Głębsze spojrzenie

Coraz większa część rynku Bitcoina i innych kryptowalut, to instrumenty pochodne. Wśród nich największą popularnością cieszą się rynki futures. Dzisiaj opowiemy sobie z czego wynika ta popularność. Oraz jak samemu handlować perpetual contracts w DeFi. Spokojnie, nie bój się przesadnie o ceny gasu. Będziemy robić to na drugiej warstwie.

Jak się zarabia na rynkach futures?

Zacznijmy od wyjaśnienia sobie tego, czym jest rynek futures. Jest to publiczny, giełdowy handel kontraktami terminowymi na określone instrumenty finansowe czy towary. Kontrakt taki ma określone: cenę oraz termin rozliczenia. I tutaj właśnie widzimy największą różnicę do tradycyjnego rynku spot. Gdzie rozliczenie następuje tu i teraz. Przy dokonaniu transakcji natychmiast stajemy się posiadaczem danego aktywa. Przy kontraktach futures to rozliczenie nastąpi dopiero w przyszłości (stąd angielska nazwa futures). Co więcej, rozliczenie kontraktów futures nie musi wcale wystąpić w danym aktywie. Możliwe są kontrakty, w których wystepuje rozliczanie gotówkowe. Nie dostajemy wtedy danego aktywa, tylko jego równowartość (najczęściej w dolarach).

Tego typu instrumenty cieszą się ogromną popularnością na tradycyjnych rynkach finansowych. Jednym z zastosowań jest zarządzanie ryzykiem. Będzie to szczególnie dobrze widoczne na rynkach kontraktów na towary. Mogę dzisiaj wystawić kontrakt na produkowane przeze mnie płody rolne, i tym samym zabezpieczyć sobie cenę na przyszłość. Z drugiej strony kontrakty terminowe są bardzo popularnym instrumentem spekulacyjnym. Pozwalają one bowiem na zwiększenie zysków poprzez zastosowanie dźwigni. Umożliwiają również zarabianie na spadkach danego aktywa, poprzez wybranie pozycji krótkich.

Handel krypto poprzez perpetual contracts

Ciekawy i zyskującym ogromną popularność instrumentem w krypto są kontrakty bezterminowe. Nazywane po angielsku jako perpetual contracts bądź perpetual swaps. Co ciekawe, to instrument ten powstał właściwie w branży krypto. Pierwszą  większą giełdą, która umożliwiła handel tego typu kontraktami w 2016 roku był BitMex.

Co wynika z bezterminowości tych kontraktów?

Po pierwsze skoro nie mają terminu rozliczania, to znaczy że nigdy nie są rozliczane.

Z czego wynika druga własność. A mianowicie że, możemy taki kontrakt bezterminowy trzymać w nieskończoność. Nie ma potrzeby zamykania pozycji na kontrakcie na jeden miesiąc i otwierania jej dla nowego kontraktu rozliczanego w kolejnym miesiącu.

Kolejną zaletą kontraktów bezterminowych jest to, że ich cena stosunkowo dobrze odzwierciedla cenę aktywa bazowego z rynku spot. Co w przypadku kontraktów terminowych bywa problematyczne. Ceny potrafią dość drastycznie różnić się od rynku spot, zwłaszcza w okresach zbliżającego się rozliczania. Różne kontrakty terminowe, na to samo aktywo bazowe, ale o różnych terminach rozliczania, mogą mieć znacząco różne od siebie ceny.

Mechanizmem odpowiedzialnym za stabilizację cen kontraktów perpetual wobec ceny spot aktywa bazowego jest tzw. funding. Zwany po polsku finansowaniem kontraktu. W dużym uproszczeniu: jeśli cena kontraktu bezterminowego odbiega od ceny aktywa bazowego, to jedna ze stron kontraktu płaci regularnie pewne opłaty za rzecz drugiej strony.

Najpierw wyjaśnimy o co chodzi z tymi stronami. Każdy kontrakt perpetual składa się tak naprawdę z pary kontraktów. Jeden z nich jest nastawiony na wzrosty bazowego aktywa (long), a drugi na jego spadek (short).

W momencie gdy cena kontraktu jest wyższa od wartości aktywa bazowego, to wtedy posiadacze longów finansują kontrakty posiadaczom pozycji krótkich (short). Płacąc na ich rzecz regularnie (zazwyczaj co 8 godzin) pewien procent wartości kontraktu (tzw. funding rate). Wartość tej opłaty zależy od stopy bazowej dla danego kontraktu oraz od wartości odchylenia ceny kontraktu od ceny spot. 

W sytuacji analogicznej, gdy cena kontraktu jest niższa od ceny spot aktywa bazowego, to wtedy posiadacze pozycji krótkich (short) finansują kontrakt na rzecz posiadaczy pozycji długich(long).

Przyjrzyjmy się jak działa ten mechanizm. Załóżmy, że mamy perpetual contract na Bitcoina. Jego cena rośnie, nastroje bycze są coraz bardziej widoczne na rynku. Cena bitcoina na rynku spot rośnie. Entuzjazm na rynku kontraktów jest jeszcze większy. Ich cena przekracza cenę spot bitcoina. Z coraz większym zwiększaniem się tej różnicy wzrasta funding, który płacą posiadacze longów na rzecz posiadaczy shortów. Dla posiadaczy longów oznacza to, że część moich zysków z ewentualnych dalszych wzrostów zostanie „zjedzone” przez funding. Z czego wynika, że zakup kolejnych pozycji long staje się coraz mniej opłacalny. Z kolei zysk z fundingu przy pozycjach krótkich może znacząco zniwelować nasze straty przy ewentualnych dalszych wzrostach. A być może w ogóle zmienić je w zysk. Zakup pozycji short, zbijający cenę kontraktu w dół, jest coraz bardziej opłacalny. 

Wartość fundingu uznawana jest za jeden z podstawowych wskaźników opisujących nastroje na rynkach. Jego duża wartość dodatnia świadczy o dużym entuzjazmie na rynku. To the moooooon! Z kolej wartości ujemne sugerują nastroje niedźwiedzie. Bitcoin is going to ZERO!

Podobnie jak w przypadku kontraktów terminowych, perpetual contracts również umożliwiają zastosowanie dźwigni. 

dYdX – protokół DeFi do handlowania perpetual contracts 

Nie bym był sobą, gdybym poświęcał artykuł na swoim blogu tematowi, który nie jest związany z trendem decentralized finance. Dlatego chciałbym Ci przedstawić głównego bohatera naszej dzisiejszej opowieści dYdX.

Jest to jeden z pionierów trendu DeFi. Który to oferował handel krypto z dźwignią, w zdecentralizowany sposób, już lata temu. Gdy prawie nikt jeszcze nie słyszał o decentralized finance. 

Na początku roku dYdX ogłosił beta testy swojego rozwiązania do handlu z dźwignią na perpetual contracts opartego o drugą warstwę Ethereum – StarkWare. Drugie warstwy rozwiązują największą bolączkę korzystania z Ethereum – wysokie opłaty transakcyjne. Na drugich warstwach są one znacząco niższe, czasem wręcz znikome bądź zerowe. O tym napiszę jeszcze parę słów w ostatniej sekcji artykułu.

dYdX oferuje kontrakty perpetual dla kilku coinów. Usługę odpalono kilka tygodni temu z obsługą kontraktów dla BTC, ETH oraz LINK. Stosunkowo szybko pojawiły się kontrakty dla kolejnych coinów: UNI oraz AAVE. A dosłownie w czasie pisania tego artykułu, 21 kwietnia, pojawiły się kontrakty dla dwóch kolejnych coinów: SOL oraz SUSHI. W przyszłości możemy się spodziewać systematycznego dodawania kolejnych aktywów.

Wszystkie kontrakty są rozliczane w stablecoinie USDC. W nich też jest zaciągana pożyczka pod dźwignię.

Layer 2 – czyli pełna kontrola, bezpieczeństwo i wygoda przy niskich cenach gasu

Nowa wersja rynków dla perpetual contracts na dYdX jest oparta o technologię StarkWare. Jest to jedno z rozwiązań skalowalności Ethereum tzw. drugiej warstwy. Jest to oddzielny system, który jest nadbudowany nad blockchain Ethereum. Dzięki temu korzysta on z jego decentralizacji i bezpieczeństwa, pozwalając jednocześnie za przeprowadzanie znacznie większej ilości transakcji. Co sprawia, że znacząco spadają koszty za gas.

StarkWare jest jednym z rozwiązań bazujących o kryptografię zero knowledge. Pozwala ona na udowodnienie posiadania danej informacji, bez potrzeby jej ujawniania. Brzmi trochę jak magia, ale w kontekście dYdX i StarkWare pozwala na przeprowadzanie natychmiastowych i darmowych transakcji dla handlujących na kontraktach perpetual. 

dYdX w praktyce

Aby rozpocząć korzystanie z dYdX najpierw musimy połączyć nasz portfel Ethereum z drugą warstwą. A następnie zdeponować tam USDC. Obie te czynności wiążą się z koniecznością przeprowadzenia transakcji na Ethereum. Więc zapłacimy tam za gas. Jednak gdy nasze środki znajdują się już po drugiej stronie, to wtedy nie ponosimy już wcale kosztów gasu.

Cały proces zakładania konta, deponowania środków i potem przeprowadzaniu handlu na kontraktach będzie zaprezentowany na naszym niedzielnym webinarze. Również tam omówimy sobie bardziej szczegółowo działania perpetual contracts. Abyś zanim zaczniesz inwestować miał pewność, że rozumiesz ten instrument finansowy. Darmowe zapisy TUTAJ.

