Głębsze spojrzenie

Sieć Fantom jest jedym z najjaśniejszych elementów kryptowalutowego nieboskłonu ostatnich tygodni. Natywny token sieci FTM dzień po dniu robi nowe ATH, a interesujące projekty z tego systemu pozwalają zarabiać jeszcze więcej. W tym artykule przedstawię Ci trzy projekty, które generują dla mnie trzy, a nawet czterocyfrowe stopy zwrotu.

O ryzykach

Zanim jednak zaczniemy zarabiać miliard monet to musimy być świadomi ryzyk z tym związanych.
Korzystanie z DeFi wiąże się z szeregiem ryzyk. Może się okazać, że smart contract zawierał błędy. Tokenomia tokenu bądź design protokołu zostały źle zaprojektowane. Albo twórcy projektu mieli złe intencje i zostawili sobie furtkę, do wyprowadzenia Twoich środków.

Każda z tych sytuacji może sprawić, że zamiast zarobić, to stracisz. Być może nawet wszystko. Szersze zrozumienie tych ryzyk zyskasz dzięki lekturze tego artykułu

Korzystając z omawianych poniżej projektów bądź świadom, że są one względnie nowe. Ich staż można liczyć w tygodniach. Wprawdzie dwa z nich są forkami sprawdzonych rozwiązań z Ethereum (AAVE oraz Balancer). Ale nie można mieć pewności, że przy forkowaniu coś nie poszło nie tak. Tak więc ostrożnie, raczej nie wrzucaj tutaj całych oszczędności swojego życia.

Beethovenx

Beethoven-x to klon dobrze znanego nam z Ethereum Balancera. Jest to więc specyficzny DEX, w którym możemy zarabiać na dostarczaniu do niego płynności. Przypomnijmy sobie na czym polega specyfika tego projektu i jego pul płynności:

  • W pulach płynności może być więcej niż dwa tokeny
  • Wartość poszczególnych tokenów w puli nie musi być taka sama. Różne tokeny mogą mieć różne wagi. Na przykład pula The Classic Trio składa się w 50 procentach z BTC, 30 procentach z ETH oraz w 20 procentach z USDC
  • Istnieją też specjalne pule w których wagi mogą być zmienne w czasie. Mają one specjalne zastosowanie przy uruchamianiu płynności dla nowych projektów. Rozwiązanie to pozwala zminimalizować skutki zjawiska pump and dump nowych tokenów przez boty.

Jak na każdym DEXie zarabiamy tutaj na prowizjach, które płacą na naszą rzecz handlujący. 

Oprócz prowizji będziemy również wynagradzani natywnym tokenem protokołu BEETS. W wyniku tego na dostarczaniu płynności możemy zarabiać od prawie 40 procent na stablecoinach do ponad 700 procent w pulach płynności dla samego tokenu BEETS.

Geist

Drugi nasz bohater to również fork znanego i sprawdzonego rozwiązania z Ethereum. Tym razem skopiowano protokół pożyczkowo-lokatowy AAVE. Do którego dodano dodatkową funkcjonalność generowania 4 cyfrowego yieldu dla posiadaczy governance tokenu protokołu. 

W protokole tym z jednej strony możemy umieścić nasze krypto czy stablecoiny na lokacie. Z drugiej strony ktoś może je sobie pożyczyć. Po to, aby zarobić na nich gdzie indziej więcej. Płacąc nam za to odsetki. Mogę one wynieść do kilku procent rocznie. Nic specjalnie atrakcyjnego. Ale…

Oprócz odsetek od pożyczających jesteśmy również wynagradzani tokenami protokołu. Nagroda za lokaty, w formie tokenu GEIST, będzie wynosiła kolejne (nawet większe) kilka procent. Mamy już więc często kilkanaście procent w skali roku. Nie najgorzej, ale też nie najlepiej. Lepiej będzie, jak zdamy sobie sprawę, że nie tylko lokaty są wynagradzane tokenem GEIST. Pożyczki również. Jak się przyjrzymy z bliska odsetkom, jakie płacimy za pożyczki oraz nagrodą za nie, to zdamy sobie sprawę, że możemy znaleźć takie tokeny, gdzie nagroda jest większa niż odsetki. Czyli zarabiamy na wzięciu kredytu. Który potem znowu umieszczamy na lokacie. Generując dodatkowy zarobek. I zwiększając swoją zdolność kredytową, aby znowu wziąć pożyczkę, za którą nam płacą. By znowu umieścić ten kapitał na lokacie. I takie cykle możemy sobie powtarzać kilka, kilkanaście razy. Osiągając przy tym rentowność na poziomie kilkudziesięciu procent. Przy czym musimy pamiętać, że zarówno odsetki jak i nagrody w tokenie GEIST podlegają zmienność.

W kontekście nagród w tokenie GEIST musimy być świadomi jeszcze jednej rzeczy. Całość tej nagrody możemy wypłacić dopiero po trzech miesiącach. Jeśli decydujemy się to zrobić wcześniej, to wypłacamy sobie tylko połowę. Co się dzieje z drugą połową. Trafia ona do stakujących GEIST. I tutaj są dwie opcje:

W zwykłym stakingu możemy zarabiać ponad 60 procent. Jednocześnie, w dowolnym momencie możemy wypłacić nasz kapitał.

Mamy też drugą opcję, gdzie musimy zamrozić nasze GEIST na trzy miesiące. Wtedy nasza roczna stopa zwrotu będzie wynosiła ponad 1 200 procent. To właśnie tutaj trafiają nieodebrane połówki GEIST z nagród dla lokat i pożyczek. Drugim źródłem przychodu są opłaty na rzecz protokołu. Są one pobierane w tokenach w których są udzielane pożyczki i w takiej formie też trafiają do nas. Jednak to token GEIST jest głównym źródłem naszego przychodu. I będziemy podatni na jego zmienność cenową. W ciągu pierwszych tygodni token ten znacząco spadał, ostatnio stabilizując w miarę swoją cenę w przedziałach między 1-2 USD.

Inne źródło czterocyfrowego yieldu w tym projekcie to dostarczanie płynności dla GEIST w parze z FTM.

Tomb

Ostatni nasz bohater jest projektem unikatowym. Nie jest to kopia czegoś z Ethereum. Ale autorskie rozwiązanie. Którego twórcą podobno jest nasz rodak.

