Dla początkujących

NFT zyskują coraz to większy rozgłos. Nie tylko w świecie krypto. A to wszystko za sprawą rekordowych wartości tokenów. Sięgających czasem dziesiątek milionów dolarów. Jedni mówią, że NFT nowy symbol statusu. Drudzy, że symbol głupoty. Gdzie leży prawda? I jaka jest cena odpowiadającego jej tokenu NFT?

Co kupujesz kupując NFT?

Odpowiedź brzmi: to zależy. Ale w większości wypadków brzmi: nic. Nic po za samym tokenem NFT.

Zacznijmy jednak od tego, że NFT to tylko nazwa technologii, która może mieć różne zastosowania. O różnych zastosowaniach napiszemy sobie pod koniec tego artykułu. W tym miejscu skupimy się na najgłośniejszym zastosowaniu. Czyli kupowanie cyfrowej sztuki czy patrząc szerzej, cyfrowych dóbr.

W tej kategorii mieszczą się więc:

  • Digital art “Everydays – The First 500 Days” sprzedany w renomowanym domu aukcyjnym Christie’s za 69,3 mln dolarów. Warto nadmienić, że jest to trzecia największa wartość uzyskana na całym rynku sztuki dla dzieła żyjącego artysty.
  • Pierwszy wpis na Twitterze, dokonany przez jego założyciela Jacka Dorseya, który został zakupiony za 2,9 mln USD
  • Momenty odsłaniania kart Pokemon przez youtubera Logana Paul. Każdy z nich sprzedany za kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów
  • Tysiące, dziesiątki tysięcy cyfrowej sztuki czy momentów, sprzedanych na wszelkiej maści marketplacach w ostatnich tygodniach. W cenach od kilkuset dolarów nawet do setek tysięcy, czy milionów za sztukę.

Co takiego nabyli kupcy? Dlaczego zdecydowali się zapłacić tak dużo? Na drugie pytanie odpowiemy sobie za chwilę, teraz skupmy się na tym, co dostajesz nabywając token NFT.

Przede wszystkim dostajesz token NFT. Nie jest powiedziane, że automatycznie dostajesz jakiekolwiek prawa do wykorzystania powiązanej z tokenem grafiki. Nie mówiąc już o przekazaniu majątkowych praw autorskich.

Wracając do najdroższego do tej pory dzieła sztuki cyfrowej NFT –  “Everydays – The First 500 Days”. Tam nabywca, za ponad 69 milionów dolarów nabył pewne prawa do wyświetlenia skorelowanego z tokenem dzieła. Co pozwoliło mu na legalne umieszczenie nabytego działa w jego wirtualnych muzeach digital art. Jednak materialne prawa majątkowe do samego dzieła są cały czas w posiadaniu twórcy. Który może je odsprzedawać innym podmiotom. 

Trzeba jednak stwierdzić, że to i tak dobrze, że tutaj nabywca ma jakikolwiek prawa do wykorzystywania tych grafik. Zazwyczaj tak bowiem nie jest. Musimy być świadomi, że NFT jest młodą technologią. I nie istnieją żadne regulacje, które mówią, że jak sprzedajesz token NFT i reklamujesz go obrazkiem, to nabywca tokenu musi też dostać prawa do wykorzystywania tego obrazka. Więc domyślnie nie dostajesz nic po za tokenem. Twórca musi jasno przy sprzedaży zakomunikować, że oprócz samego tokenu nabywasz coś jeszcze. Na przykład prawa do komercyjnego wykorzystania działa.

Skoro zazwyczaj nie dostajemy nic, poza samym tokenikiem, to co sprawia, że osiągają one tak duże wartości?

Czynniki wpływające na wartość NFT

Po pierwsze, musimy zauważyć, że eksplozja zainteresowania i wartości NFT nastąpiła w okresie kryptowalutowej hossy. Co to oznacza?

Po pierwsze, że twórcy i projekty z tej branży miały kapitał, by przeprowadzić proces początkowego nadmuchiwania wartości. Handlowania NFT z coraz większymi wartościami między sobą, tak aby tymi wycenami wzbudzić zainteresowanie samego świata krypto czy potem main streamowych twórców, firm i influencerów. Gdy zainteresowanie zostało wzbudzone, to okazało się, że ludzie ze świata krypto zarobili już na tyle dużo, że zaczęli wydawać pieniądze luźniejszą ręką. Bo to jest po prostu cool.  Dobrze widziane w krypto społeczności. Sam nabywca “Everydays” przyznał w wywiadzie, że celowo przepłacił, bo i tak zarobił fortunę na krypto, a tym aktem chciał wzbudzić większe zainteresowanie całym rynkiem. I swoim własnym projektem opartym o kolekcje digital art. Chciał sprawić, że większa fala NFT inwestorów podbije ceny również mniej znanych twórców. 

Nie zapominajmy o narracja: to jest dopiero początek NFT – wszystko co teraz kupisz, za jakiś czas będziesz mógł sprzedać wielokrotnie drożej. Tak jak z kupowanymi lata temu coinami. Czy ta narracja okaże się być prawdziwa? Dla części rynku prawdopodobnie tak. Dla większości nie. Oto trzy powody, które sprawiają że nie każdy token NFT jest w stanie nabrać wartości. I nie każdy z tych, który ją nabył, będzie w stanie utrzymać ją w czasie.

W kontekście wykorzystania NFT tak naprawdę najmniejsze znaczenie ma to, co jest podłączane pod ten token. Ta cyfrowa grafika czy nagranie. Ważne jest, kto ten token wypuszcza. Jaka ma markę, rozpoznawalność oraz zasięgi.

Owszem, ja mogę wystawić swojego pierwszego tweeta na sprzedaż. Ale raczej nie osiągnę za niego kwoty prawie 3 mln USD, jaką uzyskał Jack Dorsey. Pewnie mógłbym być szczęśliwy, jakby któryś z moich czytelników kupił go dla żartu za 3 dolary. Podobnie raczej nie sprzedałbym wszystkich “momentów” odsłaniania pokemonów. Każdy po 20k USD. Mógłbym być szczęśliwym, gdybym sprzedał jeden za 20 USD. 

