Dla początkujących

A nawet nie tylko samej wojny, co całego pierwsze kwartału tego roku. Zachodzące w nim wydarzenia sprawiły, że zalety blockchaina i kryptowalut dostrzegło nie tylko wielu do tej pory ignorujących temat, ale również sporo dotychczasowych przeciwników. Dziś można śmiało uznać, że każdy posiadający majątek i chociaż dwa zwoje w mózgu zaczął się interesować krypto.

Poznajmy DHH

Na początku poznajmy Davida. Davida Heinemeiera Hanssona. Znanego w internecie jako DHH. A znanego z tego, że tworzył jeden z popularniejszych frameworków programistycznych RubyOnRails. Oraz kilka popularnych aplikacji, z których być może korzystasz (np. Basecamp czy Hey). Ale przede wszystkim jest on znany z mocnych i często niepopularnych opinii. Czy to w zakresie programowania, tworzenia biznesu czy życia społeczno-ekonomicznego. Jeden z pierwszych piewców pracy zdalnej, który książkę o tym jak to dobrze robić wydawał już dekadę temu. Przeciwnik wprowadzania obcego kapitału do startupów i zarzynania się, aby potem spełnić oczekiwania inwestorów. Od czasu do czasu wbijając szpilki i krytykujący także Bitcoina i społeczność krypto. 

Jednak pod koniec lutego tego roku wrzucił na twittera taki wpis:

W podlinkowanym artykule przyznaje się do błędu w temacie krypto. Zaczyna od tego, co według niego jest nie tak z krypto (konsumpcja energii, fikcyjna decentralizacja czy domniemany wałek z emisją Tetheru). Jednak teraz dostrzega, że to wszystko blaknie i staje się nieważne w kontekście tego co Bitcoin czy Ethereum oferują świątu. A oferują wolny, otwarty system finansowy. W którym to każdy jest pełnym i jedynym posiadaczem swoich środków. W których nikt nie może nam tych środków zamrozić czy zabronić nam dokonywania nimi transakcji. Do tej pory DHH uważał, że to są owszem jakieś zalety. Ale kompletnie nieprzydatne w wolnym, demokratycznym świecie z rozwiniętym systemem finansowym. Wydarzenia pierwszego kwartału 2022 roku pokazały, jak bardzo był w błędzie.

Protesty w Kanadzie

Bezpośrednim powodem zmiany zdania przez DHH były wydarzenia w Kanadzie. Przypomnijmy, trwał tam (być może trwa nadal) protest kierowców ciężarówek wobec anty-covidowych restrykcji tamtejszego rządu. Sympatycy tego ruchu spontanicznie zbierali finansowanie protestów na platformach crowdfundingowych. Same protesty były dość dotkliwe (m.in. blokowanie dróg), więc rząd robił co mógł, aby je jak najszybciej zakończyć. I okazało się, że może robić takie rzeczy, które były poza wyobraźnią znacznej części zachodniego społeczeństwa (w tym naszego bohatera DHH). Okazało się, że rząd nie tylko jest w stanie zablokować takie zbiórki. Ale też zamrozić konta bankowe (i inne aktywa finansowe) osób, które wsparły finansowo ten protest. I to bez żadnych wyroków sądowych, za pomocą rządowego prikazu. Faszyzm pełną gębą. 

Oczywiście zaraz może się rozpocząć dyskusja, na temat słuszności i moralności protestów, a co za tym idzie także działań rządu Kanady w walce z nimi. Z góry powiem, że w tym kontekście dyskusja ta nie ma żadnego znaczenia. Nawet jeśli nie zgadzasz się z protestującymi, to powinieneś bronić ich prawa do protestowania, zbierania na to finansowania. A także prawa obywateli do wyrażania portfelami swoich poglądów i wspierania kogo tylko chcą. 

Jeśli to jeszcze do Ciebie nie przemawia, to wyobraźmy sobie następującą sytuację. Wstajesz sobie rano, robisz kawusię i siadasz do fejsa czy instagrama. Widzisz post znajomego, ze zbiórką na cel, który jest bliski Twojemu sercu. Wpłacasz tam 10 złotych.

Mijają dwa dni i rząd mówi, że ta sprawa jest zła i zrobi wszystko, aby się zakończyła, a każdy ją wspierający poniesie tego konsekwencje.

Mijają kolejne dwa dni. Tym razem idziesz po kawę do przysłowiowego starbucka. Chcesz za nią zapłacisz kartą. Nie przechodzi. Próbujesz drugą. To samo. Trzecią. Też nie da rady. Logujesz się do aplikacji bankowej i dostajesz informacje, że Twoje środki zostały zablokowane. Tak samo Twój rachunek brokerski.