Jest to model oparty o mechanizm seigniorage.
Walutą tutaj jest TOMB, który ma podążać za ceną FTM. A najlepiej, jakby cena TOMB była większa niż FTM. Dlaczego? Ponieważ system wtedy drukuje nowe monety TOMB. W teorii po to, aby zwiększyć podaż i zbić cenę z powrotem do 1 FTM. W praktyce po to, aby udziałowcy systemu mogli na nim zarobić. A zarabiają dlatego, że część dodruku trafia do tych osób, które zastakowały swoje udziały (TSHARE). Druga część dodruku służy do skupienia z rynku TBOND. Są to tokeny, które pomagają ekosystemowi wrócić do pegu, gdy TOMB jest wart mniej niż jeden FTM.

Jak odbywa się ten dodruk:

  • Mamy sześciogodzinne okresy, nazywane epokami
  • Jeśli w danej epoce średnia cena TOMB była powyżej 1 FTM, to następuje dodruk
  • Im większe odchylenie ceny, im TOMB droższy w stosunku do FTM, tym większy dodruk.
  • Nowe TOMBy trafiają do stakujących TSHARE oraz do skupu TBOND
  • Swoje TSHARE można wypłacić dopiero po 6 epokach od umieszczenia ich w systemie
  • Odebranie wydrukowanych TOMBów sprawia, że:
    • Kolejne będzie można wykonać dopiero za 3 epoki (ale cały czas naliczają się nam nowe TOMBy, jeśli trwa drukowanie)
    • Nasz TSHARE będziemy mogli wypłacić dopiero po kolejnych 6 epokach.

Projekt ten ma staż kilku miesięcy i za sobą jeden potężny kryzys, kiedy to TOMB spadł do około ⅕ wartości FTM. We wrześniu udało się wyjść z tego kryzysu, kiedy to cena TOMB wróciła w dolne okolice 1 FTM. Od ponad tygodnia obserwujemy rosnącą cenę TOMB, które jest już o około 10 procent wyższa niż FTM. Co sprawia, że drukowane są nowe TOMBy. W ostatnim czasie też znacząco wzrosła cena TSHARE, gdyż inwestorzy z ekosystemu zakładali, że wkrótce ruszy maszynka do drukowania pieniędzy i z czasem będzie ona przyśpieszać. Przy obecnej cenie TSHARE oraz TOMB mamy tutaj do czynienia ze średnim rocznym zyskiem w okolicach 300 procent.

Kilkuset procentowy yield możemy uzyskać dostarczając płynność dla TSHARE oraz TOMB w parach do FTM. Z tą różnicą, że wtedy nie będziemy nagradzani nowymi tokenami TOMB, a tokenami TSHARE.

Jak to wygląda w praktyce

Wszystkie te trzy projekty omówiliśmy na webinarze Eksploracja sieci Fantom. Wtedy też przeklikaliśmy je sobie w praktyce.

Większość z nas usłyszała o OlympusDAO dopiero, gdy cena zaczęła sięgać tysiąca dolarów. A kilkutysięczna roczna stopa zwrotu pracowała dla wczesnych inwestorów już przez pół roku. Czy nie byłoby lepiej, być tam od samego początku?

OlympusDAO pokazałem Ci podczas webinaru Zabawy Stablecinami w czerwcu tego roku. Czyli stosunkowo wcześnie. Od tego czasu moja pozycja jest już na plusie kilkanaście razy. Dzisiaj opowiem Ci o projekcie, które dopiero się formułuje. Który również ma potencjał do kumulowania wartości dla swoich posiadaczy w perspektywie długoterminowej. 

Zapraszam Cię więc do świątyni. Do projektu TempleDAO oraz ich tokenu $TEMPLE.

Czym TEMPLE nie jest?

Nie jest kolejnym forkiem Olympusa, jakich mamy już kilka. Skoro Olympus okazał się takim sukcesem i jest open source, to nic dziwnego, że kolejne zespołu uruchamiają jego klony na coraz to różnych sieciach. Z różnym aktywem bazowym. Mamy więc TIME na Avalanche, gdzie aktywem bazowym jest MIM. Mamy Gyro na Binance Smart Chain z USDT jako aktywo bazowe. Czy na początku przyszłego tygodnia będziemy mieć KlimaDAO na Polygon,  certyfikatami węglowymi jako aktywo bazowe.

Natomiast o TEMPLE można powiedzieć, że został zainspirowany przez Olympusa. Ale jest to projekt o własnym, unikalnym mechanizmie generowania wartości. Finalnie nasza rola jako inwestora ma wyglądać podobnie jak w Olympusie. Kupuje i stakuje na wielki. Jednak mechanizmy mającę wygenerować dla nas wartość, choć zbliżone, to są jednak dość odmienne. Przyjrzyjmy się więc fundamentom generowania wartości dla TEMPLE.

Generowanie wartości wewnętrznej oraz pilnowanie ceny, aby nie odleciała za daleko

Podobnie jak w Olympusie, tak i w Temple, aby nowy token został wygenerowany, to ktoś musi wpłacić do systemu aktywo bazowe. W Olympusie DAI, w Temple będzie to stablecoin FRAX. 

Bazowa cena urzędowa nowego tokenu TEMPLE to 1 FRAX. Piszę cenę urzędowa, bo oprócz niej na DEXach będzie można handlować TEMPLE po aktualnej cenie rynkowej. 

My będziemy mogli kupić TEMPLE albo na DEXie, albo od protokołu, który je dla nas wydrukuje. Przyczyn protokół będzie ich drukował taką ilość, aby wartość zgromadzonego aktywa bazowego na 1 token TEMPLE cały czas rosła. Jak to będzie działać w praktyce?

Podobnie jak w Olympusie, będziemy nagradzani za staking TEMPLE. Roczne stopy zwrotu być może nie będą tak wysokie, ale nadal powinny być co najmniej godne. W wyniku tego spodziewamy się, że rynek będzie wyceniał TEMPLE powyżej wartości zgromadzonej w systemie. Gdy taka różnica wystąpi, i cena rynkowa będzie wyższa niż cena urzędowa, to protokół sprzeda nam token w cenie mniej więcej rynkowej, a różnica posłuży:

  • Wynagrodzeniu stakujących
  • Sfinansowaniu rozwoju projektu
  • Zwiększenia ceny urzędowej i bazowej wartości przypadającej na 1 token TEMPLE (czyli część kapitału po prostu pozostaje w skarbcu) 

Napisałem, że protokół sprzeda nam tokeny po cenie mniej więcej rynkowej. To mniej więcej może być mniejszej bądź większe. W zależności od tego, jak bardzo cena rynkowa odbiega od ceny bazowej. Celem projektu jest długoterminowe, zrównoważone generowanie wartości dla swoich użytkowników. Dlatego będzie chciał on sprzedawać tokeny TEMPLE w cenie nie większej niż 6 krotność wartości urzędowej. Na DEXach cena w teorii będzie mogła rosnąć w nieskończoność. Ale po co, ktoś miałby kupować drożej na DEXie, skoro może taniej zrobić to bezpośrednio od protokołu. A tym samym finansując wzrost ceny urzędowej oraz nagrody dla stakujących.