P.S. dYdX jeszcze nie ma swojego tokenu 

Wielkimi krokami zbliża się start fazy zerowej Ethereum 2.0. Oznacza on uruchomienie nowego łańcucha opartego o Proof of Stake. W którym to nie górnicy mocą obliczeniową, a posiadacze Ethereum swoim kapitałem, zabezpieczają sieć. Otrzymując za to nagrodę w postaci nowoutworzonych monet ETH.

Ten artykuł ma na celu przedstawienie najważniejszych zagadnień związanych ze stakingiem ETH 2.0. Skupiam się tutaj tylko na tym aspekcie. Całościowe omówienie tematu Ethereum 2.0 znajdziesz w oddzielnym tekście zatytułowanym Zrozumieć Ethereum 2.0

Na czym polega Proof of Stake?

Gdybym miał na to pytanie odpowiedzieć jednym zdaniem, to brzmiałoby ono tak: Proof of Stake (PoS) polega na zapewnieniu funkcjonowania i bezpieczeństwa sieci na podstawie wykorzystywanego w nim kapitału.

Zobaczmy jak to wygląda w praktyce. Posłużmy się analogią do konsensusów opartych o mechanizm Proof of Work (PoW). Wykorzystywany w większości kryptowalut. Z Bitcoinem i obecnym łańcuchem Ethereum na czele.

Każda sieć blockchain ma spisane reguły działania. Oraz mechanizmy egzekwowania tych reguł. W PoW za bezpieczeństwo sieci odpowiadają górnicy. Czynią to za pomocą swoich koparek. Im większa moc obliczeniowa wszystkich koparek, tym większe bezpieczeństwo sieci. Motywacja do zwiększania mocy obliczeniowej są nowoemitowane monety. Trafiają one do górnika, który stworzył dany blok transakcyjny. Aby zwiększyć swoje szanse na wykopanie nowego bloku muszę zwiększać posiadaną przez siebie moc obliczeniową. 

Jeśli stworzę nowy blok zgodnie z zasadami protokołu, to otrzymam nowe Bitcoiny. Jeśli złamię jednak reguły gry (np. przeleję sobie czyjeś środki), inni uczestnicy sieci uznają ten blok za niepoprawny i nie włączą go do łańcucha. Cała praca, którą wykonała moje moc obliczeniowa idzie na zmarnowanie. Nie dostaję nagrody za nowy blok, bo nikt tego bloku nie uznaje i nie dołącza go do łańcucha. Nie opłaca się więc być nieuczciwym. 

W podobny sposób działa mechanizm konsensusu oparty o Proof of Stake (PoS). Z tą różnicą, że koparki i moc obliczeniową zastępujemy kapitałem. Górnicy nie kupują koparek i nie wykonuję szeregu obliczeń. Zamiast tego deponują swój kapitał (ang. stake). Następnie walidują i tworzą nowe bloki. Jeśli robią to zgodnie z protokołem – dostają nagrodę w postaci nowych monet. Jeśli próbują oszukiwać, to są karani utratą części swojego kapitału. Ponownie – nie opłaca się być nieuczciwym.

Proof of Stake w Ethereum 2.0

Sieć Ethereum 2.0 będzie zabezpieczana przez tak zwanych walidatorów. Ich zadaniem będzie walidacja transakcji, tworzenie nowych bloków i dodawanie ich do łańcucha. Aby stać się walidatorem musimy spełniać następujące warunki

  • Posiadać 32 ETH i zdeponować je na specjalnych smart kontrakcie znajdującym na obecnym łańcuchu Ethereum. Co jest ważne: musimy mieć dokładnie 32 Ethery. Nie mniej, nie więcej. Co robić, jeśli nie spełniamy tego warunku (mamy na przykład kilka ETH), dowiesz się ze specjalnej sekcji w tym artykule.
  • Komputer na stałe podłączony do sieci, na którym będzie zainstalowany klient Ethereum 2.0 oraz oprogramowanie walidatora sieci. Może to być posiadana przez nas fizyczna maszyna bądź wynajęta usługa w chmurze. Podczas fazy zerowej wymagana konfiguracja sprzętowa nie będzie zbyt wymagające. Powinno podołać temu Raspberry Pi z podłączonym dyskiem SSD. Jednak potem, wraz z pojawieniem się shardów w kolejnych fazach, wymagania sprzętowe mogę ulec zwiększeniu.

Nie mam tych 32 Etherów, co robić?

To, że smart contract depozytowy przyjmuje wyłącznie kwoty o dokładnej ilości 32 ETH nie oznacza, że jesteśmy wykluczeni z możliwości zarabiania na stakingu. 

Dalej możemy to robić, musimy jedynie połączyć z kimś siły. Możemy na przykład dogadać się z kolegą, że będziemy wspólnie stakować po 16 Etherów. 

Jeśli nie mam takich kolegów, to możemy skorzystać z różnorakich usług stakingowych.  

Będziemy mieli ich dwie główne kategorie. Scentralizowane, w których oddajemy nasz Ethery i w oparciu o zaufanie liczymy, że kiedyś nam wypłaci wypracowany przez nie zysk. Jednocześnie przyczyniając się do centralizacji samej sieci. Z drugiej strony mamy zdecentralizowane protokoły, w których to smart contracty są gwarantem bezpieczeństwa naszego kapitału i wypracowanego zysku.

Poświęćmy kilka zdań o tych scentralizowanych opcjach. Bowiem te będą najprawdopodobniej najwygodniejsze w użyciu. A ten aspekt jest kluczowy dla przeciętnego posiadacza krypto.

Liderem segmentu stakingu będą najprawdopodobniej scentralizowane giełdy, takie jak Binance czy Bitfinex. W zależności od giełdy oferowane będą dwie formy atakowania: pasywna i aktywna. Bądź obie. 

Opcja pasywna: nie wymaga żadnych akcji ze strony użytkowników. Giełda po prostu umieszcza część swojej rezerwy z cold walletów w smart contracie depozytowym i zapewnia infrastrukturę do efektywnego przeprowadzenia walidacja bloków. W wyniku tego dystrybuuje zysk na wszystkich użytkowników posiadających ETH na giełdzie. Potrącają wcześniej dla siebie opłatę na pokrycie kosztów tej operacji. Ponieważ środku umieszczone w stakingu nie będą mógłby być wycofane przez najbliższe kilka, bądź nawet kilkanaście miesięcy, to giełdy w trosce o własną płynność będą stakować małą część zgromadzonych na nich środków. Możemy się więc spodziewać, że ich użytkownicy będą otrzymywać ułamek zysków, które otrzymują stakujący bezpośrednio. Cały czas mamy totalną płynność na naszych środkach. Możemy na nich przeprowadzać handel czy wypłacić z giełdy w dowolnym momencie.

Opcja aktywna: użytkownik deklaruje, że chce aby giełda stakowała jego coiny. Zazwyczaj jest to dowolna ilość. Giełda łączy monety różnych użytkowników w 32 Etherowe paczki. Zarobimy tutaj znacznie więcej niż w opcji pasywnej. Ale w zamian za to, nasze środki będą zamrożone. Nie będziemy mogli nimi handlować ani ich wypłacić do momentu aktywacji transakcji na łańcuchu ETH2.0.

Istnieją również zewnętrzne usługi stakujące, które obsługują staking od strony technicznej, w zamian za pewną opłatę. Zazwyczaj jest to procentowy udział w wypracowanych przez Twój kapitał zyskach.

Kilka popularnych usług tego typu to Bitcoin Suisse, Staked, LiquidStake bądź zdecentralizowany Rocket Pool.

Mam więcej niż 32 Ethery, co robić?

Staking przyjmuje tylko i wyłącznie wpłaty o wartości 32 Etherów. Jeśli masz ich więcej, to możesz je podzielić na kawałki po 32 ETH. Każdy z takich kawałków będzie potrzebował uruchomienia oddzielnego walidatora sieci. 

Jeśli Twoja nadwyżka Etheru nie jest podzielna przez 32 ETH to resztę, która Ci zostanie możesz umieścić w jednej z omawianych wcześniej usług stakujących. 

Ile można zarobić?

To zależy. Dwa główne czynniki to po pierwsze jaki procenty wszystkich Etherów będzie wykorzystywany w stakingu. Po drugie jak skutecznie będziesz walidował sieć.

Zanim omówię te dwa zagadnienia w szczegółach zwracam uwagę, że omawiam tutaj przychody jak będziemy otrzymywać od sieci w postaci nowych monet ETH. Pomijam za to koszty utrzymywania infrastruktury stakującej oraz zyski z opłat transakcyjnych w przyszłości.

Tak jak wspomniałem: głównym źródłem zysku dla stakujących są nowe monety ETH. Tworzenie nowych monet nazywane jest inflacją. Im więcej osób bierze udział w stakingu, tym protokół tworzy więcej nowych monet (mamy większą inflację). Ale jednocześnie mniejsza ilość monet przypada na pojedynczego walidatora. Oznacza to że przyrost nowych monet nie jest proporcjonalny do wzrostu ilości walidatorów. Największe stopy wzrostu będę więc przy małej liczbie walidatorów. Z kolej wysoka stopa zwrotu przyciąga nowych walidatorów, co zmniejsza zysk dla każdego z nich. Co jest super ważne w tym momencie, to świadomość że przez kilka do kilkunastu pierwszych miesięcy nie będziemy mogli wycofać naszych środków ze stakingu. Co to oznacza? Że po pierwsze w tym okresie stopa zwrotu będzie tylko i wyłącznie spadać. Po drugie, my nie będziemy mogli wycofać naszego kapitału, gdy stopa zwrotu spadnie poniżej zadowalającego nasz poziomu. Chyba że, do stakingu wykorzystamy rozwiązanie, które zapewnia nam płynność na atakowanym kapitale. Niektóre z nich omówimy podczas najbliższego praktycznego webinaru na temat stakingu.