To nie jest fikcja, to jest rzeczywistość A.D. 2022. Niestety.

W świetle tego DHH zaczął zmieniać swój stosunek do krypto. Coraz więcej innych osób także zaczęło sobie dodawać w głowie 2+2 i interesować krypto oraz blochchainem

Wojna na Ukrainie oraz sankcje wobec rosji

Nie minął tydzień od postu DHH, a rosja zaatakowała Ukrainę. Niemal natychmiast zachód zaczął mówić o sankcjach ekonomicznych wobec agresora. A po kilku dniach zaczął je wprowadzać. 

Te najbardziej dotkliwe są związane z sektorem finansowym.

Po pierwsze odcięcie rosyjskich banków od międzynarodowego systemu rozliczeniowego SWIFT.

Po drugie zamrożenie części rezerw rosyjskiego banku centralnego.

Po trzecie operatorzy płatności tacy jak VISA, Mastercard czy PayPal najpierw odcięli obywateli rosyjskich od płatności za granicą. By po pewnym czasie w ogóle zawiesić swoją działalność na tamtejszym rynku.

Po czwarte konfiskata aktywów finansowych rosyjskich oligarchów.

Tych punktów można by wyliczać jeszcze kilka. Wszystkie one pokazują, że nasze pieniądze w bankach (czy innych instytucjach finansowych) nie są tak naprawdę nasze. A nasze z nich korzystanie zależy wyłącznie od dobrej woli instytucji świadczącej daną usługę. A ta dobra wola może się skończyć nie tylko w wyniku naszych działań (jak w Kanadzie). Ale też z przesłanek większych od nas, na które niespecjalnie mamy wpływ.  

I tutaj wielu z nas, mnie wliczając, może dochodzić do mentalnego paradoksu. Z jednej strony może mi się podobać, że zachód podejmuje jakieś kroki i dopiernicza kacapom te sankcje. Z drugiej strony ja sam nie chciałbym w przyszłości paść ofiarą takich działań rządów. Więc najlepiej by było, gdyby one jednak nie miały takich możliwości. I o ile mamy niewielki wpływ na to co mogą rządący, to mamy bardzo duży wpływa na to, co mogą zrobić nam. Ten wpływ mam poprzez odpowiednie zarządzanie naszym majątkiem. 

W kontekście inwestowania banałem jest wspominać o dywersyfikacji. Jednak mało kto wspomina o dywersyfikacji jurysdykcji, w których prowadzimy nasze inwestycje. Jeśli wszystko prowadzimy w jednym kraju, w jednej strefie wpływów, a już nie daj boże na jednej platformie, to w ciągu chwili możemy nie mieć niczego. A przecież obecny świat i rozwój internetu otwiera przed nami tyle możliwości.

Oczywiście jedną z tych inwestycyjnych jurysdykcji powinien być blockchain oraz kryptowaluty. Jeśli zdobędziemy odpowiednią wiedzę oraz podejdziemy do tematu umiejętnie, to nasze aktywa na blockchainie są nie do ruszenia przez kogokolwiek. Sądy, rządy czy nawet papieża. Coraz więcej osób zaczyna to rozumieć i interesować się tematem. Nawet miliarderów nie stać obecnie na to, aby pozostać ignorantami w kwestii kryptowalut.

Ale rządy i banki na to nie pozwolą

Możesz sobie teraz pomyśleć: ale jeśli to krypto jest takie wspaniałe w kontekście wypisania się z systemu i bycia od niego naprawdę niezależnym, to ten system na to nie pozwoli. Banki, korporacje i rządy do tego nie dopuszczą. Jak będzie odbywać się tam masowa migracja kapitału, to tego po prostu zabronią.

Ja na to odpowiem: nie wydaje mnie się.

A  oto cztery argumenty na poparcie mojego stanowiska (kolejność przypadkowa).

Rządzący mają teraz innych wrogów. Mamy pierwszą od dziesięcioleci wojnę w Europie. Konflikt o światową dominację ekonomiczno-polityczną między Stanami a Chinami. Galopująca inflację oraz widmo recesji. Naprawdę jest już z kim walczyć. Krypto nie jest największym zagrożeniem. 

Jakakolwiek delegalizacja krypto, aby była skuteczna, musiałaby być globalna. Coraz bardziej skonfliktowany i podzielony świat, w którym nie ma jednoznacznego lidera, temu nie sprzyja. Jesteś w stanie sobie wyobrazić, że Chiny, USA, Niemcy oraz Rosja wspólnie wprowadzają teraz jakieś globalne rozwiązania przeciw krypto?  