Widzimy więc, że NFT jest świetnym narzędziem do monetyzacji swojej popularność. Wpisuje się w trwający od lat trend ekonomii twórców. Którzy za pomocą internetu mogą ze swoimi treściami docierać do szerokiego grona odbiorców. Monetyzując to na różne sposoby. Tokeny NFT są jednym ze sposobów na taką monetyzację. Potencjalnie mogącą przynieść naprawdę godne przychody. Nic więc dziwnego, że influencerzy i topowe marki (jak NBA), śmiało sięgają po to narzędzie. Propagując je tym samym wśród szerokich rzesz ludzi.

Inne zastosowania NFT

Skupmy się jeszcze na chwilę na innych potencjalnych zastosowaniach tokenów NFT. Patrząc na ten trend całościowo, możemy dostrzec tutaj podobne przymioty co w kontekście cyfrowych waluty. O ile Bitcoin i potem inne kryptowaluty uwalniały cyfrowy pieniądz spod panowania rządów i korporacji, to tokeny NFT robią to samo odnośnie cyfrowych dóbr. Obecnie zamkniętych w silosach poszczególnych firm czy marketplaceów. Tworząc ich reprezentację w postaci tokenów NFT znikają granice poszczególnych ekosystemów. Takie cyfrowe dobro może być wykorzystywane tam, gdzie tylko jego posiadacz zapragnie. W sposób nad którym nawet twórca tokenu nie ma kontroli. Bo ktoś inny może potem dodać dodatkową funkcjonalność do stworzonego tokenu. Nie zapominajmy bowiem, że tokeny są programowalne. Programowalne z zewnątrz. Dowolny projekt może wykorzystać już istniejące tokeny NFT w nowo powstających rozwiązaniach.

Gaming

Spójrzmy na chwilę na branżę gier. Rośnie ona rok do roku. Zarówno w kontekście indywidualnej rozgrywki, jak i gier online. Spędzamy w grach coraz więcej czasu, a światy w nich przedstawione są dla nas coraz bardziej realne, coraz ważniejsze. Zwłaszcza, jeśli wchodzimy w nich w interakcje i możemy w nich eksponować swoją cyfrową tożsamość.

Jednym z potencjalnych zastosowań jest więc tokenizacja przedmiotów z gier. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że jesteś mega dużym fanem serii Diablo. I załóżmy, że w kolejnej jej odsłonie najciekawsze przedmioty, artefakty będą miały stokenizowaną postać. Co oznacza, że nie będą one już zamknięte tylko w ekosystemie Blizzarda. Będzie można z nimi robić co się tylko chce. Na przykład inni twórcy zrobią nową grę, w której będzie można korzystać z przedmiotów, które już się zdobyło w Diablo. Bez pytania się Blizzarda o zgodę. Już widzę to hasło reklamowe: “Zagraj w XYZ – Twój przepotężny miecz z Diablo już tam jest”.

To oczywiście nie wszystko. Gry coraz bardziej ewoluują w formę wirtualnych światów. W których panuje lokalna waluta i system ekonomiczny. W których możemy wyrażać siebie przez swój avatar i należące do niego dobra. Takie jak ubiór czy nieruchomości. Nie trzeba szukać daleko. Wystarczy spojrzeć na oparty o krypto wirtualny świat decentraland. W którym kwitnie handel przedmiotami czy gruntami. Na których to gruntach wiele krypto projektów stworzyło swoje wirtualne przedstawicielstwa. A to dopiero początek. Co czeka nas w przyszłosci? Polecam obejrzeć film Ready Player One.

Finanse

Kolejny aspekt zastosowania NFT to finance. Zdecentralizowane finanse.

Tutaj to wykorzystanie NFT nie jest takie sexy, bo nie sprawia od razu, że to do czego jest wykorzystywane nabiera milionowej wartości. W tym kontekście NFT to po prostu technologia, która pozwala na budowanie coraz to ciekawszych, bardziej innowacyjnych i zaawansowanych produktów finansowych. Jeśli jesteś aktywnym uczestnikiem trendu DeFi to być może z części z nich nawet korzystałeś. Ale nie zdawałeś sobie z tego sprawy.

Takim finansowym przykładem wykorzystania NFT mogą być opcje. W których dla poszczególnego waloru musimy określić unikalne cechy, takie jak termin i cenę rozwiązania. Podobnie w zbliżającej się nowej wersji giełdy Uniswap tokeny pul płynności będą miały formę NFT. Ponieważ będą zawierać w sobie unikalną informację o tym, w jakich przedziałach cenowych udostępniamy swoje tokeny handlującym. Premiera nowej wersji Uniswap już w maju. Zapisz się na newsletter, aby być na bieżąco.

.

Bilety

Kolejna branżą, które może znacząco skorzystwać na wykorzystaniu technologii NFT są wszelkiej maści wydarzenia. Zarówno te w świecie rzeczywistym, jak i wirtualne. Przyjrzyjmy się teraz z bliska kwestii biletów na takie wydarzenia.

Bilety mogą być dwóch rodzajów:

  • bez powiązania z konkretnym miejscem – po prostu wchodzisz dzięki niemu na event. Nie daje Ci on prawa do zajęcia konkretnego miejsca. Takie bilety mogłyby być zwykłymi tokenami ERC-20. Bowiem każdy z nich daje takie same prawa jak każdy inny. Ma więc dokładnie taką samą wartość i są one wymienialne jeden do jednego.
  • Powiązane z konkretnym miejscem – nie tylko wchodzisz dzięki niemu na event, ale także przypisane Ci jest też konkretne miejsce. Np. miejsce w pierwszym rzędzie podczas sztuki teatralnej. I w tym kontekście poszczególne bilety dają Ci różne prawa, a co za tym idzie mają one inną wartości. Jest to więc idealny kontekst do zastosowania NFT.