Analitycy, szacują, że do stakingu zostanie wykorzystanie od jednego do pięciu procent istniejących Etherów. Co daje szacowaną stopę zwrotu na poziomie między 7 a 17 procent rocznie. 

Poniżej tabela obrazująca w jaki sposób liczba atakowanych Etherów wpływa na inflację w sieci oraz zarobki poszczególnych walidatorów.

Źródło: https://docs.ethhub.io/ethereum-roadmap/ethereum-2.0/eth-2.0-economics/#staking-rewards

Ryzyka związane ze stakingiem?

Ryzyk, który należy być świadomym, mamy kilka.

Pierwsze co się nasuwa na myśl: co jeśli coś pójdzie nie tak z tym całym Ethereum 2.0? Przestanie działać, rozsypie się z jakiś powodów? Czy odzyskamy wtedy środki?

Odpowiedź brzmi nie. Nie ma opcji wypłacenia z powrotem środków z depozytu. Jednak jeśli sieć Ethereum 2.0 by się posypała, to może wystartować jeszcze raz na podstawie tych samych depozytów. Jedyne co możemy wtedy utracić, to zysk wypracowany do momentu wysypania się nowej sieci. Chociaż ryzyka tego nie można wykluczyć, to jest ono znikome. Liczne opóźnienia z uruchomieniem Ethereum 2.0 brały się między innymi z chęci upewnienia się, że wszystko pójdzie jak należy. 

Kolejne ryzyko stakujących ma związek z bycie poprawnym walidatorem. Jeśli nie będziemy poprawnie wykonywać naszej pracy walidatora, to system ukaże nasz utratą części środków. Za co dokładnie może nas ukarać:

  • Niepoprawne stworzenie / zwalidowanie transakcji w bloku. Czyli gdy spróbujemy zrobić wałek, oszukać sieć.
  • Gdy system będzie nas wyznaczał do walidacja, ale nie będziemy wtedy online. Chwilowa nieobecność raz na jakiś czas nie grozi nam karą. Po prostu spadną nasze zyski (nie zarobimy, bo nie jesteśmy dostępni, gdy jest walidacja do wykonania). Jeśli nasza nieobecność w sieci będzie chronicznym problemem, to protokół ukarze nas za to utratą części środków.

Kolejne ryzyko wiąże się z tym, że nasz środki (wraz z wypracowanymi zyskami) będą niemożliwe do wypłaty przez kilka a może nawet i kilkanaście miesięcy. Będzie tak dlatego, że nowy łańcuch nie będzie początkowo w ogóle obsługiwał transakcji. Jedyną rolą będzie staking. Dopiero w kolejnych fazach zostanie uruchomiona funkcjonalność pozwalająca transferować środki. 

Tak więc zamrażamy nas kapitał na kilka, kilkanaście miesięcy (a może i dłużej). Przez ten czas nikt nie może wypłacić swojej puli. Możliwe są tylko nowe wpłaty. Co sprawia, że nasza stopa zwrotu maleje. Jeśli gdzie indziej moglibyśmy uzyskać wyższą stopę zwrotu, to nie będziemy mogli przetransferować naszych środków. Jeśli również w tym momencie cena ETH osiągnie poziom, kiedy chcielibyśmy je sprzedać, to nie będziemy mogli tego zrobić. Nie jest wykluczone, że płynność na zaatakowanych Etherach uzyskamy dopiero po szczycie wyczekiwanej na 2021 rok hossy na krypto. 

Na całe szczęście powstają rozwiązania starające się utrzymać płynność na naszy stakingu. O tego typu rozwiązaniach będziemy rozmawiać podczas najbliższego webinaru.

Praktyczny webinar

Zapraszam serdecznie na najbliższą niedzielę, na godzinę 15:00 na darmowy webinar, podczas którego głębiej wejdziemy w temat stakingu Ethereum 2.0.

HODLing jest najskuteczniejszą strategią zarabiania na Bitcoinie. Kupujesz gdy jest względnie tanio. Następnie czekasz kilkanaście miesięcy do kilku lat. I sprzedajesz na kolejnej bańce. W tym czasie Twój Bitcoin po prostu leży. I się kurzy.

Dzięki DeFi możesz jednak zaprzęgnąć go do pracy. Aby podczas tego okresu cały czas generował dla Ciebie dochód pasywny. I ten artykuł opowiada jak to zrobić. W bezpieczny sposób.

Świat zdecentralizowanych finansów (DeFi) otwiera przed nami szereg nowych możliwości. Przede wszystkim możemy wykorzystać posiadane przez nas długoterminowo kryptowaluty do generowania dodatkowego dochodu. Będąc cały czas ich posiadaczami, możemy umieszczać je w różnych protokołach DeFi w celu generowania dodatkowego zysku. 

Z Bitcoinem problem jest taki, że na jego blockchainie nie ma DeFi. Blockchain Bitcoina nie obsługuje bowiem smart contractów. Nie pozwala więc na tworzenie w oparciu o nie zdecentralizowanych produktów finansowych.

Na szczęście z ratunkiem przychodzi nam Ethereum. Które pozwala nam na przeniesienie naszego Bitcoina na ten blockchain (tokenizacja), a następnie umieszczenie go w sprawdzonych protokołach DeFi. Ostatnio również inne sieci umożliwiają przeniesienie tam Bitcoina i powstają tam projekty DeFi. Ale to na Ethereum cały czas mamy największe możliwości. I jest to najbardziej sprawdzony i godny zaufania ekosystem. Dlatego w tym artykule skupiam się wyłącznie na nim.

Tokeny Bitcoina na Ethereum

Na Ethereum mamy kilka popularnych tokenów Bitcoina. Niekwestionowanym liderem jest WBTC. Którego kapitalizacja przekracza już grubo miliard dolarów (co nadal jest tylko ułamkiem procenta całej kapitalizacji Bitcoina). Jest on także obsługiwany przez największą ilość protokołów DeFi. Daje nam więc największe spektrum do zarobku. Dlatego w tym artykule skupiamy się na zarabianiu przy pomocy WBTC. W oddzielnym artykule możesz poczytać o  innych tokenach Bitcoinach na Ethereum,

W tym miejscu wspomnimy jeszcze jak działa token WBTC. Jest on emitowany pod zastaw prawdziwego Bitcoina jeden do jednego. Proces emisji jest nadzorowany i przeprowadzany przez konsorcjum na którego czele stoi firma BitGo i w skład którego wchodzą topowe projekty kryptowalutowe oraz DeFi (takie jak np. Kyber, REN, Compound, Maker czy Uniswap). Chociaż emisja WBTC nie jest zdecentralizowane, to jest całkowicie transparentna. Każdy może sprawdzić, czy na bitcoinowych adresach systemu znajduje się odpowiednia liczbą Bitcoinów, z których utworzono jego stokenizowaną wersję na Ethereum. Jeśli chcesz poznać szczegóły na temat procesu tworzenia tokenów WBTC, zapraszam do odrębnego artykułu o WrappedBTC (WBTC).

Jak wejść w posiadanie Bitcoina na Ethereum?

Mamy dwa sposoby na to, aby wejść w posiadanie tokenów WBTC.

Pierwszą opcję jest wykorzystanie posiadanych przez nas Bitcoinów i utworzenia na ich podstawie tokenów WBTC. 

Druga opcja, to po prostu nabycie ich drogą kupna na giełdzie. Przyjrzymy się obu tym opcjom.

Transformacja posiadanych Bitcoinów w tokeny WBTC

Jest co najmniej kilka dróg na to, aby przetransformować posiadane przez nas Bitcoiny na tokeny WBTC. Pokrótce omówimy sobie trzy najpopularniejsze z nich.

WBTC Cafe

Jedna z opcji to skorzystanie z serwisu WBTC cafe, który pozwala nam samodzielnie przekonwertować nasze Bitcoina na tokeny WBTC. Po drodze korzystając z tokenu renBTC i maszyny wirtualnej REN). Operacja ta odbywa się bezpośrednio z naszego portfela Bitcoina na nasze portfel Ethereum. Wiąże się oczywiście z koniecznością pokrycia opłat transakcyjnych w obu łańcuchach. Oprócz tego zapłacimy też prowizję za samą wymianę. Koszty te są zmienne, system poinformuje Cię o ich aktualnej wartości przed rozpoczęciem transakcji. Zazwyczaj jest to około 0,5 procenta. To rozwiązanie prezentowałem podczas webinaru Bitcoin na Ethereum. WBTC Cafe umożliwia nam również przejście drogi powrotnej: od WBTC do BTC.

Coinlist

Kolejną z opcji jest skorzystanie z funkcji konwersji Bitcoinów w WBTC na jednej z giełd. Niekwestionowanym liderem w tej materii jest Coinlist, który jest jednym z głównych emitentów WBTC.

Jeśli chcemy przekonwertować nasze Bitcoin przy pomocy Coinlist najpierw musimy założyć konto na tej giełdzie. A następnie przejść pełen proces weryfikacji naszej tożsamości (KYC).