Niezapominajmy też o tym, że krypto to coraz większy sektor gospodarki i rynków finansowych. Setki milionów ludzi posiada kryptoaktywa. Taka delegalizacja dotknęła by ich portfeli, a więc na pewno spotkała by się ze sprzeciwem z ich strony. Już w 2017 i 2018 roku mieliśmy do czynienia z masowymi demonstracjami w Seulu, gdy tamtejszy rząd szykował się do bardziej radykalnych regulacji branży krypto i ich opodatkowania. Nie zapominajmy też, że krypto znajduje się też w portfelach coraz większej ilości instytucji. Delegalizacja wpłynie bezpośrednio na ich majątek, a co za tym idzie na kurs ich akcji. Kto będzie chciał dumpować TESLE i stawać do walki z Elonem Muskiem (który nie boi się nawet solówki z putinem)?.

Nie zapominajmy też o tym, że wśród rządzących elit też są osoby korzystające z krypto. Co więcej, osoby korzystające z krypto stają się nową elitą finansową. Warte miliardy majątki mogą być bardzo pomocne w lobbingu pro krypto. No i pamiętajmy, że z każdymi wyborami wśród rządzących będzie coraz więcej rozumiejących, korzystających i kochających krypto. Przykładem jest tutaj Korea Południowa, gdzie wybory prezydenckie wygrał kandydat, którego jednym z głównych punktów programu było podejście pro krypto.

Walka trwa, wiele zależy od Ciebie

To, że uważam, że rządy i banki nie pozamiatają krypto nie oznacza, że droga przed nami będzie wyłącznie usłana kwiatami. Niekoniecznie. Będzie ona wyboista i pełna znoju. Ale przejdziemy ją razem. Tym szybciej, im więcej damy od siebie. Ja daję ten artykuł. Jeśli uważasz, że przedstawiona w nim perspektywa jest wartościowa, to udostępnij go proszę dalej.

Ostatni tydzień czerwca to dla mnie szczególny czas. Po pierwsze moje (niepoprawne) imieniny. Po drugie i przede wszystkim: rocznica uruchomienia mojego bloga. Z tych okazji mam dla Ciebie coś specjalnego.

Jak to się zaczęło?

W czerwcu 2019 roku postanowiłem zrobić mały eksperyment. Zobaczyć czy będę w stanie regularnie pisać artykuły, w których będę się dzielił z Tobą moją wiedzą na temat kryptowalut. Po kilku tygodnia, gdy w szufladzie zebrały się już 3 artykuły, doszedłem do wniosku, że dam radę robić to systematycznie. I tak 27-ego czerwca 2019 roku wrzuciłem po cichu na swojego bloga pierwszy tekst (polecam przeczytać go również dzisiaj). Dwa dni później wrzucam drugi. A skoro są już dwa, to jest już czym się chwalić. Rozpoczynam więc promocję bloga. Jednocześnie komunikując w pracy, że za pół roku odchodzę. Bo będę się utrzymywał z działalności krypto. 

Jak widzisz, jest to dla mnie szczególny czas. Jedna z tych decyzji, która w dłuższej perspektywie zmieniają życie. Jeśli już o odmianie życia mowa, to dysproporcja potencjalnych zysków do ryzyka w kryptowalutach cały czas sprawia, że jest to branża, która ma ogromny potencjał do wniesienia Twojego życia na wyższy poziom. Nie tylko materialny. Bowiem po drodze spotkamy się z silnymi emocjami, stresem i niepewnością. Które odpowiednio przepracowane pomogą nam nie tylko zapełnić nasz portfel, ale również zahartować ducha.

Nadpromocja

NADPROMOCJA już się zakończyła. Jednak cały czas możesz skorzystać z promocji!

Największą różnicą między tegoroczną hossą, a poprzednia z 2017 roku, jest to, że tym razem zabawa nie kończy się na wyjściu do stablecoinów. Można powiedzieć, że w tym miejscu zaczyna się nowa gra w zarabianie.

Zabawa w drukowanie

Zacznijmy od tego, że wcale nie musimy wychodzić z posiadanych przez nas krypto, aby wejść w posiadanie stablecoinów i zaprzęgnąć je do pracy w DeFi. Nie musimy wychodzić, na wypadek, gdyby się okazało, że w najbliższym czasie czeka na nas jednak powrót rynku byka.

Możemy wtedy nie sprzedawać posiadanych przez nas krypto. Zamiast tego możemy w oparciu o nie wydrukować sobie stablecoiny. Będzie to swojego rodzaju pożyczka, gdzie pod zastaw krypto, dostajemy stable.