Symbol statusu czy głupoty?

Na koniec wróćmy jeszcze na chwilę do kontekstu cyfrowej sztuki i szerzej dóbr cyfrowych. 

Można często spotkać się z narracją, że kupowanie twitta czy ogólnodostępnej grafiki ma znaczenie statusowe. Jasne, Ty możesz sobie na to patrzeć. Ale to ja zapłaciłem za to parę baniek. Jestem gość. Stać mnie.

Z drugiej strony część osób twierdzi, że to jest raczej symbol głupoty. Za kilka lat będzie Ci wypominane, że byłeś kretynem, który zapłacił parę milionów za jpega.

A jakie jest Twoje zadanie na ten temat?

Aby zweryfikować Wasze opinie przygotowałem mały eksperyment. W formie tokenów NFT właśnie. Jeden mówiąc o tym, że NFT to symbol statusu. Drugi, że jest raczej symbolem głupoty.

Jest taka teza, we współczesnej teorii konsumpcji mediów internetowych, że jak w tytule artykułu pojawia się pytanie, to odpowiedzią na nie jest zawsze nie. Bo gdyby było tak, to tytuł byłby twierdzący i krzyczący, co konwertuje dużo bardziej. A wiadomo, konwersja jest najważniejsza.

W tym konkretnym przypadku jest trochę inaczej. Nie liczę, że skonwertuje Cię tytuł, tylko właśnie ten wstęp. A odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi: “Coraz bardziej”.

Coraz więcej osób chce nie tylko przyjmować, ale i płacić krypto. A za parę lat, znów będziemy płacić Bitcoinem za pizze czy kawę. Dowiedz się dlaczego!

Co jest nie tak z płaceniem kryptowalutami?

Tak naprawdę istnieją aż trzy różne problemy, które sprawiają że kryptowaluty nie są pierwszym wyborem odnośnie preferowanej formy płatności. Są to: duża zmienność kursowa, względnie duży sposób skomplikowania przeprowadzania transakcji, a po trzecie sam jej koszt. Na szczęście każdy z nich jest rozwiązywalny. Przyjrzyjmy się więc każdemu z nich pod kątem tego, w którym miejscu jesteśmy odnośnie ich rozwiązania.

Duża zmienność kursowa

Bitcoin oraz pozostałe kryptowalury są znane ze swojej dużej zmienności cenowej. Jest to wspaniała cecha, jeśli patrzymy na krypto pod kątem inwestycyjnym. Jednak jest to istotny problem jeśli chodzi o funkcje użytkowe kryptowalut.

Jeżeli przyjmowane przeze mnie kryptowaluty mogą w ciągu doby zmienić swoją cenę o kilkanaście czy nawet więcej procent to trudno mi na podstawie ich przechowywania zaplanować aktywności ekonomiczne w przyszłości. Co jeśli cena krypto między rozliczeniem z klientem a dostawcą, zmieni się na tyle, że całkowicie “zje” moją marżę? Oczywiście nie chcemy takiej sytuacji. Jak się przed tym zabezpieczyć?

Po pierwsze większość, jeśli nawet nie wszystkie, procesory płatnicze dla krypto oferują usługę natychmiastowej konwersji otrzymanej płatności w krypto na wskazaną przez nas walutę. Na przykład na złotówki czy dolary. Obsługujemy wtedy klientów, którzy chcą płacić krypto, samemu jednak nie narażając się na bezpośredni kontakt z nimi. Jest to dla nas super wygodne, ale nie polecam tej opcji. Dlaczego? Ponieważ wtedy środki z naszych płatności przechodzą przez system procesora płatniczego. A te, w związku z coraz silniejszymi regulacjami, wymagają od nas coraz większej ilości zaświadczeń i dowodów odnośnie  pochodzenia i przeznaczenia środków. Ze świecą szukać człowieka, który prowadzi większy biznes online, zwłaszcza międzynarodowy, i nie miał nigdy problemów albo z dezaktywacją jakiegoś kanału płatności bądź zamrożeniem środków do czasu wyjaśnienia, że nie jest się słoniem.

Drugie rozwiązanie tego problemu to stablecoiny. Czyli tokeny, które znajdują się na blockchainienie, ale których kurs jest powiązany do jednej z tradycyjnych walut. Najczęściej dolara amerykańskiego. Mamy wtedy środek płatniczy, nad którym mamy bezpośrednią kontrolę (możemy otrzymywać płatności bezpośrednio na nasz portfel, bez ryzyka zamrożenia środków do wyjaśnienia), a odpada nam kwestia ryzyk kursowych. Jest to jednym z powodów, które stoją za dynamicznym wzrostem emisji tego typu monet. Tylko w tym roku segment ten zanotował kilkudziesięcioprocentowy wzrost, osiągając obecnie wartość 60 miliardów dolarów.

Przy czym dla większości z nas problem ryzyka kursowego przy przyjmowaniu płatności kryptowalutami jest problemem czysto teoretycznym. Cały czas bardzo wąska grupa klientów chce wykorzystywać je do dokonywania płatności. Dla większości z nas będzie to mniej niż procent obrotu więc takie ryzyko kursowe może dla większości z nas być akceptowalne. Polecam wtedy po prostu przyjmować płatności kryptowalutami i czekać. Jeszcze się taki człowiek nie narodził, który by trzymał Bitcoina przez trzy lata i na tym dobrze nie zarobił.

Trudność użycia

Tutaj problem należy rozpatrzyć w dwóch płaszczyznach.

Po pierwsze cały czas niewielka grupa osób zaznajomiona jest z obsługa portfeli kryptowalutowych. Na całe szczęście ta grupa się cały czas dynamicznie zwiększa. Ewoluują również same portfele w wyniku czego korzystanie z nich i realizowanie płatności jest coraz łatwiejsze.