Następnie będziemy mogli wpłacić nasze Bitcoiny na giełdę. Gdy to nastąpi, interfejs giełdy umożliwi nam przekonwertowanie Bitcoina na WBTC. Za tą operację pobierana jest prowizja w wysokości 0,25 procenta. 

Coinlist umożliwia również powrót z WBTC do BTC.

Portfel imToken

Również niektóre portfele umożliwiają nam przeprowadzenie konwersji naszych Bitcoinów na WBTC. Jednym z nich jest portfel imToken. Umożliwia on przeprowadzenie takiej wymiany z poziomu interfejsu portfela. Wiąże się to z koniecznością dokonania transakcji w sieci Bitcoin, co sprawia że trwa to około godziny (konieczność potwierdzenia transakcji przez 6 kolejnych bloków transakcyjnych) oraz uiszczeniem opłaty dla górników. Będzie również naliczona drobna prowizja za konwersję BTC na WBTC. W przypadku mojej transakcji było to 0,65 procenta. 

Co zrobić, jeśli nie korzystamy z portfela imToken, a chcemy skorzystać z wbudowanej w niego funkcji konwersji BTC do WBTC?

Mamy tutaj dwie opcje. 

Pierwsza, to zaimportowanie swojego obecnego portfela przy instalacji imToken. Podajesz seed phrase swojego portfela, następnie w portfelu imToken masz do dyspozycji te same salda co w obecnym portfelu.

Druga opcja to utworzenie nowego portfela podczas instalacji imToken. Następnie przesłać na niego środki z naszego obecnego portfela, aby w imToken dokonać konwersji. Polecam tę opcję, jeśli na co dzień Twój Bitcoin rezyduje na portfelu sprzętowym. Podawanie seed phrase takiego portfela na innym urządzeniu niweluje dodatkowy efekt zabezpieczeń portfela sprzętowego.

Zakup WBTC na giełdzie

Druga opcja, to po prostu nabycie Bitcoina od razu pod postacią tokenu WBTC. Jest on dostępny na kilku większych giełdach. Na przykład na Binance czy Houbi w parach do BTC.

Można go też bezproblemowo zakupić za Ether czy stablecoiny na zdecentralizowanych giełdach takich jak Uniswap czy 1inch.exchange

Jak zarabiać na Bitcoinie w DeFi?

Mamy już naszego Bitcoina przeniesionego na Ethereum. Najwyższa pora umieścić go w którymś ze sprawdzonych protokołów zdecentralizowanych finansów i zacząć z niego czerpać dochód pasywny.

Jeszcze jedna uwaga, zanim zrobimy przegląd możliwości zarabiania na Bitcoinie w DeFi. Będzie to wymagało interakcji ze smart contractami, a więc potrzebujemy mieć token WBTC na portfelu, który obsługuje taką funkcjonalność. Ja polecam portfel Metamask, ponieważ jest on sprawdzony i obsługiwany przez wszystkie projekty DeFi. Jeśli korzystamy z portfeli sprzętowych, to większość z nich możemy zintegrować z Metamaskiem.

Korzystając z rozwiązań DeFi musimy być świadomi pewnych ryzyk z tym związanych. Dlatego, jeśli jeszcze nie czytałeś mojego artykułu na ten temat, to zrób to proszę teraz.

Dostarczanie płynności

Jedną z możliwości jaką daje nam DeFi, to wykorzystanie naszego wolnego kapitału do dostarczania płynności na zdecentralizowanych giełdach. W zamian za to otrzymując prowizję od handlujących na danej giełdzie. A często również tokeny protokołu, na rzecz którego dostarczamy płynności.

Jedną z opcji dla Bitcoina jest dostarczanie płynności dla pary WBTC/ETH na Uniswap. W zamian za to, oprócz prowizji od handlujących na tej parze, dostajemy również tokeny UNI. Pozwala to, na chwilę obecną, osiągnąć roczną stopę zwrotu na poziomie kilkunastu procent.

Chcąc zarabiać na dostarczaniu płynności musimy pamiętać o ryzykach z tym związanym. Największym z nich jest nietrwała strata (ang. impermanent loss). Wynika ona z modelu działania większości zdecentralizowanych giełd i sprawia, że jeśli stosunek ceny WBTC do ETH w momencie wychodzenia z naszej inwestycji będzie inny niż w momencie wchodzenia, to nasze zyski mogą być znacząco zmniejszone bądź nawet osiągniemy strate. Im większe odchylenie cenowe, tym większa nietrwała strata. 

Aby uniknąć ryzyka potencjalnej straty możemy udać się na platformę Curve Finance. Specjalizuje się ona w dostarczaniu płynności dla tokenów o silnie skorelowanej cenie. Będą to więc przede wszystkim stablecoiny dolara. Ale także różne tokeny Bitcoina na Ethereum. Obecnie są to stopy zwrotu na poziomie kilku procent rocznie. Bez występowania zjawiska nietrwałej straty.

Więcej szczegółów na temat zarabiania na dostarczaniu płynności dowiesz się z serii artykułów i webinarów:

Wykorzystanie Bitcoina jako zastawu

Druga możliwość to wykorzystania Bitcoina jako zastaw. Pod pożyczkę. A potem jej zainwestowanie w DeFi. Tutaj mamy kilka możliwości na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze mamy kilka sprawdzonych i bezpiecznych miejsc, gdzie możemy umieścić nasze Bitcoiny pod zastaw. Po drugie mamy kilka opcji co zrobić z zaciągnięta z tego tytułu pożyczką.

Zacznijmy od tego gdzie. Tutaj też ważne jest pytanie za ile. Ale przede wszystkim ile.

Pożyczki w świecie DeFi udzielane są pod zastaw nadmiarowy. Oznacza to, że musisz zastawić więcej niż chcesz pożyczyć. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to bez sensu. Ale jeśli mamy wolne Bitcoiny, które leżą i się kurzą, to może warto pozyskać z nich dodatkowy kapitał. Na różnych platformach będziemy mieli różne współczynniki minimalnego zastawu dla WBTC. Oto aktualne wartość dla trzech wiodących rozwiązań:

  • Maker (emisja DAI) – 150% (aby pożyć 100 USD trzeba zastawić WBTC o wartości co najmniej 150 USD)
  • Compound – 167% (aby pożyć 100 USD trzeba zastawić WBTC o wartości co najmniej 167 USD)
  • AAVE – 167% (aby pożyć 100 USD trzeba zastawić WBTC o wartości co najmniej 167 USD)

Widzimy więc, że emitując DAI mamy potencjał uzyskania największego dodatkowego kapitału inwestycyjnego. Do tego rozrachunku należy dodać jeszcze koszt pożyczki, czyli jak wysokie odsetki będziemy płacić. Ale to już zależy od aktywa, w którym będziemy brać pożyczkę i podlega dużej zmienności.  

Ale jeszcze bardzo ważna uwaga na temat wartości naszej pożyczki. Jeśli pożyczamy aktywa nie skorelowane cenowo z Bitcoinem, to nigdy nie bierzmy pożyczki o wartości zbliżonej do maksymalnej. To dlatego, że rynek krypto charakteryzuje się dużą zmiennością. I jeśli cena Bitcoina spadnie, sprawiając że wartość naszego zastawu spadła poniżej minimalnej wymaganej wartości, to nasz zastaw zostanie przez system wyprzedany, a my poniesiemy dodatkową stratę. Dla mnie zdroworozsądkowym progiem, który sprawia że mogę spać spokojnie po nocach, jest pożyczania połowy maksymalne wartości pożyczki. Stosuje to w przypadku pożyczania stablecoinów pod zastaw krypto. Dzięki temu moja pozycja jest bezpieczna, nawet jeśli rynek poleci o połowę w dół.

Jak już jesteśmy przy pożyczaniu stablecoinów, to przejdźmy teraz do drugiej kwestii. Co i po co pożyczamy pod zastaw tego Bitcoina.

Najczęsciej będą to stablecoiny, które potem możemy wykorzystać w różnych celach:

  • Umieścić je na wysoko oprocentowanych lokatach (np. mStable czy yearn vaults)
  • Dostarczać dla nich płynność, np. we wspomnianym wcześniej Curve.fi

Wyżej wspomniane opcje pozwalają nam zarobić od kilkunastu do kilkudziesięciu procent rocznie od pożyczonego pod zastaw Bitcoina kapitału. 

Jeśli jesteśmy bardzo optymistycznie nastawieni do wzrostów ceny Bitcoina, to możesz wykorzystać ten kapitał do stworzenia sobie na nim dźwigni. Kupując za pożyczone stablecoiny więcej Bitcoina. Pod zastaw którego, możesz wziąć kolejną pożyczkę. Ale jest to już zdecydowanie bardziej ryzykowne zagranie.

Jak podejść do tego praktycznie?

Przenoszenie Bitcoina na Ethereum było już tematem jednego z naszych webinarów. Pokazaliśmy tam, w jaki sposób możemy przenieść swoje Bitcoiny do świata zarabiania w DeFi za pomocą projektu wbtc.cafe. Oraz kilka opcji, co możemy z nim później zrobić. Tutaj odsyłam do płatnego zapisu z tego webinaru.

W najbliższą sobotę spotykamy się ponownie. Aby pokazać kolejne opcje na wygodne przenoszenie Bitcoina na Ethereum. A także nowe opcje zarobkowania nim. Bądź z nami na żywo w sobotę o 13:00, aby współdecydować o tym, które opcje z wymienionych powyżej pokazać. 