Dodatkowa wartość wewnętrza będzie generowana poprzez wykorzystanie środków zgromadzonych w skarbcu do generowania yieldu w bogatym ekosystemie DeFi na Ethereum.

Zarabianie na stakingu. Sporo i jeszcze więcej

Tak jak powiedzieliśmy sobie w poprzednim paragrafie, większość z różnicy, między ceną sprzedaży tokenów TEMPLE przez protokół, a ceną urzędową (wartością, którą per token system zgromadził w swoim skarbcu) przeznaczona jest dla stakujących TEMPLE. Tutaj widzimy podobieństwo do Olympusa. Czy możemy spodziewać się równie wysokiego APY? Chyba nie, ponieważ TempleDAO będzie pilnował, aby cena tokenu nie odleciała za bardzo od wartości bazowej. Więc ta różnica, z której będą finansowane nagrody dla stakujących nie będzie tak ogromna jak w OlympusDAO. Projekt mówi jasno, stawiamy na długoterminowe generowanie wartości i magię procentu składanego.  Ja spodziewam się, że będziemy tutaj widzieć trzy cyferki w APY oraz wzrost wartości tokenu.

Ze stakingu możemy wyjść kiedy tylko chcemy. Ale będzie trzeba poczekać na wyjście w kolejce. Protokół nie chcę taki ataków paniki, jakie miały miejsce ostatnio na Olympusie i pochodnych. Ludzie widzą, że spada, więc wychodzą ze stakingu i sprzedają. Napędzając kolejne spadki. Które napędzają kolejne wyjścia i kolejne spadki. Na Olympusie mieliśmy paniczny spadek o 50 procent wartości w ciągu paru godzin:

Aby uniknąć takiej sytuacji będzie określona ilość tokenów TEMPLE na blok, które mogą wyjść ze stakingu. Jeśli jest więcej chcących wyjść, to muszą oni swoje odczekać w kolejce.

Od czasu do czasu będziemy mieli możliwość zarobienia więcej na naszym stakingu. Będą się pojawiać specjalne okresy, w których system będzie oferował zwiększone procenty na stakingu dla tych, którzy zamrożą w nim swoje tokeny na z góry określony czas.

Na jakim etapie jesteśmy i jak w to wejść?

Tak jak pisałem we wstępie, ten projekt dopiero powstaje. Idea pochodzi z początków lata i teraz zaczyna się urzeczywistniać. Projekt jest obecnie na etapie specyficznego IDO. Pierwsze osoby już poświęciły swoje tokeny FRAX, aby stworzyć pierwsze TEMPLE. Odbywa się to przez tzw. Rytuał Ognia (społeczność ta charakteryzuje się mega mistyczną narracją i otoczką). Pytanie, jak dostać się do tego IDO (trwa do 20 października)? Nie ma z góry określonych kryteriów. Zespół deklaruje, że będzie zapraszał członków społeczności, którzy wykonują dobrą robotę służącą społeczności. Może to być życzliwa obsługa nowych członków na Discordzie, stworzenia fajnego mema bądź innych materiałów promujących i wyjaśniających projekt szerszej publiczności. 

Kolejna faza zacznie się 20 października. I potrwa dwa tygodnie. W jej trakcie będzie już działał cały system, ale liczba nowych TEMPLE tworzonych przez DAO będzie ograniczona. Nowowytworzone TEMPLE będzie można kupić tylko, jeśli już bierze się udział w stakingu. Dla pozostałych jedyną opcją jest zakup na DEXach. Gdzie pewnie cena będzie sporo wyższa, ponieważ ograniczony dodruk może sprawić, że nie uda się utrzymać ceny na DEXach w ryzach. 

Po tym okresie każdy będzie mógł tworzyć nowe TEMPLE i limity zostaną zniesione.

Pierwsze kroki

Jeśli to co przeczytałeś wydaje Ci się interesujące, to kolejne kroki są następujące:

Cosmos to liczący sobie już ponad cztery lata projekt, który postawił przed sobą niebagatelne zadanie: stworzyć internet blockchainów. Umożliwić powstawanie nowych sieci, które łatwo będa mogły się się ze sobą łączyć i przesyłać między sobą tokeny. Dziś ta technologia jest już właściwie gotowa, a cały ekosystem wydaje się być o krok przed wielkim wybuchem.

Wizja internetu blockchainów

Mamy już dziesiątki, jeśli nie setki, różnych sieci blockchain. Każda z nich doskonale radzi sobie z zasobami i informacjami zgromadzonymi w jej wnętrzu. Niestety wszystko to, co dzieje się w innych sieciach jest informacyjną czarną dziurą. Z perspektywy danego protokołu, nie wiadomo co się dzieje w innych sieciach ani nie można korzystać z tamtejszych zasobów.

Już w pierwszych lata rozwoju branży kryptowalut zdawano sobie sprawę z tych ograniczeń. I snuto marzenia o tym, aby móc połączyć ze sobą różne sieci oraz przesyłać między nimi tokeny czy inne informacje.

I tutaj możesz teraz powiedzieć, że obecnie przecież tak jest. Mamy tokeny Bitcoina na Ethereum czy tokeny z Ethereum dostępne w innych sieciach takich jak Binance Smart Chain, Fantom, Waves czy Avalanche. Ja na to dopowiem: wszystko spoko, ale 99 procent z tych tokenów to scentralizowane twory. Ktoś trzyma tokeny na jednym łańcuchu i drukuje ich odpowiedniki na drugim. Mając nad nimi całkowitą kontrolę. Może albo zabrać oryginalne tokeny w depozycie po jednej stronie. Albo z drugiej strony wydrukować ich odpowiedniki bez żadnego pokrycia. Jakby tak miał działać Bitcoin, to nie byłby Bitcoinem.