Drugim czynnikiem jest czas oczekiwania na potwierdzenie transakcji. Przywykliśmy do tego, że w internecie wszystko dzieje się natychmiastowo. Z kryptowalutami tak nie jest. W przypadku Bitcoina na pierwsze potwierdzenie poczekać możemy kilka do kilkunastu minut. W przypadku drugiej najpopularniejszej kryptowaluty Ethereum i większości stablecoinów to być okres od kilkudziesięciu sekund do kilku minut. To jest poważne zaburzenie flow zakupowego. Aczkolwiek Ci co płacą krypto, wiedzą jak to działa i że będa musieli poczekać na potwierdzenie transakcji. Co w przypadku płatności eCommerce nie musi być wcale poważnym problemem. Bowiem nikt inny nie czeka w kolejce za naszym klientem płacącym kryptowalutami.

Na szczęście już zaczynają działać technologię, które pozwalają na bardzo proste i natychmiastowe dokonywanie płatności. W których doświadczenie użytkownika można porównać do tego, które znamy z polskiego systemu płatności BLIK. Wszystko jest szybko, prosto i przyjemnie.

Rozwiązania te noszą ogólną nazwę tzw. drugich warstw (ang. layer-2). Już istnieją pierwsze wdrożenia dla Bitcoina (Lightning Network) oraz Ethereum (zkSync czy Loopring). Przy okazji rozwiązują one również kolejny problem.

Wysokie koszty przeprowadzenia transakcji

Korzystanie z popularnych kryptowalut bywa drogie w użyciu. Za wykonanie płatności Bitcoinem czy Ethereum musimy czasem zapłacić równowartość kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych. Ani klienci ani sklepy nie chcą się narażać na tego typu koszty. Zwłaszcza przy transakcjach o niskiej wartości. Często bowiem osoby korzystające z kryptowalut nie mają problemu z zapłaceniem kilkunastu złotych za towar czy usługę wartą kilkaset czy kilka tysięcy złotych. 

Te wysokie koszty mogłyby skreślić kryptowaluty z listy potencjalnych możliwości do realizowania codziennych płatności. Jednak tak jak wspomniałem w poprzednim punkcie rozwiązania drugiej warstwy nie tylko przyśpieszają płatności krypto, ale także czyniąc je znacząco tańszymi. W niektórych przypadkach wręcz praktycznie darmowe. Najlepsze jest jeszcze przed nami

Dlaczego pomimo tego, coraz więcej ludzi chce nimi płacić?

Jak widzimy płacenie krypto ma na razie jeszcze sporo minusów. Dlaczego jednak coraz więcej ludzi chce nimi płacić? A także coraz więcej podmiotów chce akceptować płatności krypto?

Po pierwsze wynika to z obecnej kryptowalutowej hossy. Sporo rzesza osób zarobiła na tym dobre pieniądze. I nie chce z nimi wracać do tradycyjnego, zgniłego, pełnego kontroli i regulacji systemu. Jeśli wychodzą oni ze swoich pozycji w krypto, to nie do walut tradycyjnych. Lecz właśnie do wspomnianych wcześniej stablecoinów. Z kilku powodów:

  • Po pierwsze na blockchainie cieszą się pełną wolnością. Mają bezpośrednią kontrolę nad swoimi środkami. Nikt nie może im ich zamrozić czy zablokować
  • Po drugie unikają w ten sposób zdarzenia podatkowego. Takim zdarzeniem jest sprzedaż Bitcoin do złotówki czy dolara na giełdzie. Ale nie będzie nim już sprzedaż tego samego aktywa do stablecoina dolara (który przez prawo podatkowe uważany jest za inną kryptowalutę).
  • Po trzecie majątek przechowywany na blockchainie w formie stablecoinów jest nam w stanie wygenerować znacznie większą stopę zwrotów niż te same środki w tradycyjnym systemie finansowym. A to za sprawą dynamicznie rozwijającego się segmentu zdecentralizowanych finansów. Jeśli lokaty dolarowe oprocentowane na kilkanaście procent w skali roku brzmią dla Ciebie interesująco, to zapraszam do darmowego kursu wprowadzającego w ten piękny świat.

A dlaczego coraz więcej ludzi chce przyjmować płatności kryptowalutami?

Z dwóch powodów.

Pierwszy z nich to chęć obsłużenie wspomnianej wcześniej grupy kryptowalutowych zarobasów. Skoro mają duże pieniądze i chcą płacić w krypto to znajdą się takie podmioty, które im to umożliwią. Czasem z większą marżą, ale dla tych klientów może nie mieć to specjalnego znaczenia. Wiedz więc, że jest na rynku grupa ludzi z zamożnymi portfelami, które jest jeszcze nie należycie obsłużona.

Drugi powód jest bardziej bolesny. Coraz większa ilość przedsiębiorców napotyka na realne problemy wynikające z korzystania z tradycyjnych rozwiązań do płatności online. Każdy kto działa w branży eCommerce od lat widzi, jak ten system staje się coraz bardziej restrykcyjny. Instytucje płatnicze stał się na dobrą sprawę pierwszą linią policji fiskalnej. Coraz częściej blokowane są możliwości wypłacenia środków z procesorów płatności do czasu wyjaśnienia. Wyjaśnienia zajmują tygodnie, czasem wręcz miesiące. Wszystko okazuje się być w totalnym porządku, ale Ty przez ten czas byłeś odcięty od części swojego kapitału. Czy przez ten czas udało Ci się zachować płynność, opłacić kontrahentów i realizować zamówienia? To już nikogo nie obchodzi.

Podobnie coraz częściej pośrednicy płatności po prostu wypowiadają umowy. Nie będziemy świadczyć płatności na tej stronie od dzisiaj. Bo tak. Masz dobrze prosperujący biznes, sprawnie działający lejek sprzedażowy, ale okazuje się, że od dziś nie masz możliwości przyjmowania płatności od swoich klientów. Może się wydawać, że problem ten dotyczy tylko tzw. szemranych branż. Nic bardziej mylnego. Pamiętam jak na jesieni 2019 roku Maciej Aniserowicz realizował sprzedaż kursu online dla programistów. Świetnie przeprowadzona promocja, tygodnie przygotowań, wszystko idzie świetnie. I nagle operator płatności odcina możliwość płacenia kartami. Bez żadnego wyjaśnienia i bez możliwości kontaktu. Tymczasem dziesiątki, jak nie setki, tysięcy złotych z transakcji osób i firm chcących bądź muszących zapłacić karta przeszły koło nosa.