Zarówno w tym artykule, jak i podczas wspomnianych wyżej webinarów, wykorzystujemy zdobytą wcześniej wiedzę z szeregu innych webinarów. Zyskaj już teraz dostęp do zapisów ze wszystkich webinarów, aby bez skrępowania wykorzystywać sprawdzoną więdzę do zwiększania Twoich zysków. Wykup dostęp roczny bądź dożywotni. Tylko teraz w najniższych cenach.  

Zarabianie na dostarczaniu płynności w DeFi. Odsłona druga. Bo od pierwszej, sprzed paru miesięcy, zmieniło się sporo. Przede wszystko zwiększyły się zyski. Okazuje się, że na posiadanym przez nas krypto czy stablecoinach na spokojnie możemy zarabiać kilkadziesiąt procent rocznie. Więc po co te tokeny miałyby leżeć i się kurzyć? 

Uwaga! Artykuł zawiera sposób na otrzymanie dodatkowych tokenów UNI.

Jak działa dostarczanie płynności w DeFi?

Jeśli korzystałeś ze zdecentralizowanych DEXów takich jak Uniswap, Balancer czy 1inch, to zauważyłeś że korzysta się z nich inaczej niż z tradycyjnych giełd takich jak Binance czy BitBay.

Największą różnicą jest brak książki zleceń (ang. order book). Na tradycyjnych giełdach handlujesz z innymi ludźmi, kiedy Wasze zlecenia się ze sobą połączą. Ktoś chce kupić za tyle, za ile Ty chcesz sprzedać. Bądź odwrotnie.

Wspomniane wcześniej DEXy działają inaczej. Nie są oparte o order book, ale o model znany jako Automatic Market Maker. 

Z perspektywy użytkownika oznacza to, że korzystania z giełdy bardzo przypomina korzystanie z kantoru. Wszelkich transakcji dokonuje się po aktualnej cenie rynkowej. Nie handluje się bezpośrednio pomiędzy użytkownikami. A transakcja wymiany tokenów odbywa się na linii użytkownik <-> pula płynności.

Czym jest ta pula płynności? W dużym uproszczeniu jest to worek z tokenami. Najczęściej z dwoma. Czasem jest ich więcej, ale dla łatwiejszego zrozumienia skupimy się na najpopularniejszym przypadku, kiedy to w worku mamy dwa różne tokeny.

Każdy taki worek ma trzy kluczowe parametry:

  1. Ilość tokenów A znajdujących się w worku
  2. Ilość tokenów B znajdujących się w worku
  3. Aktualna cena wymiany tokenu A do tokenu B (i w drugą stronę).

Te trzy parametry są wykorzystywane przez model dokonywania transakcji. Model ten dostaje informacje o tym, że ktoś chce dokonać wymiany A na B. Dostaje info o tym, ile tokenów A ma zostać wymienionych i na podstawie aktualnej ceny wylicza, ile tokenów B dostanie handlujący w zamian. W międzyczasie algorytm przelicza wielkość transakcji na zmianę ceny. Ten algorytm jest kluczowym składnikiem systemu. Dzięki niemu wraz ze zmianą ilości tokenów w koszyku zmienia się ich aktualna cena wymiany. Jeśli ludzie wpłacają tokeny B, aby otrzymać A, to będzie to sprawiać, że token A będzie stawał się coraz droższy względem tokenu B. 

Aby te odchylenia cenowe nie były zbyt gwałtowne potrzebny nam jest głęboki worek. W którym będzie dużo tokenów A i B. Jeżeli worek będzie mały, to nawet stosunkowo niewielka transakcja (wartości setek czy tysięcy dolarów), jest w stanie znacząco odchylić cenę od rynkowej, co czyni ją nieopłacalną do przeprowadzenia. Dlatego chcemy mieć w naszym worku jak najwięcej tokenów. 

Potrzebujemy więc kogoś, kto wrzuci swoje tokeny.  Ale przecież nikt nie zrobi tego za darmo. Dlatego protokoły do wymiany tokenów DeFi przekazują prowizje od handlujących do dostarczycieli płynności. Dostarczyciele płynności to fachowa nazwa dla tych, co wkładają tokeny do worków. W zamian dostają prowizję od handlujących. Wspomnę jeszcze, że po angielsku nazywa się ich Liquidity Providers. Co jest często skracane do LP. Jak zobaczycie ten skrót gdzieś w kontekście DeFi, to na 99% będzie chodziło o wkładających tokeny do worków.

Przyjrzyjmy się teraz tym opłatą trafiającym do LP.

Dla przykładu na Uniswap opłata od wymiany tokenów to 0,3 procent wartości transakcji. 

Na Balancerze ten parametr zależy od worka. Różne pule płynności, różne zastawy tokenów mają różne opłaty. Zazwyczaj są to też ułamki procenta. W porywać do paru procent. 

Tak więc nasz zysk zależy od wielkości opłaty która będzie do niej trafiać. Wartość tych opłat będzie zależał od tego, jak duży jest obrót na danej parze tokenów. A procentowy zysk z takich inwestycji wyliczymy na podstawie stosunku średniego dziennego obrotu do wartości wszystkich tokenów w worku. Rozwinięcie tego na przykładowych liczbach znajdziesz w pierwszym artykule na temat zarabiania na dostarczaniu płynności.

Co było nie tak z zarabianie na dostarczaniu płynności?

Jak na razie wyłania nam się idealny obraz świata. Wrzucamy nasze monety do worka. W zamian za to dostajemy prowizje od handlująych. Pewny zysk, zaraz będziemy zamawiać Lambo w salonie.

No niestety nie. Nie ma tak prosto. Jest pewien haczyk, pewne zjawisko, które może albo znacząco ograniczyć nasz zysk bądź nawet sprawić, że stracimy na tym całym przedsięwzięciu. 

Ale jak to stracić? Dostajesz prowizje od handlujących to jak masz na tym stracić? To nie możliwe.

Możliwe. A nawet dość powszechne. To jak działa model Automatic Market Maker sprawia, że występuje w nim tzw. zjawisko nietrwałej straty (ang. impermanent loss). Nie będę tutaj wchodził w szczegóły, na czym dokładnie ono polega. To już zrobiłem w poprzednim artykule, do którego odsyłam zainteresowanych. Co musimy wiedzieć, to to, że nie trwała strata  występuje wtedy, gdy obecna cena pomiędzy tokenami A i B rózni się od ceny w momencie wpłacania naszych tokenów do worka. Im większe odchylenie ceny, tym mocniej oddziałuje zjawisko nietrwałej straty. Gdy wyjdziemy z worka płynności przy cenie znacznie różniącej się od tej w momencie wejścia, to okaże się, że wyjmujemy mniej niż włożyliśmy.

Jak tego uniknąć? Najprościej dostarczać płynność dla tokenów, które mają wobec siebie silnie skorelowaną cenę. Koronne przykłady to stablecoiny (np. DAI i USDC) czy różne tokeny Bitcoina (np. WBTC i renBTC). Ponieważ to jest bardzo proste, to robią tak właściwie wszyscy. Co sprawia, że w tych workach jest ogrom środków. A co za tym idzie stosunek dziennego obrotu do głębokości puli nie będzie zbyt korzystny. Nie możemy tutaj liczyć na kosmiczne stopy zwrotu.

Z drugiej strony możemy zająć się analizą poszczególnych coinów i przewidywać, że ich wzajemna cena albo się za bardzo nie zmieni albo wróci do obecnych poziomów za jakiś czas. Co do prostych zadań nie należy, więc pozostaje mi tylko życzyć Ci powodzenia.

Na szczęście w ostatnich miesiącach pojawiło się rozwiązanie tego problemu. A właściwie to nie rozwiązanie, tylko przysypanie.

Czym jest liquidity mining, który zmienia wszystko?

Jak się ma wystarczającą ilości pieniędzy, to jest się w stanie przysypać właściwie dowolną stratę. I właśnie na tej zasadzie opiera się popularny od paru miesiącu liquidity mining. 

Jego główną rolą jest przyciągnięcie do projektów nowego kapitału. Po to aby zapewnić w nim płynność. Czy to do udzielania pożyczek (np. Compound czy C.R.E.A.M)  czy też do zapewnienia odpowiedniego poziomu płynności do wymiany tokenów (Curve, Balancer, Sushi czy ostatnie także Uniswap).

Idea może się w poszczególnych projektach różnić szczegółami, ale myśl przewodnia jest następująca. Dostarczasz kapitał do naszego protokołu, a my dodatkowo wynagradzamy Cię naszym tokenem. Oprócz tego, że generujesz podstawowy przychód z działania protokołu (odsetki z lokaty czy prowizje od handlujących w pulach płynności), to także masz drugi strumień przychodu w postacie naszego tokenu.

I zazwyczaj ten strumień jest na tyle duży, że znacząco przewyższa ten podstawowy dochód. Czy też zasypuje, z górką, nietrwałą stratę.

Dla przykładu dostarczając tokeny do puli płynności Compound w protokole Curve możemy liczyć na dochód na poziomie kilku procent rocznie z samych opłat od handlujących. Nie najgorzej, nie najlepiej. Ponieważ w przypadku tej puli mamy do czynienia ze stablecoinami (cDAI, cUSDC), to ten podstawowy dochód nie podlega nietrwałej stracie. Nie ma więc czego zasypywać, ale protokoł od kilku tygodni wynagradza LPs (pamiętasz co znaczy ten skrót?) swoim tokenami. Z których zysk sięga kilkadziesiąt procent rocznie w stosunku do umieszczonego w protokole kapitału. Na chwilę obecną jest do do 70 procent rocznie. Co widzimy na załączonym poniżej obrazku.

