając obecnie wartość 60 miliardów dolarów.

Przy czym dla większości z nas problem ryzyka kursowego przy przyjmowaniu płatności kryptowalutami jest problemem czysto teoretycznym. Cały czas bardzo wąska grupa klientów chce wykorzystywać je do dokonywania płatności. Dla większości z nas będzie to mniej niż procent obrotu więc takie ryzyko kursowe może dla większości z nas być akceptowalne. Polecam wtedy po prostu przyjmować płatności kryptowalutami i czekać. Jeszcze się taki człowiek nie narodził, który by trzymał Bitcoina przez trzy lata i na tym dobrze nie zarobił.

Trudność użycia

Tutaj problem należy rozpatrzyć w dwóch płaszczyznach.

Po pierwsze cały czas niewielka grupa osób zaznajomiona jest z obsługa portfeli kryptowalutowych. Na całe szczęście ta grupa się cały czas dynamicznie zwiększa. Ewoluują również same portfele w wyniku czego korzystanie z nich i realizowanie płatności jest coraz łatwiejsze.

Drugim czynnikiem jest czas oczekiwania na potwierdzenie transakcji. Przywykliśmy do tego, że w internecie wszystko dzieje się natychmiastowo. Z kryptowalutami tak nie jest. W przypadku Bitcoina na pierwsze potwierdzenie poczekać możemy kilka do kilkunastu minut. W przypadku drugiej najpopularniejszej kryptowaluty Ethereum i większości stablecoinów to być okres od kilkudziesięciu sekund do kilku minut. To jest poważne zaburzenie flow zakupowego. Aczkolwiek Ci co płacą krypto, wiedzą jak to działa i że będa musieli poczekać na potwierdzenie transakcji. Co w przypadku płatności eCommerce nie musi być wcale poważnym problemem. Bowiem nikt inny nie czeka w kolejce za naszym klientem płacącym kryptowalutami.

Na szczęście już zaczynają działać technologię, które pozwalają na bardzo proste i natychmiastowe dokonywanie płatności. W których doświadczenie użytkownika można porównać do tego, które znamy z polskiego systemu płatności BLIK. Wszystko jest szybko, prosto i przyjemnie.

Rozwiązania te noszą ogólną nazwę tzw. drugich warstw (ang. layer-2). Już istnieją pierwsze wdrożenia dla Bitcoina (Lightning Network) oraz Ethereum (zkSync czy Loopring). Przy okazji rozwiązują one również kolejny problem.

Wysokie koszty przeprowadzenia transakcji

Korzystanie z popularnych kryptowalut bywa drogie w użyciu. Za wykonanie płatności Bitcoinem czy Ethereum musimy czasem zapłacić równowartość kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych. Ani klienci ani sklepy nie chcą się narażać na tego typu koszty. Zwłaszcza przy transakcjach o niskiej wartości. Często bowiem osoby korzystające z kryptowalut nie mają problemu z zapłaceniem kilkunastu złotych za towar czy usługę wartą kilkaset czy kilka tysięcy złotych. 

Te wysokie koszty mogłyby skreślić kryptowaluty z listy potencjalnych możliwości do realizowania codziennych płatności. Jednak tak jak wspomniałem w poprzednim punkcie rozwiązania drugiej warstwy nie tylko przyśpieszają płatności krypto, ale także czyniąc je znacząco tańszymi. W niektórych przypadkach wręcz praktycznie darmowe. Najlepsze jest jeszcze przed nami

Dlaczego pomimo tego, coraz więcej ludzi chce nimi płacić?

Jak widzimy płacenie krypto ma na razie jeszcze sporo minusów. Dlaczego jednak coraz więcej ludzi chce nimi płacić? A także coraz więcej podmiotów chce akceptować płatności krypto?

Po pierwsze wynika to z obecnej kryptowalutowej hossy. Sporo rzesza osób zarobiła na tym dobre pieniądze. I nie chce z nimi wracać do tradycyjnego, zgniłego, pełnego kontroli i regulacji systemu. Jeśli wychodzą oni ze swoich pozycji w krypto, to nie do walut tradycyjnych. Lecz właśnie do wspomnianych wcześniej stablecoinów. Z kilku powodów:

  • Po pierwsze na blockchainie cieszą się pełną wolnością. Mają bezpośrednią kontrolę nad swoimi środkami. Nikt nie może im ich zamrozić czy zablokować
  • Po drugie unikają w ten sposób zdarzenia podatkowego. Takim zdarzeniem jest sprzedaż Bitcoin do złotówki czy dolara na giełdzie. Ale nie będzie nim już sprzedaż tego samego aktywa do stablecoina dolara (który przez prawo podatkowe uważany jest za inną kryptowalutę).
  • Po trzecie majątek przechowywany na blockchainie w formie stablecoinów jest nam w stanie wygenerować znacznie większą stopę zwrotów niż te same środki w tradycyjnym systemie finansowym. A to za sprawą dynamicznie rozwijającego się segmentu zdecentralizowanych finansów. Jeśli lokaty dolarowe oprocentowane na kilkanaście procent w skali roku brzmią dla Ciebie interesująco, to zapraszam do darmowego kursu wprowadzającego w ten piękny świat.

A dlaczego coraz więcej ludzi chce przyjmować płatności kryptowalutami?

Z dwóch powodów.

Pierwszy z nich to chęć obsłużenie wspomnianej wcześniej grupy kryptowalutowych zarobasów. Skoro mają duże pieniądze i chcą płacić w krypto to znajdą się takie podmioty, które im to umożliwią. Czasem z większą marżą, ale dla tych klientów może nie mieć to specjalnego znaczenia. Wiedz więc, że jest na rynku grupa ludzi z zamożnymi portfelami, które jest jeszcze nie należycie obsłużona.