Przyjmowanie płatności w krypto to plan awaryjny. Jak dobrze wybierzesz operatora płatności to:

  • Środki będą trafiały bezpośrednio na Twój portfel. Operator nie będzie miał do nich żadnego dostępu
  • Jakby operator robił później problemy, to w 5 minut możesz go zamienić na inny. Bez papierologii, weryfikacji dowodów wielkości stopy podczas rejestracji
  • NIe będziesz płacić prowizji za dokonywanie płatności

Inna sprawa, to fakt, że moim zdaniem szaleńcem jest ten, kto dysponuje ponad przeciętnym majątkiem i wszystkie te aktywa trzyma w tradycyjnym, regulowanym systemie finansowym. Mieć pieniądze i nie miec chociaż kilkuprocentowej pozycji na Bitcoinie czy kilkunastoprocentowej lokaty w stablecoinach to czyste szaleństwo. Tutaj dowiesz się, jak się wyleczyć.

Za 4 lata będziemy kupować kryptowalutami pizze oraz kawę

Zanim Ci polecę mega dobrą opcję jako procesor płatności krypto, to pozwolisz, że zabiorę Cię na wycieczkę. Wybierzemy się w przyszłość. Nie specjalnie odległą. Wyruszymy cztery lata w przyszłość.

Tylko tyle czasu wystarczy, aby rozwiązać właściwie wszystkie problemy o których mówiliśmy w pierwszej części artykułu. 

Mamy rok 2025.

Wprawdzie kryptowaluty nadal mają spore wahania cenowowe. Jednak wśród nich jest sporo popularnych i wiarygodnych stablecoinów. Niektóre z nich zapewne wydawane nawet przez banki czy wręcz rządy. Nie będziemy już mówić o dziesiątkach miliardów dolarów w postaci stablecoinów. Będą to raczej setki miliardów. O ile nie biliony.

Kolejne problemy zostaną rozwiązane przez wspomniane już wcześniej rozwiązanie drugiej warstwy dla poszczególnych kryptowalut. W skrócie pozwalają one zachować najważniejsze zalety kryptowalut, jednocześnie niwelując ich wady. Tak więc cały czas mamy otwarty i transparentny system, do którego każdy może dołączyć. Niezależnie od pochodzenia, szerokości geograficznej i zamożności portfela. Nikt nie jest w stanie zabronić nam korzystania z tej sieci czy zrealizowania poszczególnej płatności. Cały czas nasze środki są jedynie pod nasza kontrolą. Nikt nie może ich nam zarekwirować czy zamrozić.

Brzmi dobrze, prawda? Ale najlepsze jest jeszcze przed nami.

W ciągu kilku sekund możemy przetransferować naszą wartość, dokonać płatności dla dowolnego kontrahenta. Mogącego znajdować się w dowolnym miejscu na świecie. Płacąc za to grosze. Czy wręcz ułamki grosza.

To sprawi, że nie tylko będziemy mogli płacić krypto za codzienne zakupy. Za pizzę czy kawę. To znaczy także, że powstaną nowe modele rozliczeniowe, których istnienie obecnie jest niemożliwe z przyczyn technicznych i ekonomicznych. Te rozwiązania pozwolą nam bowiem na przesyłanie naprawdę niskich wartości np. 0,0001 grosza. Płacąc za to co najwyżej ułamek przetransferowanej wartości. Jednym z potencjalnych zastosowań są tzw. streaming  payments. Płacisz jakiś ułamkowe części grosza za każdą sekundę czy minutę konsumpcji danej treści (np. Czytanie artykułu czy oglądanie filmu).

Z przyszłości wracamy do teraźniejszości, by pomóc Ci zacząć przyjmowanie płatności w krypto.

Continue reading →

Projekt Terra oraz jego coin LUNA są na ustach znacznej części społeczności. Głównie za sprawą wystrzału ceny tej monety. Tylko w tym roku zyskała na wartości ponad 10 razy. My dzisiaj przyjrzymy się temu ekosystemowi pod względem fundamentalnym. Jakie możliwości użytkowe otwiera przed nami Terra? Czy nie mamy przypadkiem przed oczami nowego bastionu DeFi?

Terra – blockchain dla stablecoinów

Projekt Terra jest obecny na rynku od 2019 roku. I do początków 2021 roku był właściwie niezauważalny. Dlaczego? I co takiego stało się teraz, że jego kurs wystrzelił w kosmos?

Terra to unikat w świecie krypto. Projekt, który od początku powstał w celu zaspokojenia realnej potrzeby. Chodziło o tworzenie otwartej i transparentnej platformy do rozliczeń w ecommerce. Opartej o skalowalny i tani w użytkowaniu blockchain, po to by transakcje realizowane za jego pośrednictwem były tańsze niż przeprowadzane kartami kredytowymi, paypalem czy innymi tradycyjnymi metodami płatności online.

Jeśli chodzi o ecommerce i płatności online to kryptowaluty mają z tym dwa problemy. A raczej świat i użytkownicy ecommerce mają dwa problemy z kryptowalutami. Po pierwsze ich zmienność cenowa. Po drugie skomplikowany i drogi sposób użycia. Terra poradziła sobie świetnie z obydwoma problemami, dzięki czemu z aplikacji opartych o tą platformę korzystają miliony użytkowników.

Przede wszystkim Terra jest platformą do emisji stablecoinów. Ludzie chcą płacić za rzeczy tym, czym płacą za rzeczy na co dzień. Walutą, którą trzymają w swoim portfelu. Której wartość jest stabilna i im znana. 

Dość ciekawy jest mechanizm, który odpowiada za stabilizację ceny stablecoinów dostępnych na platformie. Rozpatrzymy go na przykładzie stablecoina dolara amerykanskiego UST.