Więc idea jest taka, aby tak jak Bitcoin przenoszenie tokenów między sieciami było zdecentralizowane, nie wymagało zaufania do nikogo i nie było przez nikogo kontrolowane. Właśnie w tym kierunku idzie bohater dzisiejszego artykułu. Projekt Cosmos, który jest rozwijany od 2017 roku. Już lata temu zaczęły powstawać pierwsze łańcuchy oparte o tą technologię. Najbardziej znane przykłady to Binance Smart Chain, Terra czy Cosmos Hub. 

Jednak stworzenie technologii do tworzenia nowych sieci blockchain było najłatwiejszym z zadań, jakie stały przed projektem. Zdecydowanie bardziej skomplikowane i złożone było zapewnienie przepływu tokenów między projektami opartymi o tę technologię. Przepływu, z perspektywy użytkownika, tak prostego jak zwykła blockchainowa transakcja. Przy jednoczesny zachowaniu decentralizacji, braku zaufanej strony trzeciej oraz możliwość kontroli. W ostatnich miesiącach udało się produkcyjnie wydać moduł odpowiedzialny za tą funkcjonalność. Nazywa się on Inter Blockchain Communication (IBC). I obecnie kolejne protokoły korzystające z tej technologii aktywują u siebie tę funkcjonalność. 

Ale stworzenie technologii do transferu tokenów między sieciami opartymi o technologię Cosmos (nazywanej Cosmos SDK) nie jest wcale najtrudniejszym z zadań. Finalnie bowiem chcemy połączyć się także z już istniejącymi sieciami opartymi o inne technologie. Takimi jak Bitcoin czy Ethereum. Tutaj ekosystem Cosmos ma także sporo sukcesów. Jednym z nich jest Peggy – most łączący ekosystem z siecią Ethereum.

Cosmos SDK – technologia zarządzająca ponad 100 miliardów dolarów

Przyjrzyjmy się więc pokrótce czym jest technologia Cosmos SDK. I jakie projekty obecnie z niej korzystają.

Technologia ta, to zbiór rozwiązań programistycznych, pozwalająca na szybkie budowanie sieci opartych o mechanizm konsensus Proof of Stake. Domyślnie stosowany jest tutaj algorytm Tendermint. Z którego korzystanie wiąze się z kilkoma właściwościami

  • Możliwość zarabiania na stakingu dla posiadaczy natywnego tokenu danej sieci. Na przykład ATOM dla Comos Hub czy LUNA dla Terry. Stakowanie to może odbywać się bezpośrednio z portfela użytkownika, poprzez delegację do jednego z walidatorów. 
  • Walidatorzy o największej ilość delegowanych tokenów zapewniają bezpieczeństwo sieci. Liczba aktywnych walidatorów zależy od konfiguracji danej sieci. Tak samo jak stopa zwrotu
  • Wyjście ze stakingu zazwyczaj wiąże się odbyciem specjalnego okresu czasu, kiedy to już nie zarabiamy na stakingu, ale nasze środki nie wróciły jeszcze na nasz portfel 

Cosmos SDK charakteryzuje się modułową budową. Oznacza to, że twórcy projektu korzystającego z tej technologii mogą sobie wybierać z poszczególnych opcji. Czy na przykład chcą obsługi smart contractów? A jeśli tak, to w jakiej technologii?

I tak na przykład Binance utworzył swoją pierwszą sieć Binance Chain pod kątem stworzenia na niej zdecentralizowanej giełdy BinanceDEX. W związku z tym na poziomie protokołu zaimplementowane tam transakcje związane z handlem na giełdzie. Ale nie wprowadzono obsługi żadnych smart contractów. W drugiej sieci Binance cały czas wykorzystywał Cosmos SDK, ale tym razem zaprzęgnął do pracy maszynę wirtualną Ethereum. Dzięki czemu mamy tam dostępne smart contracty zgodne z tą sieci. Z kolei pod koniec tamtego roku sieć Terra również uruchomiła obsługę smart contractów. Jednak z wykorzystaniem innej maszyny wirtualnej – CosmWasm – który pozwala na pisanie smart contractów w języku Rust.

Topowe projekty oparte o Cosmos SDK

Jak już wspomnieliśmy, projekty o wartości ponad 100 miliardów dolarów są stworzonę w oparciu o technologię Cosmos SDK. Jeśli by tą wartość zsumować, to uzyskamy trzecią, po Bitcoinie i Etherum, największą kryptowalutę. Jednak wartość ta jest rozbita na kilkadziesiąt różnych projektów. Teraz w paru zdaniach opowiemy sobie o najważniejszych z nich.

Tak jak już wspomniałem wcześniej, oba łańcuchy giełdy Binance powstały w oparciu o Cosmos SDK. Rezydujący na nich Binance Coin (BNB) jest wyceniany na prawie 80 miliardów dolarów.

Drugi cieszącym się największą popularnością i wyceną jest ekosystem Terra Money. Jest to całkowicie niezależny projekt, mający swoje źródła w Korei Południowej i branży e-commerce. Początkowo projekt skupiał się głównie na emisji zdecentralizowanych stablecoinów i obsłudze płatności. Od prawie roku ma również zaimplementowaną obsługę smart contractów. Pozwala to na rozwój ciekawych projektów. Przykładem jest Mirror Protocol, który pozwala na handel syntetycznymi instrumentami finansowymi. Wśród nich są akcje topowych amerykańskich spółek, trust fundy na surowce czy ETFy.

Kolejna pozycja to Cosmos Hub. To wzrocowe wdrożenie technologii Comos SDK, za które odpowiadają sami jej twórcy. Sieć jest napędzana natywnym tokenem ATOM.

W swojej wizji stworzenia internetu blockchainów Cosmos jest nie raz porównywany do Polkadot. Jeśli chodzi o postęp prac, to Cosmos jest znacząco do przodu. Dlaczego więc ATOM ma kilkukrotnie niższą wycenę od DOT? Jednym z powodów jest różnica w funkcji tokenu natywnego. W przypadku Polkadot każda sieć (zwana tam parachainem), musi wykupić sobie prawo do przyłączenia się do hubu. Odbywa się to poprzez aukcję, kto zamrozi jak najwięcej tokenów DOT. Tworzy to więc naturalną siłę popytową na rynku. W przypadku Cosmosu, każdy może sobie wziąć ich technologię i zrobić co tyle mu się podoba. Jeśli chce, może połączyć się z innymi sieciami ekosystemu poprzez protokół Inter Blockchain Communication (IBC). Jednak w tej kwesti token ATOM nie odgrywa żadnej roli. Jego posiadanie nie jest w ogóle wymagane przez twórców czy użytkowników innych sieci.