Maker oraz DAI

Najpopularniejszym stabelcoinem, który powstaje w ten sposób jest DAI. Jego kapitalizacja rynkowa sięga ponad 5 miliardów. I można go drukować na podstawie zastawów w takich kryptowalutach jak Ethereum, Bitcoin (WBTC), Chainlink czy kilkunastu innych. 

Korzystając z tej opcji musimy pamiętać, że nasz zastaw musi być nadmiarowy. Po to, aby w przypadku nagłego spadku ceny zastawu protokół mógł go upłynnić na rynku. W celu odzyskania i zniszczenia wydrukowanych przez Ciebie monet. Dzięki temu system dba o to, aby każda moneta DAI miała pokrycie w wartości nie mniejszej niż 1 dolar.

W przypadku najpopularniejszych krypto minimalna wartość zastawu wynosi 150 procent. Oznacza to, że aby wydrukować 100 dolarów (DAI) musimy zastawić Ether czy Bitcoina o wartości 150 dolarów. A tak naprawdę jeszcze większej, bowiem spadek poniżej 150 procent oznacza likwidację naszej pozycji. Co wiąże się z naszą stratę, ze względu na sprzedaż zastawu po cenie niższej niż rynkowa. Dlatego ja zazwyczaj dbam o to, aby zastaw był dwa razy większy niż wymagany. Dzięki czemu mogę spać spokojnie nawet, gdy krypto spada o 50 procent w krótkim okresie czasu. Więcej na temat DAI dowiesz się z tego artykułu.

Liquid i LUSD

Konieczność zastawiania co najmniej 150 procent wartości nie podoba się wszystkim. I nie ma co się dziwić. Nie jest to specjalnie kapitałowo efektywne. 

Projektem który adresuje ten problem jest Liquidy. Pozwala on na tworzenie stablecoina LUSD pod zastaw Ethereum z minimalnym zastawem naszej pozycji o wartości 110 procent. Więc wygląda to na zdecydowanie efektywniejsze kapitałowo rozwiązanie, niż emisja DAI. Z tymże jest tutaj pewna gwiazdka. Minimalny zastaw nadmiarowy na poziomie 110 procent obowiązuje tylko wtedy, gdy średnia systemu jest powyżej 150 procent. Jest system całościowo jest poniżej tej wartości, to egzekwuje od wszystkich minimalny zastaw o wartości co najmniej 150 procent. Czyli gdy średnia zastawu całego systemu wynosiła 151 procent, to nasza pozycja o zastawie 120 procent była bezpieczna. Bo minimalny poziom zastawu dla pojedynczej pozycji wynosił 110 procent. Jednak gdy średnia systemu spadła poniżej 150 procent, to nasz zastaw na poziomie 120 procent może być miejsca upłynianny. Bowiem od teraz system wymaga od każdego współczynnika zastawu nie mniejszego niż średnia systemu. A my jesteśmy poniżej tej wartości. Widzimy więc, że w okresie gwałtownych spadków możemy zapłacić sporą ceną za pozornie większą efektywność naszego kapitału. Nasze pozycje na Liquid w okresie gwałtownyh spadków będa bowiem likwidowane przy podobnych poziomach jak w przypadku emisji DAI.

Emisja LUSD różni się od emisji DAI jeszcze jednym ważnym czynnikiem. W przypadku DAI nasze emisja jest tak naprawdę pożyczką o zmiennych odsetkach. Odsetki te wynoszą na chwilę obecną kilka procent w skali roku (od 0,1 do 9 procent w zależności od rodzaju zastawy, który wykorzystujemy). Z czasem musimy więc oddać coraz więcej DAI, aby zwolnić nasz zastaw (to co wydrukowaliśmy plus odsetki).

Liquid działa inaczej. Tam w momencie emisji jest naliczana jednorazowa opłata emisyjna. Na chwilę obecną wynosi ona 0,53 procenta. Niezależnie od tego, na jak długo emitujemy stable. Naliczana ona jest w momencie emisji LUSD. A my żeby odzyskać zastaw musimy oddać dokładnie tyle LUSD ile wydrukowaliśmy (bez żadnych dodatkowych odsetek).

MiMatic i Qi DAO (Polygon) oraz VAI i Venus (Binance Smart Chain)

Emisja DAI jak i LUSD odbywa się na blockchainie Ethereum. Ma to swoje niekwestionowane plusy. Niestety nie jest też pozbawione minusów. Jednym z największych z nich są potencjalnie wysokie opłaty transakcyjne. Zwłaszcza w okresie dużej zmienności cenowej, gdy możemy tego najbardziej potrzebować. By spłacić nasz dług i uchronić nasz zastaw przed likwidacją.