Cena stablecoinów, tak jak innych tokenów dostępnych na rynkach, determinowana jest przez siły popytu i podaży. Jeśli dużo ludzi chce go kupić i są gotowi zapłacić za to więcej, to jego cena idzie do góry. W drugą stronę, jeśli dużo osób chce się go pozbyć, nawet za zaniżoną cenę, to wtedy pikuje ona w dół. Musimy mieć więc jakąś dodatkową kontr siłę, która będzie stabilizować kurs naszego stablecoina.

W przypadku większości stablecoinów tą siłą jest realny dolar na kontach bankowych. Na który ma być rzekomo wymieniany nasz stablecoin. Nikt nie będzie chciał płacić znacząco więcej za dolara, co przeciwdziała wzrostom kursu tych stablecoinów. Z drugiej strony, spadek wartości stablecoina jest okazją do nabycia dolara poniżej jego wartości. Świetna możliwość do przeprowadzenia arbitrażu, która jest przeciw siłą do odchyleń cenowych w dół. Wadą takiego rozwiązania jest jednak centralizacja i wymaganie zaufania do emitenta stablecoina. Czy na pewno ma on pokrycia w rzeczywistej walucie dla wszystkich wyemitowanych monet stablecoina? Drama pod tym tytułem w kontekście najpopularniejszego stablecoina dolara Tethera (USDT) trwa od lat. 

Terra działa inaczej. Nie przechowuje w banku rezerw pokrywających emisję stablecoinów. Mamy za to algorytmiczny mechanizm stabilizacji ceny. Przyjrzymy się więc jak on działa.

Terra obsługuje na swojej platformie kilkanaście stablecoinów. A ich liczba cały czas rośnie. O tym, jakie kolejne stablecoiny zostaną wprowadzone decydują głosowania społeczności posiadaczy tokenów LUNA (natywny token protokołu). Jest więc szansa, że wraz ze wzrostem polskiej społeczności użytkowników Terra za jakiś czas pojawi się tam stablecoin złotówki. 

Każdy z dostępnych stablecoinów może być utworzony na podstawie wymiany na jego równowartość w tokenie LUNA. Piszą o równowartości mam na myśli aktualna cenę onchain. Terra ma wbudowany silnik wymiany stablecoinów między sobą oraz z / do tokenu LUNA. Każdy stablecoin możemy wymienić na dowolny inny. Wszystkie one korzystają ze wspólnej puli płynności.

Największym wyzwaniem jest utrzymanie cen stablecoinów on chain z tymi ze świata zewnętrznego. W tym celu wykorzystywany jest wbudowany w protokół system wyroczni. Jeśli cena danego waloru on chain odbiega od tej z wyroczni to zaczyna się proces przywracania równowagi.

Wracamy tutaj do naszego przykładowego UST. Jeśli jest on droższy od dolara, to system będzie chciał wypuścić więcej monet UST by zbić cenę. Z drugiej strony, jeśli UST jest tańszy od dolara, to system będzie chciał kupować aby podbić cenę. W obu przypadkach do wykonania działań potrzebny jest kapitał. Które system nie może sobie wydrukować z powietrza. Dlatego protokół tworzy insentywy, aby to użytkownicy swoim kapitałem przeprowadzili te działania.

Wspomniałem wcześniej, że wszystkie stablecoiny można wymieniać między sobą a także do tokenu LUNA po aktualnej cenie rynkowej onchain. Jest tutaj jeden wyjątek. Token SDT. Jest to de facto koszyk stablecoinów, odpowiadający instrumentowi finansowemu Międzynarodowego Funduszu Walutowego – SDR. Ten jeden stablecoin jest wymieniany do tokenu LUNA zawsze po cenie zewnętrznej, pochodzącej z wyroczni. Co w połączeniu z faktem, że każdy inny stablecoin jest do niego wymieniany po cenie onchain sprawia, że jest on wykorzystywany jako pośrednik do stabilizacji naszych stablecoinów.

Niech nasz UST będzie droższy od dolara. Oznacza to, że mogę za niego kupić więcej SDT niż w świecie zewnętrznym. Okazja do arbitrażu. Gdy to robię, to kurs UST względem SDT maleje, przywracając tym samym jego cenę do docelowego poziomu.

LUNA – paliwo ekosystemu

Token LUNA jest paliwem które napędza ekosystem Terra. Ma on kilka zastosowań.

Po pierwsze, jest on wykorzystywany do zapewnienia w sieci konsensusu oraz bezpieczeństwa. Terra działa w oparciu o model Delegated Proof Of Stake, w którym to tworzenie nowych bloków oraz zapewnienie bezpieczeństwa sieci odbywa się w oparciu o wartość kapitału wykorzystywaną do tego celu. Wykorzystywaną w celu osiągnięcia zysku. Każdy z posiadaczy tokenu LUNA może albo samodzielnie zostać walidatorem sieci albo delegować swój kapitał to jednego z istniejących już walidatorów. Zazwyczaj będzie to właśnie ta druga opcja. Ponieważ jedynie 100 walidatorów z największym kapitałem bierze udział w zabezpieczaniu sieci. Stąd słówko delegated w nazwie konsensusu.

Sam podstawowy dochód ze stakingu LUNA nie jest powalający. Wynosi zaledwie kilka procent (okolice 3 procent na ten moment). Co ciekawe LUNA nie ma wbudowanego mechanizmu tworzenia nowych monet i wynagradzania nimi walidatorów. Na czym więc zarabiają stakujące osoby:

  • Gas – każda transakcja konsumuje zasoby sieci, za które musi zapłacić. Unikamy w ten sposób zapchania sieci bezwartościowymi transakcjami. Opłaty za podstawowe transakcje na chwilę obecną kosztują ułamki centa. Co ciekawe korzystając z sieci, nie musimy posiadać tokenu LUNA, aby pokrywać opłaty transakcyjne. Możemy to robić dowolnym z posiadanych przez nas stablecoinów z ekosystemu
  • Podatek – na niektóre transakcje wykonywane przy pomocy sieci nałożony jest podatek. Wynosi on od 0,1 do 1 procenta wartości transakcji, ale nie więcej niż 1 SDT (około 1,44 UST na chwile obecną)
  • Nagrody za dostarczanie informacji do systemu wyroczni i trzymywanie mechanizmów stabilizujących wartość stablecoinów

Trwają też dyskusję na tym, aby zwiększyć zysk dla stakujących, poprzez przekazywanie im tokenów LUNA, które pochodzą z procesu tworzenia stablecoinów i na chwile obecną podlegają spalaniu.