Możliwość bezpłatnego wykorzystania tak dobrej i modularnej technologii sprawiła, ze w pierwszej 10 największych projektów opartych o nią znajdują się łańcuchy jeszcze trzech scentralizowanych giełd: OKEx, Crypto.com oraz KuCoin. 

Wschodzące gwiazdy

W tej sekcji skupimy się na mniejszych projektach budowanych w oparciu o tą technologię. Które przy wykorzystaniu Inter Blockchain Communication chcą stworzyć ciekawy zdecentralizowany ekosystem finansowy.

Jednym z trendów jest tworzenie łańcuchów wyspecializowanych pod kątem obsługi zdecentralizowanych giełd. Tutaj warto wspomnieć o dwójce przedstawicieli: Osmosis oraz SIFChain.

O Osmosis i ich tokenie OSMO zrobiło się głośno w czerwcu tego roku. A to za sprawą uruchomienia ich zdecentralizowanej giełdy, połączonego z airdropem ich tokenu OSMO. Airdrop ten przysługiwał osobom, które 18 lutego roku stakowały bądź posiadały na swoim potfelu tokeny ATOM. Wartość przysługującego aidropa zależa też od długości posiadania/stakingu. Ponieważ airdrop ten był niespodziewany, to pozwalał naprawdę dobrze zarobić. Ja otrzymałem w nim tokeny OSMO o wartości kilkukrotnie większej, niż posiadane przeze mnie tokeny ATOM (to za sprawą tego, że stakuje je od lat).

Osmosis pozwala na handel tokenami w modelu AMM. Tak ja na Uniswapie. Z tą różnicą, że obsługuje on coiny zgodne z protokołem Inter Blockchain Communication. Są to więc projekt oparty o Cosmos SDK, które aktywowały protokoł wymiany IBC. Tokenów tych na razie nie ma zbyt dużo, oto kilka przykładów: ATOM, CRO, OSMO, IRIS czy DVPN. Ale w najbliższym czasie kolejne sieci planują aktywację tej funkcjonalności, więc będzie tutaj ciekawie. Jednym z kluczowych będzie wrześniowa aktywacja w sieci Terra, która sprawi, że tamtejszy stablecoin UST stanie się dostępny na Osmosis (na razie nie ma tam żadngo stable) i rozleje się po innych sieciach z obsługą IBC.

Kolejny projekt będący DEXem to SIFChain. Nie ma jeszcze on aktywowanego IBC. Ale jest to w planach. Najbliższych planach (ostatnio projekt poinformował na Twiterrze, że estymata aktywacji zmieniła się z “soon” na “very soon”). 

Czym w takim razie można handlować na SIFie, skoro nie ma tam tokenów z innych sieć Cosmos? Odpowiedź brzmi – tokenami z Ethereum. Wspomnieliśmy na początku, że finalnym celem ekosystemu jest zintegrowanie się z innymi istniejącymi już sieciami. Będzie odbywać się to za pomocą specjalnych sieci, zwanych jako Peg-Zones. Projekt odpowiedzialny za połączenie z Ethereum nazywa się Peggy. Jego oprogramowanie zintegrowane jest obecnie z nodami SIFChain, co sprawia ze klikadziesiąt tokenów Ethereum jest dostępnych w tej sieci. Aczkolwiek płynność na razie jest naprawdę znikoma.

Okej, DEXy DEXami, ale my chcemy mieć wszelakie produkty DeFi. Lokaty, pożyczki, syntetki, IDO, DAO, etc. A do tego potrzebujemy sieci z obsługa smart contractów. Przyjrzyjmy się więc na koniec dwóm projektom mającym je dostarczyć. 

IRISnet jest już działającą siecią. Ma już wbudowane funkcjonalności pozwalające na obsługę tokenów, NFT czy wyroczni. Ma też wbudowaną giełdę do wymiany tych tokenów. Szału na razie tam nie ma, bowiem mamy tylko 4 tokeny: IRIS, ATOM, BNB oraz BUSD. Szał ma się pojawić w najbliższej przyszłości, wraz z wprowadzeniem smart contractów w oparciu o CosmWasm.

Kolejnym projektem mającym obsługiwać smart contracty w oparcu o CosmWasm jest JunoChain. Start sieci przewidziany jest na pierwszego października tego roku. Wtedy też ma się odbyć airdrop tokenów JUNO. Mają one trawić do stakujących ATOM 18 lutego tego roku. Będzie się dostawać tyle tokenów JUNO, ile ATOMów się wtedy stakowało. Tutaj możesz sprawdzić ile JUNO dostanie Twój adres.

Pierwsze kroki w Cosmosie

To jak postawić pierwsze kroki w ekosystemie Cosmos był tematem jednego z naszych ostanich webinarów. W jego trakcie dowiedzieliśmy się:

  • Jak bezpiecznie zainstalować i korzystać z wiodącego portfel Keplr 
  • Jak przeprowadzać transackje pomiędzy różnymi sieciami (IBC)
  • Jak zarabiać kilkadziesiąt procent rocznie na stakingu w różnych sieciach opartych o Cosmos SDK
  • Jak zarabiać kilkaset procent rocznie dostarczając płynność na giełdzie Osmosis

Pierwsza część webinaru jest dostępna za darmo na YouTube. Całość znajduje się w Krypto Krypcie. Jeśli nie jesteś jeszcze jej członkiem, to możesz skorzystać z promocji (47,97 pln za pierwszy miesiąc).

O walutach cyfrowych banków centralnych mówi się coraz więcej. Jednak cały czas znamy mało konkretów. Z tego artykułu dowiesz się wszystkiego co najważniejsze o cyfrowym juanie (e-CNY). Pierwszym masowym wdrożeniu CBDC.

Wstęp

CBDC jest trochę jak portfel z loch ness. Dużo się o tym mówi, ale właściwie nikt tego nie widział i nikt nie wie jaką to ma (mieć) formę.

Dwa główne zastosowanie potencjalne zastosowania CBDC:

  • Usprawnienie płatności elektronicznych w codziennym życiu i obiegu gospodarczym. Kolokwialnie możemy to nazwać zastąpieniem gotówki. Bądź jej cyfryzacją
  • Usprawnienie rozliczeń międzybankowych (zwłaszcza w kontekście międzynarodowym i rozliczeń handlu międzynarodowego)

Chiński projekt waluty cyfrowej celuje głównie w pierwsze zastosowanie. I na nim skupimy się w tym opracowaniu. Aczkolwiek rola e-CNY w osłabieniu międzynarodowej pozycji dolara może być w kolejnych latach znacząca, dlatego również temu tematowi poświęcimy jeden z rozdziałów. Zacznijmy jednak od głównego zastosowania, jakim ma być cyfrowy odpowiednik gotówki. Cyfrowy juan ma być bowiem wliczany to bazy monetarnej M0. Nie jest więc to pieniądz oparty o kredyt i system rezerwy cząstkowej. Tylko cyfrowy odpowiednik banknotów emitowanych przez bank centralny. 