Jest to problemem znaczącym dla ogromnej rzeszy użytkowników. Dlatego klony DAI zaczęły powstawać na innych łańcuchach zgodnych z maszyną wirtualną Ethereum. Na których koszty transakcyjne są znacząco niższe.

I tak na Binance Smart Chain Venus umożliwia nam emisję stablecoina VAI pod zastaw naszych pozycji na lokatach w tym systemie. 

Z kolei w sieci Polygon mamy projekt Qi DAO, który umożliwia emisję stablecoina MiMatic pod zastaw  MATIC (gołego tokenu bądź jego wersji umieszczonej na lokacie w AAVE). W przyszłości ma też pojawiać się opcja emisji z WBTC oraz LINKu.

Decydując się na korzystanie z tych rozwiązań musimy być świadomi dwóch stron tej monety. Z jednej mamy niższe opłaty transakcyjne. Z drugiej niższą płynność, mniejszy efekt sieciowy oraz większe ryzyka zarówno pod kątem bezpieczeństwa (atak hakerski) jak i ekonomicznym (rozjechanie się pagu z dolarem). 

Podczas webinaru Zabawy stablecoinami nie tylko pokazywaliśmy, w jaki sposób emitować stablecoin MiMatic. Ale również, gdzie umieścić go na farmie, aby generował dla nas ponad 100 procent w skali roku. Dostęp do webinaru dla członków Krypto Krypty, którym stać się możesz tutaj.

Podróże w czasie

We wstępie wspomniałem o cały czas aktualnych, kilkunastu procentowych (a nawet większych) rocznych stopach zwrotu dla stablecoinów. W tej sekcji przeniesiemy się w czasie i odbierzemy z góry zysk wypracowany przez nasze stable w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy czy nawet kilku lat.

Takie podróże w czasie umożliwia nam projekt Alchemix. Dzięki któremu odbieramy z góry zysku, który ma zostać wypracowany przez nasze stablecoiny.

W tym wypadku potrzebujemy już posiadać stablecoiny. A dokładnie wspominany wcześniej DAI. Następnie deponujemy go w smart contractach Alchemixa. Następnie możemy wyemitować do 50 procent zdeponowanej wartości w tokenie alUSD. Czym jest token alUSD? Jest to kolejny stablecoin dolara. Który następnie możemy sobie wymienić na dowolny inny na Curve Finance. Tak więc z miejsca otrzymujemy do 50 procent zysku z naszych stablecoinów. Co się jednak dzieje pod spodem? Dlaczego Alchemix nam na to pozwala? Co się dzieje z umieszczonymi przez nas w depozycie DAI?

Są one umieszczane na farmach (głównie Yearn Finance), gdzie wypracowywują one odebrany przez nas z góry zysk. Z czasem wypracowywane tak odsetki zmniejszają nasze zadłużenie (za dług uznajemy odebrane wcześniej alUSD). Możemy to więc nazwać samo spłacającą się pożyczką.

Alchemix wykorzystaliśmy w praktyce podczas webinaru Zabawy stablecoinami. Odpierając z góry zysk z farmingu (50% inwestycji), aby następnie umieścić go w omawianym niżej projekcie OlympusDAO. Dostęp do webinaru dla członków Krypto Krypty, którym stać się możesz tutaj.

Niebezpieczna gra o pełną stawkę

W świecie krypto widzimy też wiele eksperymentalnych projektów związanych ze stablecoinami. Gra w nich toczy się w wysoką stawką: albo o kosmicznie wysokie stopy zwrotu w oparciu o stable. Albo o stworzenia stablecoina, który nie będzie powiązany cenowo ani z dolarem ani z żadną inną walutą fiat. Przyjrzyjmy się pokrótce oby tym trendom.