Drugi powód jest bardziej bolesny. Coraz większa ilość przedsiębiorców napotyka na realne problemy wynikające z korzystania z tradycyjnych rozwiązań do płatności online. Każdy kto działa w branży eCommerce od lat widzi, jak ten system staje się coraz bardziej restrykcyjny. Instytucje płatnicze stał się na dobrą sprawę pierwszą linią policji fiskalnej. Coraz częściej blokowane są możliwości wypłacenia środków z procesorów płatności do czasu wyjaśnienia. Wyjaśnienia zajmują tygodnie, czasem wręcz miesiące. Wszystko okazuje się być w totalnym porządku, ale Ty przez ten czas byłeś odcięty od części swojego kapitału. Czy przez ten czas udało Ci się zachować płynność, opłacić kontrahentów i realizować zamówienia? To już nikogo nie obchodzi.

Podobnie coraz częściej pośrednicy płatności po prostu wypowiadają umowy. Nie będziemy świadczyć płatności na tej stronie od dzisiaj. Bo tak. Masz dobrze prosperujący biznes, sprawnie działający lejek sprzedażowy, ale okazuje się, że od dziś nie masz możliwości przyjmowania płatności od swoich klientów. Może się wydawać, że problem ten dotyczy tylko tzw. szemranych branż. Nic bardziej mylnego. Pamiętam jak na jesieni 2019 roku Maciej Aniserowicz realizował sprzedaż kursu online dla programistów. Świetnie przeprowadzona promocja, tygodnie przygotowań, wszystko idzie świetnie. I nagle operator płatności odcina możliwość płacenia kartami. Bez żadnego wyjaśnienia i bez możliwości kontaktu. Tymczasem dziesiątki, jak nie setki, tysięcy złotych z transakcji osób i firm chcących bądź muszących zapłacić karta przeszły koło nosa.

Przyjmowanie płatności w krypto to plan awaryjny. Jak dobrze wybierzesz operatora płatności to:

  • Środki będą trafiały bezpośrednio na Twój portfel. Operator nie będzie miał do nich żadnego dostępu
  • Jakby operator robił później problemy, to w 5 minut możesz go zamienić na inny. Bez papierologii, weryfikacji dowodów wielkości stopy podczas rejestracji
  • NIe będziesz płacić prowizji za dokonywanie płatności

Inna sprawa, to fakt, że moim zdaniem szaleńcem jest ten, kto dysponuje ponad przeciętnym majątkiem i wszystkie te aktywa trzyma w tradycyjnym, regulowanym systemie finansowym. Mieć pieniądze i nie miec chociaż kilkuprocentowej pozycji na Bitcoinie czy kilkunastoprocentowej lokaty w stablecoinach to czyste szaleństwo. Tutaj dowiesz się, jak się wyleczyć.

Za 4 lata będziemy kupować kryptowalutami pizze oraz kawę

Zanim Ci polecę mega dobrą opcję jako procesor płatności krypto, to pozwolisz, że zabiorę Cię na wycieczkę. Wybierzemy się w przyszłość. Nie specjalnie odległą. Wyruszymy cztery lata w przyszłość.

Tylko tyle czasu wystarczy, aby rozwiązać właściwie wszystkie problemy o których mówiliśmy w pierwszej części artykułu. 

Mamy rok 2025.

Wprawdzie kryptowaluty nadal mają spore wahania cenowowe. Jednak wśród nich jest sporo popularnych i wiarygodnych stablecoinów. Niektóre z nich zapewne wydawane nawet przez banki czy wręcz rządy. Nie będziemy już mówić o dziesiątkach miliardów dolarów w postaci stablecoinów. Będą to raczej setki miliardów. O ile nie biliony.

Kolejne problemy zostaną rozwiązane przez wspomniane już wcześniej rozwiązanie drugiej warstwy dla poszczególnych kryptowalut. W skrócie pozwalają one zachować najważniejsze zalety kryptowalut, jednocześnie niwelując ich wady. Tak więc cały czas mamy otwarty i transparentny system, do którego każdy może dołączyć. Niezależnie od pochodzenia, szerokości geograficznej i zamożności portfela. Nikt nie jest w stanie zabronić nam korzystania z tej sieci czy zrealizowania poszczególnej płatności. Cały czas nasze środki są jedynie pod nasza kontrolą. Nikt nie może ich nam zarekwirować czy zamrozić.

Brzmi dobrze, prawda? Ale najlepsze jest jeszcze przed nami.

W ciągu kilku sekund możemy przetransferować naszą wartość, dokonać płatności dla dowolnego kontrahenta. Mogącego znajdować się w dowolnym miejscu na świecie. Płacąc za to grosze. Czy wręcz ułamki grosza.

To sprawi, że nie tylko będziemy mogli płacić krypto za codzienne zakupy. Za pizzę czy kawę. To znaczy także, że powstaną nowe modele rozliczeniowe, których istnienie obecnie jest niemożliwe z przyczyn technicznych i ekonomicznych. Te rozwiązania pozwolą nam bowiem na przesyłanie naprawdę niskich wartości np. 0,0001 grosza. Płacąc za to co najwyżej ułamek przetransferowanej wartości. Jednym z potencjalnych zastosowań są tzw. streaming  payments. Płacisz jakiś ułamkowe części grosza za każdą sekundę czy minutę konsumpcji danej treści (np. Czytanie artykułu czy oglądanie filmu).

Z przyszłości wracamy do teraźniejszości, by pomóc Ci zacząć przyjmowanie płatności w krypto.

Continue reading →