CBDC jako forma inkluzji finansowej

Waluty cyfrowe banków cyfrowych mogę odegrać znaczącą rolę w popularyzacji usług finansowych. Zwłaszcza w regionach, w których tradycyjny sektor bankowy nie był najsilniej rozwinięty. Szczególnie w miejscach, w których znacząca część populacji zaliczana jest do grup unbanked bądź underbanked.

Pierwsza z nich, unbanked, to osoby, które są całkowicie poza systemem finansowym. Nie posiadają nawet konta bankowego. Właściwie jedyny produkt finansowy z którego korzystają to gotówka.

Kategoria underbanked to osoby obecne w systemie finansowym (np. posiadające konto w banku), ale oferowany im zakres usług finansowy jest znacząco ograniczony. 

Narodowa waluta cyfrowa dostępna z wielu poziomów: aplikacji na telefony czy specjalnych low-techowy portfeli sprzętowych mogłaby być rozwiązaniem tego typu problemów. Jednak czy w ogóle jest to problem współczesnych Chin?

Zrozumieć płatności cyfrowe w Chinach

No właśnie nie do końca. Albo nawet i wcale. Chiny są bowiem liderem jeśli chodzi o popularność płatności elektronicznych. Głównie z wykorzystaniem urządzeń mobilnych [źródło]. 

Tak duża popularność płatności cyfrowych w China ma swoje początki w 2014 roku. To jest również bardzo ważny rok dla chińskiego CBDC. Bowiem wtedy już rozpoczęto nad nim pierwsze prace. Chińskie władze widziały potencjał w powstałej kilka lat wcześniej technologii blockchain i rosnącej popularności kryptowalut. I postanowiły sprawdzić, czy nie da się tego wykorzystać do osiągnięcia wcześniej wspomnianych celów włączenia do finansowego obiegu znacznej części populacji, która pozostawała wtedy po za nim lub na jego obrzeżach. Chociaż już w 2014 roku powstał zespół roboczy CBDC, to nie miano pewności co do efektów jego prac. Było natomiast pewne, że namacalne efekty nie pojawią się w najbliższych latach.

Dlatego do rozwiązania problemu postanowiono wykorzystać rosnące w siłę chińskie spółki technologiczne. I właśnie wtedy chiński big tech (np. Alibaba czy WeChat) dostał licencje bankowe i zielone światło na świadczenie usług finansowych swoim klientom. Usługi te stały się szybko integralną częścią chińskich mega aplikacji, w których użytkownik jest w stanie załatwić wszystko. Nie tylko zapłacić za swoje zakupy e-commerce, ale też otworzyć konto bankowe czy wykupić ubezpieczenie.

Co jest ciekawe, że 2014 to również rok, w którym Apple weszło na rynek usług finansowych ze swoim Apple Pay. I na tym przykładzie widać odmienne podejście zachodu oraz Chin. Apple jest ograniczone do posiadaczy urządzeń Apple, i to takich z obsługa technologii bezprzewodowej NFC (w momencie wprowadzenia usługi wymagało to posiadania najnowszego modelu iPhone’a). Natomiast chińskie płatności są oparte o QR-kody i są dostępne dla każdego, dysponującego nawet niskobudżetowym telefonem. W wyniku tego płatności cyfrowe stały się niezwykle powszechne. Oraz, uwaga, darmowe. Powszechność nie polegała tylko na tym, że właściwie każdy może płacić przy ich wykorzystaniu. Ale również na tym, że może również przyjmować płatności. I to bez żadnych opłat. Ten kto ma w Polsce, w Europie terminal płatniczy czy zintegrowany system płatności online wie, jaka to jest rewolucja. Nagła każdy staje się podmiotem mogącym świadczyć usługi na rzecz innych i przyjmować za to płatności. Czy to internetowo czy stacjonarnie. I do tego bezkosztowo. To jest rewolucja na miarę wprowadzenia planów unlimited w telefonii komórkowej. Jest to jeden czynników, który przyczynił się nie tylko to dużego wzrostu ecommerce w Chinach, ale również do aktywacji ekonomicznej terenów wiejskich.  

No dobra, ale skoro i tak wszyscy płacą elektronicznie, to po co wprowadzać CBDC. Czynników może być kilka. Jednym z podawanych przez chiński bank centralny (PBoC) powodów jest chęć nadążania za rynkiem i dania ludziom cyfrowej formy gotówki. Nie pieniądza opartego o dług i system rezerwy cząstkowej, ale emitowanego bezpośrednio przez bank centralny “cyfrowego banknotu”. Drugi z powodów, to chęć zapewniania większego bezpieczeństwa, efektywności i konkurencyjności branży obsługi płatności. Ja to sobie na polski tłumaczę jako chęć większej kontroli i nad big techami i nad ich użytkownikami (do tego jeszcze sobie wrócimy w odrębnej sekcji).  

e-CNY jako cyfrowa gotówka

Okej, w takim razie przyjrzyjmy się jak w praktyce działa system e-CNY. Piszę w czasie teraźniejszym, ponieważ nie jest to jeszcze rozwiązanie wprowadzone w całym kraju, to od jesieni poprzedniego roku wprowadzono programy pilotażowe w największych chińskich miastach. Prognozuje się, że jednym z kluczowych będzie wdrożenie podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2022 roku. Po którym e-CNY najprawdopodobniej rozleje się na cały kraj.