O przykładzie pierwszego z nich bardzo głośno było w poprzednim tygodniu. Mowa oczywiście o IRON finance, w którym mogliśmy emitować stablecoina IRON oraz umieszczać go na farmach z kosmicznymi stopami zwrotu. Emisja odbywała się z depozytu wartości w składzie USDC (75 procent) oraz TITAN (25 procent). TITAN to token natywny protokołu. Taka ekonomia mintowania IRON miała na celu z jednej strony zapewnić stabilność (¾ wartości w stablecoinie USDC), jednocześnie nakręcić zapotrzebowanie na TITAN, w którym trzeba było dopłacić ¼ wartości. Token TITAN służył również do wypłacania horrendalnie wysokich nagród na farmach (nawet do kilku procent dziennie). Co oczywiście musi oznaczać bardzo dużo inflację. Wszystko było wspaniale, do czasu gdy ta duża inflacja spotykała się z dużym zapotrzebowaniem na TITAN do tworzenia nowych IRONów, aby zarabiać na nich “bezpieczny” yield ze stablecoinów. Gdy jednak nastąpił punkt przegięcia i część początkowych inwestorów zaczęła realizować zyski ekonomia systemu napędzała dalsze spadki, panikę aż w końcu spadek wartości TITANA do właściwie zera i rozjechanie się pegu dla IRON. Gdy widzimy horrendalnie wysokie zyski na farmach, to musimy mieć świadomość tego, że ktoś musi za to zapłacić. Zazwyczaj płacą Ci, którzy weszli później bądź przez chciwość nie zrealizowali swoich zysków. Nietrudno tutaj o porównania do piramid finansowych.

Druga ważna gra, jak się toczy, o być może jeszcze większą stawkę jest stworzenie coinów, które będą trzymać stabilną wartość, jednocześnie nie będąc powiązanymi z walutami fiat. W imię tezy: po co mi stabilna wartość we fiacie, skoro tracą one na wartości w wyniku dużej inflacji i jesteśmy zdani na łaskę Pana (banków centralnych). I tutaj także w ostatnim roku mamy sporo eksperymentów. Które z jednej strony starają się stworzyć mechanizm utrzymania stabilnej wartości. A z drugiej czerpania zysków z całego takiego ekosystemu. Nie są to trywialne problemy, a tym bardziej rozwiązania. Czas pokaże, które z nich sprawdzą się w dłużej perspektywie.

Natomiast jeden z nich – OplympusDAO – omówiliśmy sobie podczas webinaru Zabawy stablecoinami. Projekt ten jest wysoce ryzykowny, ale oferuje też nieziemskie stopy zwrotu (ponad 35 000% na moment pisania tego postu). Dostęp do webinaru dla członków Krypto Krypty, którym stać się możesz tutaj.

Bitcoin jest królem kryptowalut. Charakteryzuje się zarówno największą wartością, jak i rozpoznawalnością oraz zaufaniem. Ma też niestety swoje mankamenty. Jednym z nich jest brak obsługi smart contractów. W wyniku czego nie ma natywnego DeFi na Bitcoinie. I w tym miejscu na scenę wchodzą projekty Rootstock (RSK) oraz Sovryn (SOV).

Rootstock, czyli smart contracty dla Bitcoina

Rootstock (RSK) jest projektem liczącym sobie już ponad 5 lat, który postawił przed sobą bardzo ambitną wizję. Dostarczenie technologii, która będzie pozwalała na wykonywanie smart contractów w ekosystemie Bitcoina.

Ze względu na bardzo dużą decentralizację Bitcoina ciężko mówić o możliwości drastycznej zmiany protokołu samej sieci Bitcoin. Tak aby wprowadzić tam bezpośrednio obsługę smart contractów. Dlatego zespół RSK postanowił dokleić obsługę smart contractów do blockchaina Bitcoina. Samego go w ogóle nie modyfikując. Tworząc tzw. sidechain Bitcoina o nazwie Rootstock.

Sidechain jest z jednej strony odrębną siecią blockchian. A z drugiej strony wczepia się on w już istniejący łańcuch (w tym przypadku Bitcoina), korzystając z jego bezpieczeństwa oraz umożliwiając między nimi transfer środków.

Kilka tygodni temu omawialiśmy sobie ekosystem Polygon, który jest sidechainem dla Ethereum. Polygon co pewien czas zapisuje informacje o stanie swojego łańcucha w głównej sieci Ethereum. Dzięki czemu niemożliwe jest skuteczne cofnięcie jego historii, bowiem zmiany spowodują niezgodzenie się stanu z tym zapisanym na Ethereum. Rootstock poszedł tutaj o dwa kroki dalej. Nie tylko zapisuje swój stan w sieci Bitcoin. Ale także wykorzystuje jego moc obliczeniową do zabezpieczenia sieci. Oraz traktuje Bitcoina jako natywną monetę swojej sieci, za pomocą której uiszcza się opłaty transakcyjne. 