Jednak największym strumieniem przychodów dla stakujących stają się airdropy projektów, które powstają na bazie blockchainiu Terra. Przykładem jest Mirror Protocol, który wynagrodził zarówno osoby, które stakowały LUNA w momencie startu projektu, jak i będzie to też robił przez najbliższe lata. Podobne plany ogłosił projekt Anchor, którego powstania wyczekuje obecnie społeczność terran. Podobnych działań można spodziewać się ze strony kolejnych protokołów budowanych w oparciu o Terra.

LUNA jest też wykorzystywana do tworzenia obsługiwanych przez system stablecoinów. Co ciekawe nie mamy tutaj do czyniania z zastawem nadmiarowym. Gdy konwerujemy LUNA na stablecoina, to dostajemy w stable równowartość wykorzystanej LUNY minus pewna opłata. Zazwyczaj jest ona stosunkowo niska (do 2 procent wartości), ale zapotrzebowanie na stablecoiny Terra jest tak duże, że system ich mintingu nie wyrabia, dlatego wysokimi opłatami (do około 10 procent) stara się zniechęcić rynek do tworzenia kolejnych z nich. Społeczność właśnie głosuje nad poprawkami w protokole, które mają usprawnić ten proces. I właśnie udział w zarządzaniu protokołem jest kolejnym miejscem, w którym możemy wykorzystywać nasze tokeny LUNA. W ten sposób dokonywane są zmiany w parametach działania systemu czy wprowadzanie nowych stablecoinów. Jeśli społeczność terran w Polsce będzie rosnąć, to być może za jakiś czas będziemy w stanie przegłosować wprowadzenie stablecoin złotówki. Gorąco zachęcam do korzystania z modułu zarządzania (Governance). Mamy wtedy realny wpływ na rozwój platformy, a koszty transakcyjne przy głosowaniu są znikome (ułamkowe części grosza).  

COSMOS – technologia na której oparta jest Terra

Blockchain Terra jest oparty o technologię Cosmos SDK. Jeśli jesteś w świecie krypto nie od wczoraj, to być może nazwa Cosmos przewinęła Ci się już przez uszy. Jest to rozwijana od 2016 pionierska technologia służąca do łatwego tworzenia blockchainów opartych o mechanizm Proof of Stake oraz łączenia ich ze sobą w sieci blockchainów. Jej flagowym wdrożeniem jest Cosmos Hub, wraz z natywnym tokenem ATOM.

Technologia ta jest wykorzystywana przez szereg projektów. Oprócz Terra są to między innymi Kava, Binance Chain, Binance Smart Chain, Band Protocol czy THORChain.

Pod koniec 2020 roku Terra wprowadziła obsługę smart contractów. Wykorzystywany do tego standard znany jako WebAssembly (WASM). Jego pierwotnym zastosowaniem było optymalne wykonywanie aplikacji internetowych z poziomu przeglądarki internetowej. Obecnie jest on także szeroko wykorzystywany w różnych platformach dla smart contractów. Oprócz Terra WASM napędza między innymi EOSa, niektóre inne rozwiązania oparte o Cosmos SDK czy niektóre z zapowiadanych parachainów Polkadot. Zaimplementowanie obsług smart contractów pozwala na tworzenia na Terra zdecentralizowanych aplikacji. A w tym temacie prym w ostatnich roku wiodą rozwiązania z rodziny decentralized finance.

Nowy bastion dla DeFi?

Na koniec przyjrzyjmy się temu, czy platforma Terra ma szansę stać się jednym z bastionów DeFi.

Widzę tutaj kilka przesłanek potwierdzających tą tezę.

Jedną z niewątpliwych zalet Terra jest stosunkowo duża skalowalność. Co może pozwolić stosunkowo dużej liczbie użytkowników na przeprowadzanie względnie tanich transakcji. Po drugiej stronie tej monety, mamy mechanizm utrzymywania konsensusu DPoS, który od lat spotyka się z uzasadnioną krytykę, jeśli chodzi o decentralizację tego typu rozwiązań.

Kolejny fakt przemawiający za potencjałem w tej dziedzinie jest fakt, że Terra powstała jako platforma dla stablecoinów i prowadzenia rozliczeń płatności przy ich wykorzystaniu. A nie możemy mieć do czynienia z rozwiniętym ekosystemem DeFi bez dostępności do stablecoinów. 

Kolejna przesłanka na tak, to fakt, że Terra jest na co dzień wykorzystywana przez miliony użytkowników do przeprowadzania płatności. Nie zainteresowanych bezpośrednio krypto. Co może być argumentem na to, że na Terra będą powstawać zdecentralizowane rozwiązania finansowe nie związane bezpośrednio z krypto. Przykładem jest tutaj pierwszy tego typu projekt – Mirror Protocol, który omówimy sobie podczas naszego najbliższego darmowego webinaru. Tutaj się możesz zapisać.

Jak postawić swoje pierwsze kroki w Terra?