Gdy już mamy rozpracowane podstawy zarabiania na dostarczaniu płynności do protokołów wymiany tokenów opartych o model Automatic Market Maker najwyższy czas przyjrzeć się tym protokołom.

Zaczniemy od głównego bohatera naszego pierwszego artykułu – giełdy Uniswap. Wtedy, gdy ją omawialiśmy, giełda ta nie miała wbudowanego mechanizmu liquidity miningu. Wspomnieliśmy tylko o tym, że niektóre projekty, jak na przykład Synthetix, wynagradzają swoimi tokenami za dostarczanie płynności do wybranych puli płynności na Uniswap. W ostatnim czasie sprawa jednak uległa zmianie, Uniswap wypuścił swój token UNI i rozpoczął proces liquidity miningu.

Potem opowiemy sobie o Balancerze, który od dobrych kilku miesięcy wynagradza dostarczycieli płynności swoimi tokenami BAL. 

By finalnie przejść do projektu Curve, który od miesięcy bryluje w dostarczaniu płynności i wymianie stablecoinów. A od paru tygodni również wynagradza LPs swoim tokenem CRV. Na chwile obecną jest to moja główna maszynka do robienia pieniędzy, gdzie roczne stopy zwrotu zbliżają się do 100 procent.

Uniswap

Lider, by nie powiedzieć ikona, zdecentralizowanych giełd na Ethereum. To ta giełda jest miejscem, w którym dzieją się spektakularne pompki i upadki mniej popularnych coinów. To na niej w pierwszej kolejności listowane są nowe tokeny. Głównie z trendu DeFi. I ich podróbki również. To ta giełda ma obecnie ponad miliard dolarów dziennego obrotu. I to ta giełda napędzała silne wzrosty projektów DeFi w połowie tego roku.

Można śmiało powiedzieć, że jest to jeden z filarów trendu DeFi. Dlatego też również ja poświęcam jej bardzo dużo miejsca. Artykuł o Uniswap był jednym z pierwszych na tym blogu. Również na samym początku darmowego kursu DeFi Masters tłumaczę i pokazuję, jak przeprowadzać handel na tej giełdzie.

Ciężko powiedzieć o kimś, że jest na czasie w krypto w 2020 roku, jeśli nie korzystał z Uniswapa. A Ci co skorzystali chociaż raz przed wrześniem 2020 roku zostali za to solidnie wynagrodzeni.

W połowie września Uniswap bowiem ogłosił wypuszczenie swojego tokenu UNI. A wraz z nim otwarcie programu liquidity miningu oraz wynagrodzenie swoich użytkowników. W dużej części była to odpowiedź na różne forki (kopie). Projekty, które wykorzystywały mechanizm działania Uniswap, ale dodatkowo wynagradzały LPs swoim tokenami. Sprawiając, że tam kapitał zarabiał znacząco więcej. Koronny przykładem takiego zjawiska jest SushiSwap.

Uniswap miał jednak pewien problem, który musiał przeskoczyć przed wypuszczenie swojego tokenu. W ostatnich miesiącach panuje bowiem moda na tzw. ‘‘fair launch’. O zjawisku tym pisałem przy okazji tekstu o yearn finance (YFI). W skrócie są to zasady dystrybucji tokenu, w których każdy ma takie sama prawa. Nie ma pozycji uprzywilejowanej dla twórców czy wczesnych inwestorów. I właśnie w tym duchu powstawały forki Uniswapa czy innych projektów DeFi. Niech główne projekty DeFi będą własnością społeczności, a nie nabijają kieszenie inwestorom VC, którzy sfinansowali ich rozwój. O tym finansowaniu rozwoju, to w sumie Ci krzykacze nie wspominali. Sami za to często zarezerwowali dla siebie znaczące pule tokenów, podczas oddawania protokołów w ręce społeczności. Chodząca hipokryzja, która często była zwykłym skokiem na kasę pod szlachetnymi sztandarami. Czego koronnym przykładem jest wspomniany już wcześniej SushiSwap.

I jak w takim środowisku wypuścić teraz token, w którym kilkadziesiąt procent będzie przypisana do zespołu i inwestorów? Do czego zespół Uniswap był zobligowany prawnie.

Trzeba przyznać, że Uniswap rozegrał to perfekcyjnie. Rozdając po 400 sztuk tokenów UNI, każdemu kto przed pierwszym września 2020 przeprowadził jakąkolwiek (nawet nie udaną) transakcję na giełdzie. Dzięki temu dziesiątki tysięcy użytkowników otrzymały za darmo równowartość kilku tysięcy złotych. A jak dostajesz takie pieniądze za nic, to nie zadajesz pytań. Jak Ty dostałeś średnią krajową za nic, to dlaczego twórcy i inwestorzy nie mieliby zarobić dziesiątek milionów. 

I mi się to bardzo podoba. Jestem za tym, aby wynagradzać twórców za ich innowację. Tak samo jak inwestorów, którzy sfinansowali tą innowację. A jeszcze bardziej podoba mi się wynagradzanie wczesnych użytkowników. Czego mi zabrakło np. w Compoundzie, który nie wynagrodził w żaden sposób osób, które dostarczały tam swój kapitał przed wprowadzeniem tokenu COMP. 

Przejdźmy teraz do tematu wynagradzania za dostarczanie płynności. 

Tutaj również dystrybucja UNI była wsteczna. Część z tokenów (4,92%) została przeznaczona dla tych, którzy do tej poli dostarczali płynności na tej giełdzie. Tutaj dystrybucja wygląda tak samo jak w przypadku tokenów dla użytkowników. Wchodziłeś na stronę Uniswapa i tam mogłeś odebrać swoje tokeny. Ich ilość zależała od tego jak dużo dostarczałes tej płynności, przez jak długi czas i jaki był udział Twojej płynności w całości płynności giełdy. 

Zaraz też ruszyła dystrybucja tokenów na bieżąco, dla obecnych dostarczycieli płynności. Na chwilę obecną są to cztery pule płynności:

  • ETH/DAI
  • ETH/WBTC
  • ETH/USDT
  • ETH/USDC

Po miesiącu, 17 października, społeczność (właściciele tokenów UNI) przejmie kontrolę nad protokołem oraz zasadami dystrybucji tokenów. Będziemy mogli wtedy spodziewać się dodania kolejnych puli płynności wynagradzanych tokenami UNI.

Po pół roku społeczności zyska również prawo, do modyfikacji prowizji na giełdzie. Możemy się wtedy spodziewać, że część z prowizji od handlujących (0,3%) zacznie być wypłacana posiadaczom tokenów UNI.

Proces dostarczania płynności na Uniswap pokazaliśmy w praktyce podczas webinaru Zarabianie na dostarczaniu płynności.

Balancer

Nie tak popularny protokół zapewniania płynności jak Uniswap, aczkolwiek równie ciekawy. Od poprzednika różni go kilka ciekawych cech:

  • Możliwość umieszczania w workach od 2 do 8 różnych tokenów. 
  • Możliwość ustalania dowolnych proporcji pomiędzy tokenami w worku. Możemy na przykład stworzyć pulę płynności dla trzech tokenów A, B i C.  A ma stanowić 80 procent wartości worka, B 15 procent, a C 5 procent
  • Gdy ktoś wykonuje handel, protokół tak dobiera pule płynności, aby balansowały one się wzajemnie. 
  • Każda pule ma oddzielnie ustalana prowizje od wymiany. Płacą ją handlujący na rzecz LPs
  • Oprócz publicznych puli płynności można też tworzyć prywatne. Wtedy ograniczamy osoby, które mogą stać się jej dostarczycielami płynności. Możemy również manipulować składem i proporcjami tokenów w naszym worku

Oprócz prowizji od handlujących do LPs trafiają również tokeny BAL. Początkowo były one przydzielana do wszystkich puli płynności. Prowadziło to jednak do nadużyć. Tworzone pule płynności dla nic nie wartych gównocoinów, tylko po to, by w ten sposób pozyskiwać tokeny BAL i zarabiać na ich sprzedaży na rynku. Dlatego po pewnym czasie wprowadzono tak zwane whitelisty. Dana pula płynności musi się na niej znaleźć, aby partycypować w dystrybucji BAL.

Czasami oprócz nagrody wynikającej z prowizji od handlujących oraz otrzymania tokenów BAL pojawia się jeszcze jedna forma zarobkowania. Dodatkowa nagroda od projektu, który chce wykorzystać Balancer do zapewnienia płynności dla swoich tokenów. Z reguły jest to najpoważniejsza część z naszych zysków. Tak to ma miejsce np. w przypadku zapewniania płynności dla tokenów z ekosystemu mStable (mUSD oraz MTA). To właśnie na ich przykładzie pokazaliśmy w praktyce proces dostarczania płynności na Balancerze podczas webinaru Lokaty DeFi – mStable. Od miesięcy generują one stopy zwrotu na poziomie od kilkudziesięciu do ponad stu procent rocznie.

Curve

Curve to jeden z fundamentów rozkwitu trendu DeFi w ostatnich miesiącach. Specjalizuje się on w zapewnianiu płynności dla tokenów o stabilnych względem siebie cenach. Mogą to być na przykład stablecoiny dolara czy tokeny Bitcoina na Ethereum.

W Curve możliwe jest tworzenie worków z płynności dla dwóch bądź więcej tokenów. Ważne jest to, żeby te tokeny były względem siebie stabilne cenowo. Model wyliczania wpływu zmiany proporcji tokenów w worku na ich cenę używany przez Curve sprawdza się znakomicie właśnie przy tego rodzaju tokenach. W wyniku tego modelu oraz dużej nagrody za dostarczanie płynności jest to jeden z najpopularniejszych projektów DeFi. Jego płynność przekracza obecnie miliard dolarów, a dzienne obroty to setki milionów.