Rootstock wykorzystuje mechanizm tzw. merge miningu. Dzięki któremu górnicy Bitcoina, po zainstalowaniu odpowiedniego oprogramowania, w tym samym czasie i tą samą mocą obliczeniową zabezpieczają zarówno Bitcoin jak i Rootstock. Nie zmniejsza to ich mocy obliczeniowej w kontekście kopania Bitcoina, jednocześnie pozwalając zwiększyć zyski. Dzięki opłatom transakcyjnym z sieci RSK. Które jak wspomnieliśmy wcześniej są rozliczanie w Bitcoinie. A dokładnie w przeniesionym na RSK Bitcoinie, który tutaj ma swoją nazwę SmaRt Bitcoin (RBTC). Jak dokładnie działa to przenoszenie Bitcoina omówimy sobie w osobnej sekcji za chwilę.

Teraz skupmy się na tym, jak RSK obsługuje smart contracty. Tutaj nie ma specjalnie dużej niespodzianki. Podobnie jak większośc innych obecnie funkcjonujących platform dla smart contractów, równiez Rootstock zaimplementował obsługę maszyny wirtualnej Ethereum (EVM) z pewnymi modyfikacjami. Co za tym idzie z sieci możemy korzystać za pomocą portfeli takich jak Metamask. A nasz adres będzie taki sam jak w sieci Ethereum. Z drugiej strony również developerzy mogą korzystać z tych samych narzędzi i technologii, co w przypadku tworzenia zdecentralizowanych aplikacji na Ethereum. Co powinno znacząco ułatwić powstawanie nowych wdrożenia na Rootstocku. Chociaż tutaj na razie ekosystem nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Jednym z ciekawszych projektów jest platforma DeFi o nazwie Sovryn. Umówimy ją sobie w przedostatniej sekcji tego artykułu. 

MądRy Bitcoin – SmaRt Bitcoin (RBTC)

Tak jak wspomnieliśmy wcześniej natywnym coinem sieci Rootstocka jest sam Bitcoin. Noszący w tej sieci nazwę Smart Bitcoin (RBTC). To właśnie nim będziemy uiszczać opłaty transakcyjne za wykonywanie smart contractów i przeprowadzanie transakcji w sieci Rootstock. Z miejsca nadmienię, że opłaty te nie należą do sporych: zazwyczaj są to kwoty o wartości poniżej jednego dolara amerykańskiego. 

Oczywiście RBTC powstają poprzez przeniesienie z blockchainu Bitcoina do sieci RSK za pomocą specjalnego mostu. Za obsługę tego most odpowiada specjalna federacja. Więc jest tu pewne podobieństwo do najpopularniejszego tokenu Bitcoina na Ethereum – WBTC. Z tą różnicą, że federacja obsługująca PowPeg dla RBTC nie ma fizycznej możliwości sprawowania bezpośredniej kontroli nad Bitcoinami zamrożonymi w moście. Dzieje się to dzięki wykorzystaniu specjalnych kryptograficznych sprzętowych modułów bezpieczeństwa (ang. Hardware Security Module). To na nich przechowywane są klucze prywatne wykorzystywane podczas transakcji przenoszenia środków. Nad którymi członkowie PowPeg nie mają bezpośredniej kontroli. Nie mogą więc ręcznie przelać na dowolny adres środków zgromadzonych na moście. Jest to więc dość znaczące osiągnięcie w kierunku budowania mostów między różnymi sieciami, w których nie jest wymagane zaufanie do organizatora tego mostu. Praktyczne przenoszenie naszych Bitcoinów do sieci RSK będzie jednym z tematów naszego najbliższego webinaru. Tutaj trwają darmowe zapisy. 

Sovryn – wielopoziomowa platforma DeFi

Finalnie przyjrzyjmy się platformie Sovryn. Słowo platforma jest tutaj jak najbardziej na miejscu, ponieważ projekt ten realizuje wiele funkcjonalności. Które w ekosystemie Ethereum są oferowane przez wiele projektów. Tutaj dostajemy je w jednym miejscu. A w przyszłości mają dochodzić kolejne. Przyjrzyjmy się przez chwilę temu, co na chwilę obecną ma do zaoferowania Sovryn.

Przede wszystkim mamy aż trzy opcje handlowania na kryptowalutach.

Po pierwsze jest to opcja SWAP, gdzie wymieniamy tokeny natychmiast po obecnej cenie rynkowej. Mamy tutaj do czynienia z modelem Automatic Market Maker (AMM), znanym nam już bardzo dobrze z takich DEXów jak Uniswap czy SushiSwap..

Druga opcja nazywa się SPOT. Na pierwszy rzut oka wygląda jak interface giełdy opartej o książkę zleceń (ang. order book). W rzeczywistości jednak nie umożliwia składania zleceń, lecz służy do wymiany tokenów po cenie rynkowej. Jest więc najprawdopodobniej po prostu nakładką do opcji SWAP dla tych, którzy są przyzwyczajeni do interface’u tradycyjnych giełd i widoku wykresu kursu danego krypto.