Architektura systemu chińskiego CBDC jest dwupoziomowa:

  • Bank centralny jest jednym podmiotem odpowiedzialnym za emisję e-CNY oraz za obsługę wszelkich płatności z nim związanych. Mówiąc językiem kryptowalutowym – protokół i emisja są pod całkowitą kontrolą banku centralnego
  • Operatorzy (zaakceptowane banki oraz inne instytucje finansowe), którzy odpowiadają za onboarding użytkowników i dystrybucję e-CNY. Znowu, patrząc analogicznie na branże krypto, możemy ich przyrównać do twórców portfeli oraz platform wymianty fiat na krypto (w tym przypadku CBDC).

e-CNY ma pełnić rolę cyfrowej gotówki. People Bank of Chaina (PBoC) deklaruje chęć zachowania koegzystencji gotówki i e-CNY, ale wszelkie przesłanki wskazują ku temu, że cyfrowa waluta będzie z biegiem czasu odgrywać coraz bardziej dominującą rolę.
System został zaprojektowany w ten sposób, aby umożliwić jego powszechną adopcję. Tak, aby nikt przypadkiem nie został poza systemem. Oto kilka cech mających to zapewnić:

  • Różne rodzaje portfeli pod względem technologicznych. Od aplikacji na telefony po specjalne proste urządzenia dla tych jeszcze nie mobilnych.
  • Portfele będa się różnić też tym, co można nimi robić i jakie mają nałożone limity. Tutaj decydujące będzie to, kto jest jego właścicielem i jak głęboką weryfikację przeszedł
  • Możliwość przeprowadzania transakcji o małej wartości bezpośrednio między portfelami, bez konieczności podłączenia do internetu. Biorące udział w transakcji portfele synchronizują się z siecią przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Nie raz w kontekście chińskiej CBDC mówi się o pieniądzy z wygasającym terminem ważności. Chociaż w oficjalnym white paparze nie ma o tym wzmianki, to pojawia się informacja o tym, że chińska waluta cyfrowa ma być jak najbardziej programowalna. Można powiedzieć, że na jakimś poziomie będzie tam obsługa smart contractów. Na ile rozbudowana, trudno powiedzieć. Przypuszczam, że raczej nie za bardzo. Przynajmniej na początku spodziewałby się pewnych programowalnych instrukcji na poziomie protokołu (jak w Bitcoinie) niż platformy Turing complete (jak na Ethereum). Zwłaszcza, że cały protokół jest pod kontrolą PBoC i stosunkowo łatwo będzie w nim można wprowadzać zmiany, które rozszerzały by tę funkcjonalność.

Pytanie jakie można sobie zadać, to czy w takim razie możliwe jest powstanie “DeFi” wokoło e-CNY. Zdecydowanie nie. Z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest totalny brak decentralizacji. Jeszcze nie wiadomo kto będzie miał dostęp do funkcjonalności “smart contractów”. Ale jeśli będzie to ktokolwiek po za PBoC, to będą to operatorzy sieci (a więc banki i inny systemy finansowej). 

Po drugie, e-CNY jest odpowiednikiem gotówki. Dlatego nie może on sam w sobie generować odsetek. Gdyby się pojawiła taka możliwość, np. lokaty e-CNY 3 procent rocznie, to mogłoby by to wywołać upadek tradycyjnego systemu finansowego. Przypomnijmy, że e-CNY nie jest oparty o system rezerwy cząstkowej. Jest odpowiednikiem tradycyjnych banknotów. Więc za jego pokrycie wartości odpowiada bezpośrednio bank centralny. Nie ma ryzyka, że skończą się rezerwy danego banku komercyjnego. Wiec dla użytkownika bezpieczniej jest trzymać nieoprocentowane środki w formie CBDC niż w komercyjnym banku. Zaletą banków jest jednak to, że tam nasz kapitał ma dostęp do różnych instrumentów finansowych i może generować dla nas zysk. Gdyby taka możliwość pojawiła sie też w CBDC znacząco straciłaby na wartości value proposition banków. Ludzie mogliby masowo chcieć przenosić środki ze swoich kont bankowych i aplikacji płatniczych do CBDC właśnie. Co mogłoby zachwiać systemem rezerwy cząstkowej.   

CBDC a prywatność

Bardzo ważnym kryterium w kontekście CBDC (i generalnie wszelkich form płatności cyfrowych) jest kwestia prywatności i swobody przeprowadzania transakcji. Największą zaletą gotówki jest fakt, że możemy przy jej pomocy zapłacić komu chcemy i za co tylko chcemy i nikt o tym nie będzie wiedział. 

Płatności cyfrowe mają w (większości) tę wadę, że system wie od kogo i do kogo idzie transfer. Bitcoin i kryptowaluty “rozwiązały” ten problem poprzez pseudo anonimowość. System zna zarówno nadawcę jak i adresata płatności, ale jedynie w formie unikatowych identyfikatorów w sieci. Nie ma natomiast informacji, kto, jak tożsamość kryje się za danym identyfikatorem. Oraz jakiejkolwiek możliwości zablokowania zgromadzonych środków cy przeprowadzanych transakcji.

People Bank of China próbuje przekonać świat, że trochę też idzie tą drogą. Transakcje mają być weryfikowane przez system, który nie zna tożsamości użytkowników. Chociaż użytkownik taki nie mal na pewno przeszedł procedurę KYC, to system bezpośrednio odpowiadający za weryfikację transakcji ma nie wiedzieć, jakie tożsamości biorą w niej udział. Ma po prostu sprawdzić, czy transakcja jest zgodna z protokołem (np. czy nie próbujemy wydać środków, których nie mamy). Informacje o tożsamościach użytkowników znajdują się w innych data center i w rękach innego departamentu. Pomiędzy systemem weryfikacji transakcji a centrum przechowywania tożsamości znajduje się jeszcze jeden ciekawy byt. Centrum analizy danych pod kątem wyłapywania nieprawidłowości. Oni też nie znają tożsamości, tylko identyfikatory. Ale jak zobaczą coś podejrzanego, to zwracają się o taką tożsamość do centrum KYC. Z drugiej strony tradycyjny aparat państwowy znając tożsamość użytkownika również może się zwracać po informacji o jego koncie. 

Pytanie, czy możliwe jest wpływanie na to, co może robić użytkownik na poziomie pierwszego centrum weryfikacji transakcji. Oczywiście, że tak. PBoC mówi o tym głośno, że konta mogą mieć różne limity transakcji ze względu na to, jaki poziom weryfikacji przeszły. Więc centrum weryfikacyjne nie wie kim jesteś, ale wie, jak bardzo inny system to wie. I ma specjalne profile pozwalające na dostosowanie limitów transakcji do tego, co o Tobie wiemy. Pytanie, jaki jest problem, aby jeden z tych profili nazywał się “Zamrożony” i w ogóle nie pozwalał na przeprowadzanie transakcji. Odpowiedź brzmi: “żaden”.