Odpowiedzią na wyżej zadane pytanie był nasz webinar przeprowadzony 14 lutego 2021 roku. W jego trakcie:

  • Zainstalowaliśmy sobie oficjalny portfel Terra Station
  • Pokazaliśmy w jaki sposób emitować stablecoiny z tokenów LUNA
  • Zaprezentowaliśmy moduł wymiany stablecoinów między sobą
  • Pokazaliśmy, w jaki sposób przenieść nasze stablecoiny z Ethereum bądź Binance Smart Chain na Terra
  • Przeprowadziliśmy proces stakingu tokenów LUNA
  • Zaprezentowaliśmy, w jaki sposób możemy mieć wpływ na rozwój ekosystemu LUNA, poprzez udział w module zarządzania (governance)

Zapis z tego webinaru znajduje się w Krypto Krypcie. Wraz z ponad 20 innymi merytorycznymi webinarami pozwalającymi zarabiać na najnowszych trendach i rozwiązaniach DeFi. Tutaj możesz zapoznać się z ofertą oraz skorzystać z promocyjnej ceny.

Gdy rok temu opublikowałem swój tekst o tym jak mądrze inwestować w Bitcoin i kryptowaluty reklamowałem go tym, że wtedy był czas, o którym za rok bądź dwa będzie się żałować, że się nie weszło w Bitka i krypto. A Ci co weszli, będą słyszeć pretensje od swoich znajomych, czemu nie powiedzieli im o tym wcześniej. Minął rok, nadszedł czas rozliczenia.

Zmiana ceny krypto rok do roku 

Zajrzyjmy więc do mojego portfela. Przyjrzyjmy się temu, jak obecnie wyglądają ceny posiadanych przeze mnie rok temu monet. Wszystkie z nich bowiem posiadam do tej pory.


Jak widzimy, większość z posiadanych przeze mnie rok temu kryptowalut przybrało na wartości. Wszystkie z nich nadal mam w portfelu. 

Zdarzyły się oczywiście czarne owce, na których poniosłem nawet kilkadziesiąt procent straty. Straty te zostały jednak z nawiązką zniwelowane przez inne projekty, które wzrosły przez ten czas razy kilka czy kilkanaście.

W rezultacie średnia stopa zwrotu z posiadanego przeze mnie projektu wynosi 426,54 procent na przestrzeni ostatniego roku.

Co z tym altseasonem?

Po ostatnich wzrostach na Bitcoinie często pojawia się pytanie, kiedy będzie w końcu kolejny altseason. Kiedy to ceny altcoinów będą rosnąć bardziej od Bitcoina i dominacja jego kapitalizacji na rynku będzie się zmniejszać.

Ciekawy jest tak, że jest ona obecnie na niemal tym samym poziomie co rok temu (67,98 procenta 6 stycznia 2020 oraz 67,59 procenta 11 stycznia 2021). 

Czy to oznacza, że statystyczny altcoin radził sobie tak samo dobrze jak Bitcoin? 

Nie.

Z dwóch powodów.

Po pierwsze: w ostatnich roku mieliśmy spory wysyp tokenów. Głównie tych związanych z DeFi. Ale też mieliśmy uruchomienie takich projektów jak Polkadot czy NEAR. Zjadły one swoją część kapitalizacji altocoinów. I to na trendzie DeFi mieliśmy altseason  od maja do sierpnia. Tak więc statystycznie altociny prezentowały się gorzej od Bitcoina. Zwłaszcza te z czasów poprzedniej bańki. Stąd wśród wielu hodlerów tak silna tęsknota do altseasonu.

W moim portfelu to jednak altcoiny prezentowały się lepiej niż Bitcoin. Ich średnia stopa zwrotu to delikatnie ponad 430 procent. Wobec 336 procent zwrotu na Bitcoinie. Nie jest to spektakularna różnica, ale zawsze. 

To teraz jest już za późno? 

Czytając ten tekst, możesz mówić sobie pod nosem: “No kurde, mogłem wejść rok temu, teraz to już jest za późno”. Niekoniecznie.

Odniosę się teraz do najważniejszych założeń ze wspomnianego we wstepie tekstu: Jak mądrze inwestować w Bitcoina i kryptowaluty.

Cena Bitcoina porusza się w mniej więcej czteroletnich cyklach rynkowych. Ten interwał najprawdopodobniej wynika z tego, że mniej więcej co ten sam okres zmniejsza się połowę nagroda dla górników kopiących Bitcoina. Oznacza to, że po każdym takim wydarzeniu (zwanym halvingiem) inflacja (przyrost podaży) zmniejsza się o połowę. Jeśli z drugiej strony spotykamy się ze zwiększonym zainteresowanie, popytem na Bitcoina, to naturalną reakcją jest wzrost jego ceny. Pytanie brzmi: do jakiego poziomu? Zanim kolejny cykl wzrostowy zakończy się spektakularnymi spadkami.

Sprawdzający się do tej pory model ceny Bitcoina stock to flow zakłada że średnia cena podczas obecnego cyklu wzrostowego będzie wynosiła około 100 tysięcy dolarów. Dla poprzedniego były to okolice 10 tysięcy dolarów. Które zostały dwukrotnie przebite podczas szczytu entuzjazmu poprzedniej hossy w grudniu 2020 r.

Moje prywatne założenia inwestycyjne, które kierują moimi działaniami na rynku od połowy 2018 roku, zakładają że szczyt obecnego cyklu będzie znajdował się gdzieś pomiędzy 100 a 200 tysiącami dolarów.

Jeżeli taki scenariusz się sprawdzi, to mamy jeszcze spory potencjał do wzrostów. A co za tym idzie zysków. Gdy porównamy cenowe szczyty dwóch poprzednich cykli, to różniły się one od siebie rzędami wielkości. Maksyma z 2013 roku to okolice 1200 dolarów za Bitcoina. Cztery lata później, na szczycie kolejnej bańki, cena Bitcoina dochodziła do 20 000 dolarów. Co dawało 16 krotne przebicie. Na chwilę obecną przebijamy poprzednie szczyty zaledwie o dwa razy. Czy Twoim zdaniem to już jest koniec? Czy jest jeszcze potencjał na wzrosty?

Jeśli dopiero zastanawiasz się nad wejście w Bitcoina. Bądź stawiasz w tym świecie swoje pierwsze kroczki, to polecam Ci darmowy kurs wprowadzający.