Jeśli o nagrodach dla dostarczycieli płynności mowa, to są one dość okazałe. Są one wypłacane w tokenie CRV, który następnie może być wykorzystywany w czterech celach:

  1. Zarządzanie protokołem
  2. Optymalizacja swojego zysku z dostarczonej płynności
  3. Partycypowanie w zyskach z prowizji od wymieniających tokeny
  4. Sprzedaż na rynku, aby osiągnąć zysk tu i teraz

Jeśli chodzi o zarządzanie protokołem, to możemy tutaj partycypować w podejmowaniu decyzji na temat działania protokołu. Można akceptować bądź odrzucać nowe pule płynności bądź decydować o rozdziale tokenów CRV pomiędzy istniejące pule. Aby partycypować w zarządzaniu protokołem musimy zamrozić nasze tokeny CRV na pewien czas. W zamian za to dostajemy tokeny veCRV, którymi możemy brać udział w zarządzaniu. Im dłuższy czas zamrożenia naszych tokenów, tym większą ilość tokenów veCRV otrzymamy. Tym samym większa będzie nasza siła głosu.

Tokeny veCRV mogą być również wykorzystane do zwiększenia naszego zysku z dostarczania płynności. Umieszczając je w odpowiednim smart contracie możemy otrzymać specjalny mnożnik, zwiększający nasz udział w dystrybucji tokenów CRV. Maksymalnie może to być dwa i pół raza więcej niż dla zwykłego zjadacza chleba, który po prostu wrzuci swoje tokeny do puli płynności na Curve.

Ostatnio został wprowadzony kolejny mechanizm generowania zysku dla posiadaczy tokenów veCRV. Wprowadzona tzw. administration fee. Oprócz tego, że prowizja od wymieniających tokeny przy pomocy Curve trafia do LPs, to jej drobna część trafia do puli, która jest następnie rozdzielana wśród posiadaczy tokenów veCRV. Generując stopę zwrotu na poziomach powyżej 100 procent rocznie.

Finalna opcja, możemy po prostu regularnie odbierać nasze nagrody w postaci tokenów CRV i sprzedawać je na rynku. Wychodząć do wybranego stablecoina dolara czy naszego ulubionego krypto.

Praktyczna strona zarabiania na dostarczaniu płynności w tych trzech protokołach będzie tematem naszego najbliższego webinaru. Ze szczególnym zagłębieniem się w Curve, które jest rozwiązaniem najbardziej złożonym, ale też potencjalnie najbardziej zyskownym.

Jak w praktyce wykorzystać token CRV aby zrobić z Curve maszynkę do generowania pieniędzy pokazywaliśmy podczas jednego z webinarów. Tutaj możesz wykupić do niego dostęp, ale to się nie opłaca – lepiej wykupić dostęp do wszystkich webinarów, zamkniętej społeczności oraz innych bonusów.

O projekcie Yearn.Finance było w ostatnich tygodniach głośno. No może nie do końca o projekcie. Bardziej o jego tokenie YFI, który po zaledwie kilku tygodniach swojego istnienia osiągnął wycenę rynkową powyżej miliarda dolarów. A za jedną monetę płacono już prawie 40 tysięcy dolarów. My dzisiaj przyjrzymy się trochę temu tokenowi. Jego dystrybucji oraz roli jaką odgrywa. Ale przede wszystkim przyjrzymy się samemu projektowi. Bo jest on niezwykle ciekawy. Jego główną misją jest automatyzacja inwestycji w DeFi oraz optymalizacja zysku z naszego kapitału.

Krótka historia

Chociaż o projekcie zrobiło się głośno dopiero po emisji tokenu YFI w połowie lipca 2020, to projekt ten ma za sobą trochę dłuższą historię. Projekt ten zagościł na scenie DeFi na początku tego roku. Pod delikatnie inną nazwą: iEarn Finance.

Od początku powstania projektu, jego misją było optymalne wykorzystanie kapitału w DeFi w celu osiągnięcia maksymalnej stopy zwrotu. Cel bardzo szczytny, nie ma co ukrywać.

Na starcie nie było to nic poważnego. Twórca projektu Andre Cronje pisał i rozwijał go sobie w wolnych chwilach. Finansując rozwój i audyty bezpieczeństwa z własnych środków. Robiąc to bardziej z ciekawości i zajawki, niż z myślą o stworzeniu poważnego projektu, który za kilka miesięcy stanie się fundamentem i ikoną trendu DeFi.

Jednak zanim dojdziemy do etapu stawania się ikoną, to przejdziemy najpierw do przełomu lutego i marca tego roku. Był to czas, kiedy to przez protokoły DeFi przeszła fala ataków z wykorzystaniem pożyczek błyskawicznych (ang flash loans) 1 1. Pożyczki błyskawiczne (ang. flash loans) to unikalna wartość oferowana w zdecentralizowanych finansach. Wykorzystuje ona specyfikę działania sieci blockchain i polega na udzielaniu pożyczki, która musi być zwrócona w tej samej transakcji, w której jest zaciągnięta. W wyniku czego nie ma ryzyka jej nie spłacenia, a co za tym idzie nie ma konieczności umieszczania zastawu. Więcej na ten temat dowiesz się z nagrania na moim kanale YouTube. × . Pod koniec lutego społeczność zwróciła uwagę na pewną transakcję, która mogła świadczyć o tym, że również i iEarn padł ofiarą ataku. Hipoteza ta przed długi czas pozostawała bez odpowiedzi ze strony Andre. Co prowadziło do eskalacji sporu.

Z jednej strony społeczność wymagała pełnej dyspozycyjności i transparentności. Bycia gotowym na reakcje 24 godziny na dobę. Czy to na rzeczywiste ataki hakerskie czy na wątpliwości ze strony społeczności.

Z drugiej strony mamy samotnego Andre, który rozwija projekt samodzielnie. Bez wsparcia inwestycyjnego ze strony funduszy venture capitals. Bez zespołu i budżetu na marketing, PR czy support. Jednoosobowa armia, która robi co może, ale cały czas ktoś ma do niego pretensje. 

Z tego okresu pochodzi poniższy Tweet. Obecnie przyjęty na profilu Andre:

W wyniku tego zamieszania Andre odpuszcza sobie DeFi. Nie czuje się doceniony za pracę którą wykonuje. Co więcej, cały czas musi odpierać ataki i krytykę. Ma najnormalniej w świecie dość. Zaprzestaje prac nad projektem i publicznie wypisuje się z toksycznego jego zdaniem trendu DeFi. 

Jednak w swoim postanowieniu nie wytrwał zbyt długo. I po kilku tygodniach wraca do rozwijania projektu.

Token YFI, czyli Bitcoin wśród DeFi

Mija trochę czasu i jesteśmy w połowie lipca 2020. Kiedy to Andre ogłasza premierę, jak sam twierdzi, bezwartościowego tokenu YFI. I robi to w bardzo ciekawy sposób, nazywany jako ‘fair launch’. 

Głównym założeniem były jasne i uczciwe zasady dystrybucji tokenu. Nikt nie był tutaj uprzywilejowany. Nie było specjalnej puli dla autora czy ewentualnych wczesnych inwestorów. Wszystkie tokeny trafiały do otwartej dystrybucji. Zupełnie tak samo, jak to miało miejsce w Bitcoinie. Gdzie każdy pojedynczy Bitcoin został wykopany przez sieć. I każdy mógł od samego początku przystąpić do kopania.

Dystrybucja tokenów YFI odbyła się pośród osób, które wykorzystywały swój kapitał w ekosystemie yearn w okresie dystrybucji (który trwał tydzień). Proporcjonalnie do wykorzystywanego kapitału.  Co sprawiło, że natychmiast do projektu zaczął spływać dodatkowe środki. Zwiększając w okresie dystrybucji wartość środków ulokowanych w ekosystemie niemal 50 razy!

Co ciekawe wartość ta po zakończonej dystrybucji oczywiście spadła. Jednak potem znowu zaczęła rosnąć. I obecnie jest na poziomach znacząco wyższych niż w momencie dystrybucji tokenu. Dlaczego tak się dzieje?

Przede wszystkim dlatego, że yearn to bardzo użyteczny projekt. Możemy go potraktować jako nakładkę na inne projekty DeFi, która szuka optymalnej stopy zwrotu z umieszczonego w aplikacji kapitału. Możemy użyć stwierdzenia, że jest to nowoczesny, zdecentralizowany, oparty o smart contracty, fundusz inwestycyjny. Więcej o tym, jak możemy wykorzystać yearn do pomnażania naszego majątku opowiem za chwilę. Skupmy się jeszcze na chwilę na samym tokenie YFI i jego uczciwej dystrybucji.

W momencie tworzenie tokenu twórca projektu przyjął założenie, że jest on bezwartościowy. Posłuży on do zaangażowanie społeczności w rozwój projektu i oddanie w jej ręce kontroli nad nim. I tak też się stało. Po tokeny YFI, wraz ze swoim kapitałem, ruszyło wielu czołowych przedstawicieli trendu DeFi. Ponieważ każdy otrzymywał tokeny na takich samych zasadach, to wśród posiadaczy tokenów bardzo szybko powstała głęboka więź i utożsamianie się z projektem. Bardzo szybko wytworzyła się silna społeczność. Traktująca projekt jako swój. Chętna do wspólnej pracy nad jego rozwojem. Co doprowadziło do rozwoju samego projektu, jak i było motorem napędowym do wzrostu wartości samego tokenu.