Prywatność i anonimowość zapewniania przez państwowy czy korporacyjny system, który ma wszystkie dane i możliwości by je złamać, nie jest żadną prywatności i anonimowością. Rządy, na czele z tym chińskim, nie raz nam pokazały, że na szali kontroli i wolności, zawsze wybiorą tą pierwszą wartość. Bo jest ona w ich interesie. Musimy zdawać sobie sprawę, że CBDC oraz korporacyjne systemu płatności cyfrowych są ogromnym zagrożeniem dla swobód i wolności obywatelskich. Zwłaszcza w społeczeństwie bezgotówkowym. Są one bowiem zdolne wyciąć z obiegu ekonomicznego nie tylko pojedyncze podmioty, ale też całe branże czy grupy społeczne. 

Jak się możemy przed tym bronić? Porozmawiajmy o kryptowalutach 

CBDC a kryptowaluty

Chociaż CBDC zostało zainspirowane przez powstanie kryptowalut i technologię blockchain stojącą za nimi, to w rzeczywistości krypto i CBDC stoją po dwóch przeciwległych stronach spektrum.

CBDC to centralizacja i kontrola, a krypto to decentralizacja i wolność.

Pojawiająca się więc często narracja, że Bitcoin i krypto skończą się wraz masowym wprowadzeniem CBDC jest absolutnie błędna i świadczy o niewiedzy i ignorancji osób wygłaszających takie tezy.

Powody dla których ludzie i podmioty kupują i korzystają z kryptowalut nie są w ogóle zaspokajane przez CBDC.

Zacznijmy od tego, że wielu przeciwników krypto mówi o tym, że nie zdały one egzaminu jako waluty, bo prawie nikt nimi nie płaci. I jest to absolutna prawda. Ale ta grupa, która nimi płaci nie zacznie nagle tego robić przy pomocy CBDC, bo uwaga: wykorzystuje do tego krypto, bo niczego innego się nie da. Bo któraś ze stron transakcji nie podoba się systemowi i nie pozwoli on na przeprowadzenie transakcji między nimi. 

Nie ukrywajmy, że większość osób interesuje się krypto dla zysku. Czy osiągną go dzięki CBDC? Oczywiście, że nie. Nie tylko nie zarobią na różnicach kursowych, ale też najprawdopodobniej nie otrzymają tam tak rozbudowanych i atrakcyjnych produktów finansowych jak w DeFi. Bo byłoby to zbyt konkurencyjne wobec tradycyjnego sektora finansowego.

Trzeci powód dlaczego kupujemy i posiadamy krytpto waluty czy stablecoiny to fakt, że rządzy i banki nie mogą na nich położyć swojej ciężkiej i brudnej łapy. Moje klucze prywatne, moje środki i nikt nie może mi ich zabrać. Żaden urzędnik. Żadnej wyrok sądu. Żadna encyklika papieska.
Widzimy więc, że kryptowaluty i CBDC leżą po przeciwległych biegunach i zaspokajają różne potrzeby. Nie są więc dla siebie konkurencją, chociaż na pierwszy rzut oka mogą się taką wydawać. Bo w końcu i to i to jest walutą cyfrową. Takie skojarzenie jest moim zdaniem wręcz korzystna dla kryptowalut. Bo skoro i Bitcoin i CBDC to waluty cyfrowe i mój kraj robić to CBDC, to ten Bitcoin również w moich oczach zyskuje na wiarygodności.

e-CNY jako narzędzie ekspansji ekonomicznej Chin (i ograniczenia roli dolara)

Chociaż e-CNY kierowany jest do odbiorcy detalicznego i ma zaspokajać codzienne płatności, to sporo się mówi o roli chińskiego CBDC w roli osłabianie roli dolara w rozliczeniach detalicznych. Przyjrzyjmy się przez chwilę temu zagadnieniu.

PBoC przedstawia trochę sprzeczne perspektywy na ten temat. Z jednej strony jasno adresuje, że kieruje swoje rozwiązanie do użytkowników końcowych i w pełni szanuje niezależności innych banków centralnych i nikomu nie zamierza nic narzucać.

Z drugiej strony w white paperze rozliczenia międzynarodowe są podane jako trzeci obszar do eksploracji i ekspansji dla e-CNY. 

Chociaż Chiny są gigantem handlu międzynarodowego, to nadal często podmioty chińskie zawierają ze swoimi partnerami kontrakty i rozliczenia w innych walutach. Najczęściej w dolarze. Otwierając e-CNY na zagranicznych operatorów realny staje się scenariusz, że z roku na roku coraz więcej partnerów handlowych Chin będzie rozliczać się z nimi w e-CNY. Zwiększając tym samym rolę chińskiej waluty w handlu międzynarodowym (oczywiście głównie kosztem dolara). Już obecnie są prowadzone programy pilotażowe z bankami centralnymi ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Tajlandii. W pierwszej kolejności e-CNY ma się otwierać na kraje rozwijające się (głównie w Azji i Afryce), które chcą współpracować z Chinami. Ma to oczywiście z jednej strony wspomóc te kraje w rozwoju (oficjalna wersja), a z drugiej umocnić pozycję ekonomiczną i polityczną Chin w tych regionach. Drugi wektor początkowej ekspansji to czołowi partnerzy gospodarczy Chin. Oczywiście proces ten będzie stopniowy i zajmie lata. Jednak moim zdaniem jest pewne jest, że z biegiem czasu coraz więcej transakcji Chin będą rozliczać ze swoimi partnerami w swojej cyfrowej walucie. 

Podsumowanie

Chińskie CBDC staje się rzeczywistością. W największych Chińskich miastach już korzystają z niego miliony mieszkańców. W ciągu najbliższych lat stanie się nie tylko wiodącą formą płatności w Chinach, ale również zacznie odgrywać coraz większa rolę w rozliczeniach międzynarodowych.

Jednym z głównych punktów zapalnych jest tutaj kwestia zachowania prywatności przez użytkowników i chęci kontroli ze strony aparatu państwowego. Tak kwestia będzie poruszana nie tylko w kontekście e-CNY, ale również przy pracach innych krajów pracujących nad tego typu rozwiązaniami. Chińczycy oferują prywatność i anonimowość gwarantowane nie przez technologię, ale procesy administracyjne działające w tle systemu. Te jednak łatwo w każdym momencie zmienić bądź zrobić w nich wyjątki. Odpowiedzią na te zagrożenia się kryptowaluty, gdzie na straży Twoich praw, wolności i środków stoi technologia oraz kryptografia. Wielki Brat patrzy. Czy znajdziesz przed nim schronienie?