Trzecią opcją jest MARGIN. Gdzie z wykorzystaniem dźwigni możemy zajmować pozycje krótkie bądź długie na wybranych przez nas kryptowalutach i tokenach.

Drugim segmentem Sovryn jest platforma lokatowo-pożyczkowa. Schemat działania jest prosty i doskonale nam już znany z rozwiązań takich jak Compound czy AAVE. Możemy tutaj umieścić nasz kapitał na lokacie, aby generował dla nas nieduże roczne stopy zwrotu. Nasz zysk pochodzi tutaj z drugiej strony równania, gdy ktoś pożycza umieszczona przez nas kapitał na lokacie. Płacąc za to odpowiednie wyższe odsetki. My też możemy brać tutaj pożyczki. Pod warunkiem, że wcześniej umieścimy odpowiedni kapitał na lokacie innego coina i potraktujemy go jako zastaw nadmiarowy pod naszą pożyczkę.

Kolejna pozycja to możliwość dostarczania płynności dla par dostępnych w opcji SWAP. Gdzie możemy zarabiać na opłata od handlujących. A dodatkowo, za dostarczanie płynności dla niektóry par, będziemy wynagradzani tokenami zarządzającymi protokołu SOV.

Jeśli już wspominamy o tokenie zarządzającym SOV, to w tym miejscu należałoby również powiedzieć o module zarządzającym protokołu: Bitocracy. To tutaj są podejmowane wszystkie decyzje na temat rozwoju platformy. Aby mieć prawo głosu, musimy tutaj zamrozić nasze tokeny SOV. Na im dłuższy okres to zrobimy, tym większą siłę głosu uzyskamy proporcjonalnie do ilości naszych tokenów i okresu czasu zamrożenia. Jeśli zdecydujemy się na wypłatę tokenów przed upływem tego okresu, to zapłacimy odpowiednio wysoką karę umowną. Która trafi do puli na rzecz pozostałych stakujących.

Na koniec wspomnę jeszcze o zakładce Origins. Jest to swoisty launchpad, dzięki któremu na bardzo wczesnym etapie możemy zainwestować w nowe projekty z ekosystemu RSK. 

Praktyczne zastosowanie Sovryn pokażemy sobie podczas webinaru, w niedzielę 13ego czerwca 2020 o godzinie 13:00. Tutaj trwają darmowe zapisy. 

Bitcoin w DeFi w innych sieciach

Już wcześniej wspomnieliśmy o tokenie Bitcoina na Ethereum Wrapped Bitcoin (WBTC). Dosłownie w czasie pisania przeze mnie tego artykułu ogłoszono, że już ponad 1 procent z wszystkich istniejących Bitcoinów został przeniesiony na Ethereum w formie tokenów WBTC. Główną motywacją do przenoszenia Bitcoinów jest oczywiście chęć osiągania przy jego pomocy zysku w protokołach DeFi. Na przykład dostarczając płynność dla różnych tokenów Bitcoina w Curve, gdzie możemy zarobić do 7-8 procent rocznie. Z drugiej strony możemy go wykorzystywać w różnych farmach, np. w yearn finance gdzie możemy zarabiać nawet do kilkunastu procent rocznie na naszym Bitcoinie. 

Na oddzielną uwagę, zasługuje projekt BadgerDAO. Który już od ponad pół roku realizuje misję jak największej aktywacji Bitcoina w świecie DeFi. Opakowujące już istniejące produkty w bardziej przyjazną i zyskowną formę. Oraz tworząc całkiem nowe rozwiązania. Takie jak między innymi DIGG – algorytmiczny rebalansowany token podążający za kursem Bitcoina. Czy ibBTC (Interest Bearing Bitcoin), który jest tokenem automatycznie akumulującym w sobie dodatkową wartość z umieszczenia znajdującego się pod spodem Bitcoina w protokołach DeFi. 

Chociaż BadgerDAO wystatował na sieci Ethereum, to coraz więcej dostępnych przez niego rozwiązań trafia również na inne sieci. Pierwszym krokiem była sieć Binance Smart Chain. A obecnie protokół usilnie pracuje nad integracją z siecią Polygon.

Przegląd przez różne protokoły DeFi, dzięki którym możemy czerpać pasywny dochód z naszego Bitcoina, będzie jednym z tematów naszego najbliższego webinaru. Tutaj trwają darmowe zapisy.