Drugim motorem napędowym ceny tokenu jest ewolucja jego roli. Tak jak wspomniałem wcześniej projekt staje się powoli zdecentralizowanym, opartym o smart contracty funduszem inwestycyjnym. Funduszem, który pobiera prowizje od zysku przez niego wypracowanego. 

Zysk ten będzie finansował rozwój ekosystemu. A nadwyżka będzie dystrybuowana pomiędzy posiadaczy tokenów YFI, którzy wykorzystują je do współdecydowania o projekcie 2 2. Więcej dowiesz się z anglojęzycznego artykułu YEARN + $YFI Revenue Model Explained w serwisie learnyearn × .

Jak wykorzystywać Yearn.Finance do optymalizacji naszego zysku w DeFi?

Ekosystem cały czas się rozwija. W tej sekcji przedstawie dwa sposoby wykorzystania yearn do optymalizacji zysku i minimalizacji kosztów przy korzystaniu z DeFi.

Jeśli jednak mowa o ryzyku, to warto wspomnieć, że każdy dodatkowy smart contract z którego korzystamy to potencjalne dodatkowe ryzyko technologiczne. Ryzyko, że ten dodatkowy smart contract może zawierać jakieś błędy, których wykorzystanie może zaowocować utratą naszych środków. Korzystając z yearn optymalizujesz swój zysk, poświęcony czas i zaangażowanie, a także koszty przeprowadzanych transakcji. Zwiększasz za to swoje ryzyko technologiczne. Więcej o ryzykach związanych z korzystaniem z projektów DeFi dowiesz się podczas darmowego kursu DeFi Masters. Miej to na uwadze, zanim zaczniesz korzystać z rozwiązań oferowanych przez projekt. 

yEarn

To do tego wszystko się zaczęło. Proste strategie inwestycyjne, w których umieszczamy dany token. Następnie Yearn szuka dla nas najlepszego miejsca do jego umieszczenia (lokaty / pule płynności). I tam wypracowuje dla nas najlepszy zysk. Można to w jednym zdaniu podsumować jako umieszczanie naszego coina na zawsze najlepiej oprocentowanej lokacie. A więc mechanizm podobny do tego w protokole IDLE, o którym już nieraz wspominałam na moim kanale na YouTube.

yVaults

Bardziej zaawansowane strategie inwestycyjne. Tutaj nasz coin nie jest po prostu wrzucamy na jakąś lokatę. Na której mamy kilka bądź kilkanaście procent odsetek rocznie. Vaulty obsługują różne strategie inwestycyjne. Wśród nich również liquidity mining. Czyli wynagradzanie kapitału poprzez dystrybucje własnego tokenu. Wtedy taki pozyskiwany token jest regularnie sprzedawany, zwiększając tym samym ilość naszego coina w Vault.

Mamy też Vaulty, gdzie nasz coin jest zastawiany jako zastaw w którym z protokołów DeFi. Następnie w oparciu o ten zastaw brana jest pożyczka, które jest następnie wrzucona do jednego z Vaultów. Zysk z tego procederu wykorzystywany jest do zakupu tokenów, które były przez nas wpłacane. Strategie te nazywane są Delegated Vaults i służą do wyciągania dodatkowego zysku z hodlowanego przez nas krypto.

Omówimy to na przykładzie wprowadzonego niedawno Vaultu yETH:

  • Wpłacamy Ether (ETH)
  • Ether ten trafia do wspólnej puli i jest następnie umieszczany we wspólnym skarbcu MakerDAO. Tam wykorzystywany jest do emisji DAI. Przy współczynniku zastawu na poziomie 200%. Minimalny poziom wymagany przez Maker’a to 150%. System ma więc bufor 25% spadku ceny ETH na wyrównanie swojego poziomu zadłużenia. 
  • Tak wyemitowane DAI trafiają do kolejnego Vaulta yDAI. Jest to optymalna strategia zarabiania na DAI. W tej strategii DAI trafia do puli płynności protokołu Curve.fi, gdzie na opłatach transakcyjnych oraz dystrybucji tokenu CRV wypracowuje zyski na poziomie kilkudziesięciu procent rocznie.
  • Zysk wypracowane przez DAI służą do skupowania ETH. W wyniku tego z biegiem czasu za 1 token yETH (token udziały w Valucie ETH) dostajemy coraz więcej ETH.

Vaults są dobry rozwiązaniem dla osób, które długoterminowo chcą utrzymać wysokie stopy zwrotu ze swojego kapitału. Bez potrzeby poświęcania czasu na obserwowanie rynku i szukanie najlepszych okazji. Po prostu wrzucasz swoje środki do Vaulta i o resztę martwi się system. Oczywiście na rynku mogą się pojawić krótkoterminowo bardziej zyskowne opcje wykorzystania Twojego kapitału. Jeśli lubisz samodzielnie wyszukiwać nowych rozwiązań, to yVaults nie są dla Ciebie. To raczej taki hodling na sterydach: mam token X, wpłacam go i chcę go za jakiś czas wypłacić więcej. Bez żadnego myślenia i wysiłku z mojej strony. Drugi powód to optymalizacja opłat transakcyjnych na Etherem. O czym opowiemy sobie w kolejnym rozdziale.

Koszty i opłaty

Tak jak wcześniej wspomniałem, yVaults działają w ten sposób, że my po prostu wpłacamy pieniądze, a system wykonuje cały szereg operacji, mających na celu optymalizację naszego zysku. Te poszczególne operacje to blockchainowe transakcje, w wyniku których yearn wchodzi w interakcje z innymi protokołami DeFi. A transakcje blockchainie to konieczność uiszczania opłaty za nie. Opłaty te ostatnimi miesiącami są wysokie. Kto więc za to płaci?

Wszyscy i nikt. yearn ma bardzo przemyślany i korzystny model rozliczania kosztów opłat dla górników.

Jako użytkownik dokonujemy tylko dwóch transakcji. Wpłaty bądź wypłaty środków. 

Co jest ważne te transakcje użytkownika nie są powiązane z operacjami rebalansowania puli i czerpania zysków. Taka operacja może być bowiem dość skomplikowana, a co za tym idzie kosztowna. Opłaty transakcyjne mogą iść wtedy w dziesiątki czy nawet setki dolarów. Nikt nie chce pokrywać takich kosztów z własnej kieszeni. Zwłaszcza jeśli wpłaca niewielką kwotę. I na szczęście w yearn nie ma takiej potrzeby.

Nasze transakcję wpłaty i wypłaty są odpowiedzialne bowiem wyłącznie za wpłatę i wypłatę naszych środków. Są więc stosunkowo proste i małe.. W celu podjęcia innych działań uruchamiana jest oddzielna meta transakcja, za którą gas jest opłacony z ogólnej puli całego Vaulta. Tutaj szczególny plus odczują inwestorzy o mniejszym kapitałem. Bowiem nasz udział w opłatach transakcyjnych będzie wprost proporcjonalny do naszego udziału kapitału w ogólnej puli Vaulta. Procentowo za rebalans i optymalizację naszej pozycji zapłacimy tyle samo co wieloryby wrzucające dziesiątki milionów dolarów. Vivat równość i sprawiedliwość!  

Po drugie te wszystkie transakcje są dokonywane dla wszystkich uczestników Vaulta jednocześnie. A ponieważ wysokość opłat transakcyjnych nie zależy od wartość transakcji (tylko od jej złożoności), to jako grupa płacimy za to tyle samo, co każdy z nas płaciłby z osobna. To się nazywa optymalizacja kosztów. 

Aby system był w stanie pokrywać koszty gasu przy przeprowadzanych transakcjach potrzebuje na to specjalnego budżetu. W tym celu pobierana jest opłata 5 procent od wypracowanego przez Vault zysku 3 3. Warto też przeczytać wyjaśnienie opłat na twitterze projektu. × .

Przy wypłacie z Vaults pobierana jest opłata 0,5 procenta od wartości wypłacanego kapitału. Możemy być więc stratni, jeśli wrzucimy nasz kapitał tylko na chwilę. Zanim zdąży on dla nas wypracować to 0,5 procenta.  

To nie wszystko…

Ekosystem yearn rozwija się na bardzo dynamicznie. Właśnie są uruchamiane bądź dopiero rozwijane kolejne zdecentralizowane produkty finansowe. Wśród nich między innymi:

  • Zdecentralizowane ubezpieczenia swojego kapitału ulokowanego w DeFi. Obecnie liderem tego rynku jest Nexus Mutual, o którym mówiliśmy podczas webinaru DeFi dla zaawansowanych, część 1. yinsure w przeciwieństwie do Nexusa nie wymaga przeprowadzenia procesu KYC. Interesujący będzie też model polisy, który będzie uwzględniał stałą tygodniową składkę, umożliwiając jednocześnie wypisanie się z ubezpieczenia w dowolnym momencie.
  • yswap – automatic market maker pozwalający na dostarczanie płynności dla tylko jednego tokenu
  • ytrade – arbitraż pomiędzy stablecoinami z dźwignią

YFI to z pewnością ekosystem, któremu warto się przyglądać. Powstają tam bardzo ciekawe produkty ułatwiające korzystania z DeFi i optymalizację zysków. Praktycznemu wykorzystaniu yearn do optymalizacji naszych zysków z DeFi będzie poświęcony najbliższy sobotni webinar. Tutaj są darmowe zapisy.